Polecamy
image1 image2 image3 image4

UWAGA!

Przed przyjściem do Biblioteki, prosimy o zapoznanie się procedurą funkcjonowania Biblioteki w czasie epidemii COVID-19.

czytaj więcej

Jesteś tutaj: Start Polecamy

wwe_b

moodle

quizy

Partnerzy
i instytucje wspierające

portal-logo

logo_dark-1

logo_niepelnosprnik

TPUW logo

Polecamy
Wpisany przez Maciej Bidelski   
poniedziałek, 30 marca 2020 15:27

27 śmierci Toby’ego Obeda, Joanna Gierak-Onoszko, Warszawa 2019

Są książki, po lekturze których diametralnie zmieniamy nasze życie. Są też takie, które burzą stereotypy i pozwalają spojrzeć na coś z innej perspektywy. Wreszcie - są takie książki, po lekturze których Czytelniczko i Czytelniku, Twoje spojrzenia na pewne sprawy nigdy już nie będzie takie samo.

okladka

Przyznam szczerze, że przygodę z książką „27 śmierci Toby’ego Obeda” rozpoczęłam po tym, jak autorka Joanna Gierak-Onoszko otrzymała Nike czytelników. Wcześniej słyszałam krótkie opinie, że to bardzo dobry reportaż, a sama autorka wykonała mówiąc, a w zasadzie pisząc, kawał dobrej reporterskiej roboty. Jej publikacją zachwyciło się grono Jury dominując książkę „27 śmierci Toby’ego Obeda” do nagrody Nike 2020, i, jak już wspomniałam wyżej, zdobyła nagrodę czytelników Gazety Wyborczej jako najlepsza książka 2020 r. Co takiego niesamowitego opisała Joanna Gierak-Onoszko?

Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie poproszę Was w myślach o 5 skojarzeń ze słowem Kanada. Pozwólcie, że jako autorka tej recenzji podzielę się moimi spostrzeżeniami. Otóż w moim przypadku były to książka "Ania z Zielonego Wzgórza” i cała seria innych powieści Lucy Maud Montgomery. Pozostając w kręgu literackim drugim skojarzeniem była proza uwielbianej przez mnie Margaret Atwood. Następnie syrop klonowy oraz liść klonu (skojarzenie z flagą). Ostatnim skojarzeniem było środowisko naturalne: olbrzymie połacie lasów, jezior. Prawdziwe perły bogactwa naturalnego.

Ogólnie mówiąc Kanada kojarzyła mi się z olbrzymim terytorialnie krajem, może nieco marginalnie traktowanym w porównaniu z południowym sąsiadem, jakim są Stany Zjednoczone, niemniej jednak krajem bogatym, nowoczesnym, dbającym o swoich mieszkańców i zapewniającym im życie na wysokim poziomie. Lektura książki „27 śmierci Toby’ego Obeda” zmieniła mój obraz tego kraju, a tematyka opisana w tej publikacji pozostanie ze mną na długo.

Nie będę w tym miejscu pisać o czym jest książka. Nie wspomnę o tym nawet w jednym zdaniu bądź fragmencie zdania. Być może słyszeliście o tym, czytaliście inne recenzje, więc już wiecie. Moim zamysłem jest zachęcić Was do lektury tej książki.

Kilka tygodni temu zamieściłam recenzję serii opowiadań reporterskich Justyny Kopińskiej „Polska odwraca oczy”. Pomyślałam sobie, że pewnie żadna oczy tak mnie nie poruszy jak ta. Nie minęło parę tygodni, jak na horyzoncie pojawiła się publikacja „27 śmierci Toby’ego Obeda”. W trakcie lektury przygotujcie się na ogromne zdziwienie, olbrzymią złość, niewyobrażalny smutek, na granicy rozpaczy. Pojawia się też światełko nadziei i wybaczenie. Warto zapamiętać słowa, które ze łzami w oczach wypowiedział Tony Obeda w trakcie spotkania z premierem Kanady Justinem Trodeua „Ponieważ pochodzę z kultury cierpliwości i wyrozumiałości, myślę, że powinniśmy przyjąć przeprosiny od rządu kanadyjskiego. Te przeprosiny są ważną częścią leczenia ran...”

Tytułowy Toby Obeda nie jest jedynym bohaterem tego reportażu. Bohaterów imiennych jest kilkunastu, natomiast tych bezimiennych nie sposób wymienić. Należy im się jednak szacunek, cześć i pamięć. Mimo, że książka Joanny Gierak-Onoszko opisuje historie, które miały miejsce w Kanadzie, uważam że jest to lektura obowiązkowa dla każdego narodu, ponieważ w historii każdego kraju są niezabliźnione rany, tematy, o których wolimy nie pamiętać. Książka w niezwykle przejrzysty sposób pokazuje jak trudno przyznać się do winy, jak trudno wybaczyć, jak poradzić się sobie z traumą, która jak zadra w sercu ciąży w myślach i umysłach skrzywdzonych ludzi, ale także tych, którzy są potomkami tych co krzywdzili lub ukrywali dowody swoich win. Kolejny raz udowodniono, że trudno jest przyznać się do błędu i powiedzieć przepraszam, ale jak już się zdecydujemy, nieważne czy jako pojedynczy człowiek, grupa ludzi czy cały naród, to będzie to bardzo ważny krok do pojednania i zrozumienia drugiego człowieka i analogicznie grupy ludzi czy całego skrzywdzonego, innego narodu.

przeczytała i poleca
Katarzyna Gołubiew
WWE


Jej wysokość torebka, Joanna Bojańczyk, il. Adam Wójcicki, Warszawa 2019

Jak do tej pory pisałam recenzje książek dostępnych w zbiorach biblioteki przy ul. Gocławskiej 4, po macoszemu traktując placówki filialne. Niesłusznie zresztą, bo jak się okazało niektóre filie posiadają w swoich zbiorach książkowe perełki, których nie posiada biblioteka w Warszawie. Stąd pojawił się pomysł na napisanie recenzji dla tej pozycji, która jest o... torebkach.

torebki

Mało tego - to jest książka dla dzieci, wydana przez jedno z najlepszych warszawskich (a może i polskich) wydawnictw Dwie Siostry. Już ten fakt świadczy o tym, że książka pod każdym względem trzyma poziom, ale do rzeczy.
Ona tutaj gra pierwsze skrzypce, królowa dodatków, niezbędnik każdej kobiety, po prostu Jej wysokość torebka. Czy wiecie, że najstarsza odnaleziona przez archeologów torebka z mosiądzu (sic!) ma siedemset lat i pochodzi z Iraku? Czym są châtelaine i réticule? I jaki to ma związek z torebkami? Autorka nawiązuje również do współczesnych ikon torebkowych takich jak Chanel, Fendi czy Hermès, wyraźnie dając do zrozumienia, że pierwowzory były duże lepsze, bo nie miały tak widocznego logo firmy, które we współczesnych czasach tak winduje cenę torebek tak, że najtańsze modele kosztują kilkanaście tysięcy złotych. Tak jest w przypadku modelu Birkin marki Hermès. Skąd się wzięła nazwa tej torebki? Odpowiedź znajdziecie w książce.
Torebka to za mało, więc znajdziemy tu opisy różnego rodzaju kuferków i kufrów, toreb podróżnych, toreb na lekarstwa i myśliwskich aktówek, muffek, saszetek, tornistrów i plecaków, walizek. Ciekawostką jest historia powstania popularnej podróżnej walizki na kółkach, bez której nie wyobrażamy sobie podróży, tych małych i dużych. Mało tego - autorka osobny rozdział poświęca nawet torebce foliowej, słusznie podkreślając jej destrukcyjny wpływ na środowisko naturalne.
Walor artystyczny publikacji dopełniają ilustracje Adama Wójcickiego. Polecam lekturę książki "Jej wysokość Torebka" osobom w każdym wieku, bez względu na płeć.
Książkę znajdziecie w księgozbiorze naszej filii w Sochaczewie.

przeczytała i poleca
Katarzyna Gołubiew
WWE


Kazimierz Mann: artysta: opowieść o moim ojcu, Wojciech Mann, Kraków 2018

Osoby Wojciecha Manna nie trzeba nikomu chyba przedstawiać. Każdy, a już na pewno większość czytających nasze recenzje kojarzy ikonę polskiego dziennikarstwa radiowo-telewizyjnego (dokładnie w tej kolejności). Sam Mann jest autorem lub współautorem kilku książek. Dziś chciałabym zaprezentować Wam jedną z nich.

artysta

Jak już napisałam we wstępie Wojciecha Manna kojarzy mnóstwo osób. Jednak niewiele osób wie, że ten genialny dziennikarz miał równie genialnego, chociaż w innej przestrzeni artystycznej, ojca. Kazimierz Mann, ojciec Wojciecha, bohater książki, jest nieco zapomnianym artystą. Aby życie i twórczość tej postaci nie odeszła w zapomnienie, syn Wojciech napisał książkę – książkę w całości poświęconą ojcu.

Przyznajcie sami – kto z Was kojarzy postać Kazimierza Manna. Ten żyjący w latach 1910-1975 artysta zapisał piękną, choć nieco zapomnianą kartę jeżeli chodzi o polskie malarstwo ścienne, sztalugowe, ale także mozaikę, grafikę użytkową, warsztatową czy plakat. Mimo, że studiował architekturę na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, to właśnie sztuka okazała się jego pasją i sposobem na życie. Można niejako wysnuć przypuszczenia, że to kim ojciec był lub/ i czym się zajmował wpłynęło w pewnym stopniu na wybór ścieżki życiowej jego syna Wojciecha. Sam dziennikarz nie udziela jednoznacznej odpowiedzi na ten temat pisząc: Nie oceniałem jego obrazków, były taką samą częścią mojej codzienności jak meble w mieszkaniu, firanki w oknach czy kolor ścian. Jednak słuchając mimochodem tego, co ojciec mówił o różnych wydarzeniach czy faktach artystycznych, zacząłem orientować się, jak ważne jest rozróżnianie tego, co brzydkie, a co ładne. Nie potrafię powiedzieć, czy wieloletnie obcowanie ze sztuką, którą tworzył, ukształtowało mój gust, ale z całą pewnością pozwoliło mi docenić to, co robił. Jakby na przekór oficjalnie dominującej szarzyźnie i braku fantazji tamtych lat, jego obrazy uderzały feerią kolorów i śmiałością ich zestawiania.

Czytelnik ma szansę „obejrzeć” liczne ilustracje Kazimierza Manna, których w książce nie brakuje. I w tym miejscu trzeba zgodzić się z autorem, że rzeczywiście te prace są niezwykle barwne, a po drugie różnorodność stylów, tematów, motywów w nich zawartych dowodzi, że Kazimierz Mann był artystą naprawdę przez duże A. Dlatego warto bliżej zapoznać się z jego życiem oraz twórczością, która niewątpliwie porusza wyobraźnię. Książka to bardzo ułatwia. I to nie tylko przez oprawę graficzną, ale również przez język czy cudowny styl pisania Wojciecha Manna (mała dygresja na koniec – książkę, która ma 187 stron, przeczytałam w niecałe, dwie godziny).

kolaz

przeczytała i poleca
Katarzyna Gołubiew
WWE


Fałszerze pieprzu: historia rodzinna, Monika Sznajderman, Wydawnictwo Czarne 2016

Tydzień zaczniemy recenzją. Recenzją książki nagrodzonej nagrodą literacką NIKE w 2017 r., Nagrodą Marii i Łukasza Hirszowiczów, Nagroda im. Jerzego Turowicza. Książki niezwykłej, chronorologicznie uporządkowanej, napisanej z iście kronikarskim zacięciem, w którym czuć silne emocjonalne zaangażowanie autorki.

zdjecie

Fałszerze pieprzu opisują dwa oddzielne światy przedwojennej Polski. Światy, które mimo, że żyją i mieszkają obok siebie, w rzeczywistości unikają się jak mogą i jak najmniej chciałyby ze sobą mieć do czynienia. Nie jest tajemnicą, że autorka ma na myśli Polaków i Żydów.

Pierwsza część jej książki to hołd oddany rodzinie ojca. Autorka z pieczołowitą dokładnością wyszukała dokumenty, zdjęcia, ślady i korzenie swojej żydowskiej tożsamości. W tym celu m.in. wyrusza w podróż do Radomia, skąd pochodzi rodzina jej ojca. Odnajduje ślady swoich żydowskich korzeni w Falenicy, Miedzeszynie, Otwocku, Warszawie. Tam mieszkali jej dziadkowie. Sielskie dzieciństwo ojca autorki przerywa wybuch II wojny światowej, a sama pisarka odkrywa wiele bolesnych faktów. Większość jej żydowskich przodków zginęła w czasie II wojny światowej, ale nie tylko z rąk Niemców-nazistów, ale również, czego autorka nie ukrywa, z rąk Polaków.

Właśnie Polaków, a to „boli” Sznajderman najbardziej, bo Polakami jest jej najbliższa rodzina, ta ze strony matki. Oczywiście – oni nie zabijali Żydów, a nawet przed wojną zdarzało się coś na kształt przyjaźni polsko-żydowskiej. Ale te światy mimo wszystko żyją obok siebie, a nie ze sobą. Polska część rodziny Moniki Sznajderman również posiada bogatą historię, w której nie brakuje zaangażowania społecznego i politycznego na różnych stronach barykady. Nie brakuje tragicznych losów, dramatycznych splotów wydarzeń, nadziei oraz miłości. Bo właśnie miłość i nadzieja sprawiły, że w pewnym momencie, prawdopodobnie na jednym z korytarzy warszawskiego Szpitala Dzieciątka Jezus spotkali się przedstawiciele tych dwóch odrębnych, i na pozór obcych światów – lekarze Marek Sznajderman i Małgorzata Ciświcka, rodzice autorki. I w ten sposób świat Polaków i Żydów minimalistycznie został połączony, tak samo jak połączona została żydowsko-polska tożsamość pisarki.

W trakcie lektury Fałszerzy pieprzu od razu nasunęło mi się porównanie do książki Rodzinna historia lęku Agaty Tuszyńskiej (nie posiadamy jej w swoich zbiorach). Obie autorki mają lub miały jednego z rodziców pochodzenia żydowskiego– Sznajderman ze strony ojca, zmarłego niedawno wybitnego kardiolologa Marka Sznajdermana ; Tuszyńska – ze strony matki, dziennikarki Haliny Przedborskiej. Warto przeczytać obie książki, by przekonać się jak skomplikowane i nieprzewidywalne mogą być losy ludzkie i jak niewiele w owych losach jest historii absolutnie jednoznacznych.

Przeczytała i poleca
Katarzyna Gołubiew
WWE


Polska odwraca oczy, Justyna Kopińska, Świat Książki 2018

Zawsze chciałam być policjantką śledczą – mówi Kopińska. – Ścigać przemoc dotykającą bezbronnych ludzi. Dziś robię to jako dziennikarka. Te słowa, wypowiedziane przez autorkę oraz przeczytane na początku książki określają pasję i zaangażowanie Kopińskiej. Jej książki, mimo, że dotykają spraw trudnych i bolesnych, czyta się jednym tchem.

kopinska

Na zbiór reportaży Polska odwraca oczy składa się kilka opowieści dotyczących najbardziej głośnych spraw karnych z ostatnich lat. Spraw niewyjaśnionych, makabrycznych, wstrząsających (zarówno tzw opinią publiczną jak i Tobą drogi Czytelniku i droga Czytelniczko).

Kopińska w bezpardonowy sposób obnaża system sprawiedliwości i bezduszność polskich instytucji publicznych. W jej książce znajdziemy m.in. reportaże o dręczonych nastoletnich pacjentach szpitala psychiatrycznego, wykańczającą psychicznie walkę z gwałconą na wyjeździe służbowym kobietą czy sprawę tuszowania morderstwa żony policjanta.

To tylko niewielka część tego, co znajdą Państwo w książce Polska odwraca oczy. Każdy rozdział to inna, wstrząsająca historia. Sam tytuł jest jak najbardziej adekwatny do treści. Często czytelnik odnosi wrażenie, że wszystkie pokrzywdzone osoby opisane przez Kopińską zostały skrzywdzone podwójnie – przez swoich oprawców oraz przez bezmyślność i bezduszność polskich instytucji publicznych.

Lektura reportaży Polska odwraca oczy może grozić kiepskim samopoczuciem, zwłaszcza u osób wysoko wrażliwych i mocno przeżywających ludzkie krzywdy. Oczywiście tylko i wyłącznie przez tematykę poruszanych zagadnień, bo talentu, kunsztu pisarskiego i lekkości pióra nie sposób Kopińskiej odmówić. Jednak z drugiej strony lektura książki Polska odwraca oczy daje nadzieję na zmianę sytuacji, na przetarcie szlaków i nowe rozwiązania. I niech nie będą to obietnice bez pokrycia, ponieważ po publikacji teksów Kopińskiej w prawie wprowadzono zmiany dotyczące bezpieczeństwa w instytucjach zamkniętych, a ci, co powinni zostać ukarani, trafiali do więzień. Można wprawdzie stwierdzić, że to kropla w morzu potrzeb, ale z drugiej strony pamiętajmy, że kropla drąży skałę i niech to będzie zakończenie poniższej recenzji.

przeczytała i poleca
Katarzyna Gołubiew
WWE


Testamenty, Margaret Atwood, Wielka Litera 2020

Najnowsza powieść kanadyjskiej pisarki stanowi kontynuację wydanej kilka lat temu Opowieści Podręcznej. Testamenty to zapowiedź dalszych losów zniewolonych kobiet z fikcyjnego (na szczęście) kraju gileadzkiego.

testamenty

Bo Gilead to kraj podporządkowany ściśle określonym regułom, ustanowionym w decydującej mierze przez mężczyzn. W Gileadzie rządzą Komendanci. Ponadto można tam spotkać rodziny Komendantów, Marty, Strażników, Ciotki (w Testamentach czytamy również o aplikujących do roli ciotek Perłowych Dziewczętach, mających ważne misje do spełnienia), Oczy oraz znajdujące się na najniższym szczeblu hierarchii społecznej Podręczne. Nie będę w tym miejscu wyjaśniać jaką rolę pełniły w Gileadzie te osoby. Kto przeczytał Opowieść Podręcznej doskonale wie – innych zachęcam do lektury.

W Testamentach mamy prowadzone równoległe opowieści trzech kobiet. Dwie z nich to przedstawicielki Gileadu. Surowa i stanowcza Ciotka Lidia rządzi Ardua Hall. Jest to tajemnicze miejsce, gdzie kobieta kobiecie wilkiem i każdy kąt kryje jakąś tajemnicę (niekiedy makabryczną). Ciotka Lidia, z racji swojej funkcji, często spotyka się z jednym z najważniejszych ludzi w Gileadzie – Komendantem Juddem. Niekiedy te spotkania są ściśle tajne (wszak kobiety w państwie gileadzkim nie powinny sam na sam spotykać się z mężczyzną). Tych dwoje łączy jednak jakaś ściśle nieokreślona więź. Można wysnuć przypuszczenie, że w pewien sposób wspierają się. Ich głównym celem jest odnalezienie wyprowadzonego przez laty dziecka – małej Nicole.

Agnes Jemina jest córką Tabithy oraz Komendanta Kyle’a. Nastolatka szykowana jest do roli przykładnej żony w Gileadzie. Na razie ma swój zamknięty świat, w którym, dopóki żyje jej Tabitha wszystko jest (pozornie) uporządkowane i przejrzyste. Dziewczyna doskonale zna swoje miejsce i rolę kobiety w Gileadzie. Wie, że niektóre przedstawicielki jej kraju mają dużo trudniejszą sytuację. Jednak i sytuacja Agnes ulega drastycznej zmianie. Po śmierci Tabithy jej ojciec poślubia Paulę, a na światło dzienne wychodzą nowe tajemnice związane z pochodzeniem nastolatki.

Daisy poznajemy w przededniu jej szesnastych urodzin. Mieszka w Kanadzie wraz ze swoimi rodzicami Melanie i Neilem, którzy prowadzą sklep z używanymi rzeczami o nazwie Pies na Ciuchy. Daisy jest typową nastolatką, a ponieważ jest jedynaczką odnosimy wrażenie, że rodzice trzymają ją nieco pod kloszem, zwłaszcza kiedy zabraniają jej chodzić na manifestacje, na których piętnowane są nadużycia w państwie gileadzkim. Bo Daisy mieszka w wolnym, demokratycznym, normalnym kraju i to, co słyszy o Gileadzie, jest dla niej niezrozumiałe, wręcz niepojęte. Jako nastolatka buntuje się woli rodziców, co w pewnym momencie sprowadza na jej dotychczasowe życie kłopoty, a życie Daisy zmieni się o sto osiemdziesiąt stopni.

Czy coś łączy trzy narratorki występujące w książce Testamenty? Czy autorka wybrała je przez przypadek. Dlaczego Agnes oraz Daisy w poszczególnych tytułach rozdziałów książki nazwane są świadkiniami? Co widziały? Czy może zeznawały przed sądem? Czy losy Ciotki Lidii, Agnes oraz Daisy są ze sobą jakoś powiązane? Zachęcam do lektury najnowszej książki Margaret Atwood Testamenty z genialnym przekładem Pawła Lipszyca.

przeczytała i poleca
Katarzyna Gołubiew
Wydział Wspomagania Edukacji


Mindfulness: inteligencja emocjonalna, praca zbiorowa, 2018

Jak praktykować mindfulness w czasach, w których chaos, niepewność jutra, a przede wszystkim stres grają pierwsze skrzypce? Jak wyciszyć swój umysł, skoncentrować się na oddechu, wyciszyć emocje? Odpowiedzi szukajcie w książce Mindfulness: inteligencja emocjonalna

minfullness

Ta nieduża objętościowo (nieco ponad 100 stron) książka zawiera wybór artykułów, które w oryginale zostały opublikowane w prestiżowym miesięczniku Harvard Businness Reviev, wydawanym przez jeden z najlepszych uniwersytetów na świecie. Składa się na nią 9 krótkich rozdziałów, których autorami są wybitni amerykańcy psycholodzy, psychiatrzy, nauczyciele akademiccy, autorzy znanych publikacji naukowych. Czytelnik w książce Mindfulness: inteligencja emocjonalna znajdzie informacje oraz praktyczne porady dotyczące radzenia sobie w najtrudniejszych sytuacjach życiowych – zarówne tych na gruncie zawodowym, jak i prywatnym.

Autorzy podkreślają jak ważne jest praktykowanie uważności wśród liderów, przywódców oraz dyrektorów dużych firm, korporacji czy niewielkich przedsiębiorstw. To z pewnością w pozytywny sposób odbija się na wynikach pracy, lepszej wydajności czy ogólnie mówiąc atmosferze. Bo jak wiadomo mindfulness, czyli po prostu uważność, rozumiana jako proces czy możliwość dostrzegania nowych rzeczy, pozwala na lepszą percepcję i zaangażowanie się w to, co się w danej chwili dzieje. Natomiast badania pokazują, że ludzie, którzy są uważni, uznawani są za bardziej efektywnych oraz kreatywnych. Często również wywierają większe wrażenie na innych ludziach. A przede wszystkim są bardziej odporni na stres i bardziej wyczulenie na ryzyko, ponieważ wcześniej dostrzegają niebezpieczeństwo i są bardziej przewidujący. Jak się okazuje uważność jest również cechą ludzi wybitnych – mających ogromne zasługi na polu kultury i sztuki. Dotyczy to również świata biznesu oraz nauki.

Jeżeli więc chcecie bardziej zainteresować się pojęciem mindfulness i wdrożyć praktyczne jej zastosowanie w codziennym życiu, ta książka jest idealna jako pierwszy krok do zmiany sposobu myślenia.

przeczytała i poleca
Katarzyna Gołubiew
Wydział Wspomagania Edukacji


Jak nie dać sobą manipulować : dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych, Christel Petitcollin

W swojej książce francuska autorka Christel Petitcollin podkreśla, że zaledwie 4% populacji ludzkiej stanowią manipulatorzy. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to bardzo mało, ale jednak zawsze warto mieć się na baczności nawiązując nowe relacje.

jak nie dac soba manipulacji

Mimo, że Christel Petitcollin nie jest, co zresztą w swojej książce podkreśla, z wykształcenia ani psycholożką ani terapeutką, umiejętnie wprowadza czytelnika w meandry i najwyższe poziomy manipulacji, obnażając i piętnując działania manipulatorów, określanych przez nią jako smarkaczy.

Dlaczego? Otóż jej zdaniem są to niedojrzałe mentalnie i psychicznie osoby, których rozwój zatrzymał się na poziomie co najmniej czternastu lat – a im niższa granica, i co za tym idzie niższy wiek, tym bardziej niebezpieczny manipulator. W swojej książce autorka przywołuje przykłady działań i technik ludzi określanych jako manipulatorzy. Wbrew powszechnie panującej opinii Petitcollin powtarza, iż jej zdaniem nie są to osoby odznaczające się nadprzeciętną inteligencją. Wręcz przeciwnie, co uzasadnia ich niedojrzałością psychofizyczną i wieloma innymi czynnikami, o których wspomina w swojej książce.

Na przeciwległym biegunie mamy osoby wymienione w podtytule – analizujące bez końca, wysoko wrażliwe, tzw nadwydolne, często z zachowaniami skrajnie odmiennymi niż zachowania neurotypowe. Są to również osoby odznaczające się wyższym poziomem empatii, dla których fakt, że ktoś może kogoś skrzywdzić słowem lub czynem nigdy nie będzie wytłumaczalny i zrozumiały. Są to też osoby nadzwyczaj grzeczne, uczynne i przyjacielskie. Krótko mówiąc idealne ofiary manipulatorów.

Autorka zestawia ze sobą te dwie skrajne typy osobowości. Szuka między nimi związków i zależności. Analizuje związki między nimi, opisując konkretne przykłady z życia wzięte. Punktuje słabe i mocne strony zarówno manipulatorów, jak również ich ofiar. Tym drugim daje wskazówki jak nie ulec czarowi i jej zdaniem fasadowej inteligencji bezwzględnych smarkaczy. Wyjaśnia również w jaki sposób trzymać swoje emocje na wodzy, odsunąć na boczne tory, a w najlepszym przypadku zapomnieć o indolencji w kontaktach z manipulatorami, dążyć do samoafirmacji i do skutku ćwiczyć sztukę wyznaczania granic oraz mówienia stanowczego NIE (asertywność).

przeczytała i poleca
Katarzyna Gołubiew
Wydział Wspomagania Edukacji


Biblliotekarka z Auschwitz: powieść oparta na prawdziwej historii więźniarki Dity Kraus, Antonio G. Iturbe

Zamknijcie oczy… i spróbujcie sobie wyobrazić najgorsze miejsce na ziemi. Prawdziwe piekło. Życie, a właściwie egzystowanie w tak tragicznych warunkach to istna męczarnia. Walka o przetrwanie. Wszędzie ciemno, szaro, ponuro. Auschwitzc- Birnenau – obóz koncentracyjny na terenie okupowanej Polski. Lata 40-te. Każdy dzień to walka o przetrwanie, walka o przeżycie. Czy w takim miejscu mogła funkcjonować biblioteka? Okazuje się, że tak.

bibliotekarka

Bibliotekarka z Auschwitz hiszpańskiego pisarza Antonio G. Iturbe’a to przede wszystkim powieść o niesamowitej odwadze i niezłomnym harcie ducha. Główną bohaterką jest kilkunastoletnia dziewczynka – czeska Żydówka Edita, która wraz z rodzicami trafia to Auschwitz. Kojarzycie ten złowrogi, ciężki, przyprawiający o dreszcze napis na bramie głównej do obozu? Arbeit macht freit, czyli praca czyni wolnym. Dita miło młodego wieku pracuje w bloku 31. Blok ten określany jest jako rodzinny, ponieważ dzięki pracowitości, odwadze i cierpliwości niemieckiego więźnia żydowskiego pochodzenia Alfreda Hirscha prowadzona jest tam szkoła dla najmłodszych mieszkańców obozu.

Oczywiście nie jest to typowa szkoła. Obóz 31 powstał nie bez powodu. Nawet III Rzesza potrzebowała przed obserwatorami z Czerwonego Krzyża ukrywać swoje niecne zamiary eliminacji narodu żydowskiego, a obóz rodzinny w baraku 31 służył tym propagandowym celom. Częstym gościem obozu był cieszący się złą sławą dr Mengele. Jednak mimo naprawdę nieludzkich warunków, dzięki zaangażowaniu wielu więźniów odbywały się tam zajęcia dla dzieci. Mało tego! Funkcjonowała również biblioteka.

Książki w Auschwitz- Birkenau były towarem absolutnie zabronionym. W powieści nie do końca wyjaśniono jak znalazły się w obozie. Pokazano za to w piękny i subtelny sposób, co robiono, by te pożółkłe zniszczone kartki, podobnie jak ludzie, przetrwały w strasznych obozowych warunkach i nie dostały się w niepowołane ręce.

Wróćmy do głównej bohaterki. Jak już zapewne się domyśliliście to ona jest tytułową bohaterką książki i to właśnie ona dba o te kilka książek jak o najcenniejszy skarb. Dzięki lekturze poznaje inny świat. Zaprzyjaźnia się z wojakiem Szwejkiem, oczami wyobraźni przenosi się do sanatorium Bergoff. Poznaje losy Edmunda Dantesa z powieści Dumasa Hrabia Monte Christo. Często to właśnie książki pozwalają jej przetrwać ciężkie obozowe warunki, gdzie na każdym kroku czyha śmierć…

Autor w książce wplata fragmenty arcydzieł literackich. Robi to świadomie, ale z pewnością nie przeszkadza to w lekturze Bibliotekarki z Auschwitz. Wręcz przeciwnie. Dzięki temu zabiegowi zarówno czytelnik, jak i bohaterowie przenoszą się na chwilę do innej, lepszej czasoprzestrzeni.

W powieści pojawia się wiele wątków. Ochrona najmniejszego księgozbioru świata to jeden z nich. Autor pokazuje mieszankę osobowości oraz prawdziwy miks emocji. W Auschwitz znajdzie się miejsce i na miłość i na rozpacz. Każdy dzień to walka o przeżycie, a więźniowie to prawdziwy wojownicy, którzy mimo nieludzkich warunków zachowali godność i człowieczeństwo do końca, chociaż było to dla nich ogromne wyzwanie.

Książka Bibliotekarka z Auschwitz w dużej mierze oparta jest na prawdziwej historii Dity Krauss (powieści Dita nazywa się Adlerova). Oprócz bibliotekarki w powieści również pojawiają się inne autentyczne postacie. Mam tu na myśli nie tylko więźniów, ale również nazistów.

A co do obozowej biblioteki to już we wstępie książki Alberto Manguela czytamy, że W bloku 31 (w obozie zagłady Auschwitz-Birkenau), póki istniał […] funkcjonowała tajna biblioteka dziecięca. Naprawdę niewielka: składało się na nią osiem książek…

Na koniec garstka osobistej refleksji. Jako bibliotekarka niejednokrotnie wzruszałam się przy opisach książek, przy rozpaczliwej chęci ukrycia ich przed nazistami. A ogólnie jako człowiek przeżywałam z bohaterami dramaty i nieliczne szczęśliwe chwile w obozie. Jeżeli chcecie zafundować sobie podobne przeżycia, koniecznie sięgnijcie po książkę Bibliotekarka z Auschwitz.

przeczytała i poleca
Katarzyna Gołubiew
Wydział Wspomagania Edukacji


Modowe rewolucje: niezwykła historia naszych szaf, Karolina Żebrowska

Przed Wami książka, która odkryje tajemnice i historie Waszej garderoby. Bo jak się okazuje - nawet moda miała gdzieś swój początek.

modowe rewolucje

Historia ubioru, rozmaitych dodatków, barw, tkanin, fryzur, bielizny, obuwia, torebek, różnego rodzaju akcesoriów i wiele, wiele innych elementów…O tym wszystkim w książce Modowe rewolucje: niezwykła historia naszych szaf wspomina jej autorka, Karolina Żebrowska.

Autorka zabiera czytelnika w historyczną podróż związaną z szeroko pojętą modą – ubiorem tym klasycznym jak i tzw haute couture. Nie zapomina również o istotnych dodatkach takich jak okulary czy torebki.

Opisuje historyczne podłoże dla niektórych rodzajów obuwia, tkanin, wzorów, fryzur. Sporo uwagi poświęca również sprawom związanym z wyglądem czy makijażem, oczywiście nie tyle współczesnym, co sprzed kilku stuleci. Podaje przykłady wybranych przez siebie ikon mody, czyli kobiet, które zostawiły trwały ślad i wpływ, jeżeli chodzi o modę, styl i zabawę różnego rodzaju dodatkami.

W swojej książce Żebrowska przedstawiła najbardziej rewolucyjne zmiany w modzie. Wspomina o osobach (prototypach współczesnych stylistów), którzy mieli odwagę łamać obowiązujące kanony modowe, a przez to wyznaczać nowe trendy.

Mnóstwo fantastycznych ilustracji, inspirujących przykładów, ciekawostek, zdjęć autorki w rozmaitych, pasujących do danego rozdziału stylizacjach – to wszystko sprawia, że lektura książki Modowe rewolucje: niezwykła historia naszych szaf to nie tylko czysta przyjemność, ale również obowiązkowy must have dla wszystkich kobiet lubiących modę. Minusem książki może być jej format, ale bogactwo treści wynagradza wszystko.

przeczytała i poleca
Katarzyna Gołubiew
Wydział Wspomagania Edukacji


Joker, reż. Todd Phillips

Pierwszy raz Jokera obejrzałam w zeszłym roku w październiku w kinie. Pamiętam jakie piorunujące wrażenie na mnie zrobił. Naprawdę rzadko zdarza mi się obejrzeć w kinie dwa razy ten sam film, a tak się akurat złożyło, że film Todda Phillipsa obejrzałam w sumie trzy razy.

tytul. jpg
źródło: filmweb

Jeżeli czekacie na typowe komiksowe przygody największego antagonisty Batmana, to możecie się głęboko rozczarować. Joker w reżyserii Todda Phillipsa to psychologiczne stadium rozpadu człowieczeństwa pokazane na przykładzie nieszczęśliwego, smutnego człowieka, który za wszelką cenę chce uszczęśliwiać, a mówiąc konkretniej – rozśmieszać ludzi.

Arthur Fleck mieszka w Gotham City z matką. Pracuje jako klown i nie da się ukryć, że ta praca przynosi mu mnóstwo satysfakcji. Fleck marzy, by zostać komikiem. Przygotowuje starannie swojego stand-up’y, spisując wymyślone przez siebie żarty w starym, zniszczonym zeszycie. Fleck ma również za zadanie prowadzić pamiętnik, w którym musi spisywać swoje codzienne przemyślenia. Zadanie to dała mu do wykonania pracownica opieki społecznej, z którą regularnie odbywa spotkania. Bohater cierpi bowiem na kilka chorób psychicznych. Jedna z nich objawia się głośnym, niekontrolowanym śmiechem w najmniej sprzyjających okolicznościach.

Arthur Fleck jest nieszczęśliwym człowiekiem, a samo rozśmieszanie ludzi to zwykła przykrywka; maska, którą zakłada, aby nie pokazywać światu swoich prawdziwych emocji. Kiedy natomiast z nieszczęśliwego, niespełnionego komika stał się złoczyńcą i bezwzględnym mordercą? Nie obawiam się posądzenia o zbyt oczywiste podanie treści filmu, czyli tzw spoiler, wszak większość z nas wie, że Joker to postać stojąca po złej stronie mocy i największy wróg Batmana, który jest strażnikiem porządku w Gotham City. Postać Batmana bezpośrednio nie pojawia się w filmie, a sama przemiana tytułowego bohatera w złoczyńcę pokazana jest w taki sposób, że w pewnym momencie widz zaczyna rozumieć jego postępowanie, a nawet chwilami mu współczuć… A może tylko ja tak miałam?

Joker nie jest lekkim i przyjemnym filmem. Po jego obejrzeniu wychodzi sięz założenia, że świat nie jest jednak sprawiedliwy, ale wszystko może się zdarzyć i właściwie nie wiadomo czym otaczająca rzeczywistość może nas zaskoczyć. Moim zdaniem to arcydzieło, ale to moja osobista opinia, bo ja w zasadzie lubię takie filmy: mroczne, mocne, psychologiczne, które przeżywa się kilka dni. Wszystko w tym filmie jest spójne, a kilka scen z pewnością przejdzie do historii kina. Mam m.in. na myśli scenę, w której Arthur/Joker wbiega do miejskiego szaletu i zaczyna tańczyć. Fragment ten jest niezwykle dramatyczny. Obserwując ten taniec czuje się lekki dyskomfort. Niewątpliwie przyczynia się do tego niepokojąco piękna i straszna zarazem muzyka nagrodzonej Oskarem islandzkiej kompozytorki i wiolonczelistki Hildur Guðnadóttir. Scenę tańca w miejskim szalecie zaimprowizował odtwórca głównej roli Jacquin Phoenix, ponieważ w zamyśle reżysera miało to wyglądać zupełnie inaczej. Taniec połączony z mroczną muzyką jest obrazem przemiany Flecka w Jokera.

Kolejna scena, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie również jest związana z tańcem. Widzimy na niej tańczącego na schodach Jokera. Ten taniec jest szalony i niebezpieczny. W tym fragmencie wykorzystano utwór Rock and Roll Part 2 skazanego za przestępstwa pedofilskie Gary’ego Gitlera. Pojawiły się w związku z tym kontrowersyjne opinie, że muzyk otrzyma tantiemy w związku z wykorzystaniem jego utworu w filmie, jednak wytwórnie muzyczne zdementowały te informacje. Wracając do samej kluczowej sceny tańca na schodach – cóż widocznie nie tylko na mnie zrobiła wrażenie. Swego czasu schody były viralowym hitem, a fani Jokera masowo odtwarzali na nich scenę tańca, naśladując ruchy Phoenixa. Mieszkańcy Bronxu, dzielnicy w której znajdują się słynne schody, nie byli tym faktem zachwyceni. Nie ulega jednak wątpliwości, że schody te stały się atrakcją turystyczną, a nie cieszący się dobrą opinią Bronx przeżywa teraz prawdziwy renesans.

schody
źródło: (iStock.com, Fot: wearehevi)

Na koniec poświęcę kilka zdań odtwórcy głównej roli – Jacquinowi Phoenixowi. Jokerów było wielu. Doskonale pamiętam kreacje Jacka Nicholsona oraz Heatha Ledgera. Jednak w mojej opinii to właśnie Phoenix jest najlepszym odtwórcą Jokera. Jego kreacja to aktorski majstersztyk. Pomijam już fakt, że aktor do roli schudł ponad 20 kg, chociaż niewątpliwie ma to znaczenie. Jego kreacja jest tak prawdziwa, że aż boli i jest to ból emocjonalny, z którym widz się identyfikuje. W filmie Phoenix nie gra Jokera, on tym Jokerem jest. Nie dziwi więc fakt, że Akademia Filmowa przyznała mu tytuł najlepszego aktora 2019 roku. Jest to nagroda w pełni zasłużona.

obejrzała i poleca
Katarzyna Gołubiew
Wydział Wspomagania Edukacji


Hirigoyen Marie France, Molestowanie moralne. Perwersyjna przemoc w życiu codziennym, Poznań, Wydawnictwo W drodze, 2020, ISBN 9788379063567

Książka pt. "Molestowanie moralne. Perwersyjna przemoc w życiu codziennym" porusza bardzo trudny temat przemocy w życiu rodzinnym, w małżeństwie i pracy. Agresja często ma charakter ukryty, niewerbalny, stąd trudności ofiar w uświadomieniu sobie jej niszczącego charakteru oraz obojętność otoczenia, które zazwyczaj nie rozumie i nie reaguje.

okladka

"Jeśli ktoś był już kiedyś przedmiotem ataków osobnika perwersyjnego rozpoznaje od razu ów zimny ton, który wprawia w stan napięcia i wywołuje lęk. Słowa się tutaj nie liczą, ważna jest zawarta w nich groźba. Dzieci ofiary rodziców moralnie perwersyjnych bardzo trafnie opisują zmianę tonu, która poprzedza agresję: czasami przy kolacji, gdy zwracał się do moich sióstr, głos jego stawał się bezbarwny i suchy. Wiedziałam od razu, że usłyszę jakieś raniące słowo". Chciałabym polecić tę książkę, ponieważ zgłębia ona problem molestowania, problem trudny z natury psychologicznej, często ukrywany przez osoby nim dotknięte.
Autorka Marie – France Hirigoyen z wykształcenia psychiatra, psychoanalityk i terapeutka w swojej książce "Molestowanie moralne" podjęła się tego tematu opisując różne prześladowania psychiczne w rodzinie, w małżeństwie lub miejscu pracy. Książkę tę wydano w 24 krajach wywołując przy tym debatę społeczną. Publikacja ta podzielona została na trzy bloki tematyczne. W pierwszej części autorka wyjaśnia jak objawia się perwersyjna przemoc. Druga część dotyczy relacji jej uczestników, stylu komunikacji i form funkcjonowania. Ostatnia część opisuje konsekwencje molestowania moralnego w życiu ich ofiar oraz kolejne kroki w poszukiwaniu przez nich form pomocy, m.in. pychologicznej.
Przykładem przemocy perwersyjnej może być rozmowa telefoniczna: nie ma tutaj spojrzeń, agresor może używać swojej broni, tj. słów, nie zadając przy tym ran i widocznych śladów. Bardzo banalnym sposobem uwalniania agresji w perwersyjnej formie jest najczęściej nadawanie dziecku ośmieszającego przezwiska. Zdarza się również tak, że dziecko jest w czymś lepsze od rodziców – przekreśla się wówczas to, co jest w nim najlepsze, aby nie widzieć własnych braków. Wypowiedzi rodziców najczęściej przyjmują formę stwierdzeń "jesteś do niczego". Takie dziecko reaguje złym zachowaniem, traci zainteresowanie i obojętnieje. Rodzice zatem zyskują wystarczający powód, by je maltretować.
Książka ta porusza bardzo trudny problem przemocy, agresji i jest jednocześnie oskarżeniem współczesnego społeczeństwa o obojętność wobec tego destruktywnego zjawiska. Polecam ją szczególnie jako lekturę uzupełniającą dla psychologów i pedagogów.

Przeczytała i poleciła
Małgorzata Poźniak
Wydział Udostępniania Zbiorów PBW


Pięciu nieudanych, Beatrice Alemagna

Książka, którą dziś chcielibyśmy Wam polecić została wydana nakładem Wydawnictwa Dwie Siostry 5 lat temu. Nie jest to więc żadna nowość, jednak bez wątpienia jest to tytuł godny polecenia.

Bo było ich pięciu, pięciu nieudanych. To, że pojawia się liczba pięć może i jest w porządku, ale dlaczego podkreśla się, zarówno w tytule, jak i w pierwszym zdaniu to nieudanie? Co jest w tym intrygującego i czy jest to zasadne?
Z całą odpowiedzialnością mówimy, że TAK.

1

Żyjemy w świecie, w którym modny jest perfekcjonizm. Wszystko ma być ułożone, równe, piękne, estetyczne. Dotyczy to nie tylko naszego wyglądu, ale również przedmiotów, którymi się otaczamy i miejsc, w których przebywamy. Na każdym kroku podkreśla się ową idealną synchronizację, cudowne połączenie piękna z praktyką. Często, być może nawet nieświadomie, tego samego wymagamy od swoich dzieci i uczniów? Czy słusznie? Zastanówmy się przez chwilę, czy warto je od najmłodszych lat wdrażać w ten perfekcyjny wyścig szczurów?

Otóż NIE, a książka Beatrice Alemagna w cudny sposób, za pomocą krótkiej historii pomoże nam, a właściwie naszym dzieciom to uświadomić. Nie ma ludzi idealnych, każdy z nas ma jakieś wady, słabości. Nikt nie jest, a przede wszystkim nie musi być doskonały. Trzeba tylko zaakceptować siebie i nie dążyć do perfekcji za wszelką cenę. Przeczytajcie książkę Alemagny Pięciu nieudanych, by przekonać się, że bycie nieperfekcyjnym również ma swoje zalety.

przeczytała i poleca
Katarzyna Gołubiew
WWE


Rzeczy warszawskie z dreszczem. Opowiadania dla młodych dorosłych, Jarosław Klejnocki, Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Joanna Olech, Łukasz Orbitowski, Warszawa, 2018, ISBN 9788365777317.

Zapraszam do Muzeum Warszawy, w nieco w inny sposób - poprzez opowieści z eksponatami.
O tych właśnie eksponatach przeczytacie w książce Rzeczy warszawskie z dreszczem. Książka zawiera 16 opowieści, czasem z niedalekiej przeszłości. Książkę napisało czterech autorów, gdzie każdy z nich opisywał inny eksponat. Powstały niesamowite narracje i trzeba przyznać, że to był wspaniały pomysł.

warszawskie
źródło foto: https://muzeumwarszawy.pl/zdreszczem/

Publikację rozpoczyna Jarosław Klejnocki prozaik, poeta, krytyk, który wprowadza nas w świat swoich czterech bohaterów opowiadaniem Popołudniowa herbatka. Bohaterem jest dyrygent Stanisław, którego zatrzymał na emigracji stan wojenny. Pracując w Anglii miał w zwyczaju pić herbatę ze swoimi współpracownikami z orkiestry i akademii muzycznej. Zawsze To był miły small talk od 16.00 do 17.00. Pan Stanisław wypracowawszy emeryturę wraca do Polski na warszawski Mokotów. Codziennie pije popołudniową herbatkę w srebrnym inbryku z XIX w. Przedmiot ma swoją historie rodzinną, pochodzi ze Lwowa. Bohater codziennie obserwuje plac zabaw i boisko do gry w piłkę. Ma niestety bardzo uciążliwych sąsiadów. Codzienne są tam kłótnie ustają, gdy pewnego wieczoru ustają. Dlaczego? Musicie sami przeczytać.

Następne opowiadanie Jarosława Klejnockiego Rowery przedstawia eksponat - zegar karetowy z XVIII wieku, który wyzwala u bohatera opowiadania pana Edwarda misję życia. Bohater chce opóźnić oddanie do użytku ścieżki dla rowerzystów. Wymyśla dziwny pomysł na realizacje swojego zadania. Dlaczego i co do tego doprowadziło? Musicie sięgnąć do tekstu.

Każdy autor opowiadania na końcu książki pod swoim biogramem zostawia przesłanie do czytelnika. Jarosław Klejnocki podkreśla: Moja proza to raczej ucieczka od tego, co ważne. W prozie piszę rzeczy nieistotne, bo lubię się zabawić i liczę na to, że zabawię mojego czytelnika. Tyle i aż tyle.
Hubert Klimko-Dobrzański pisarz i filmowiec, w swoim opowiadaniu Spotkanie opisuje Roberta i ojca, który odszedł od matki i syna. Eksponat - wazon z motywami węża jest pamiątką wizyty u syna. Pisarz otrzymał jeszcze trzy eksponaty: plan miasta Stołecznego Warszawy Korpusu Inżynierów Wojskowych w skali 1 : 4800, pocztówkę z Pałacem Staszica i butelkę firmy Haberbusch & Schiele S.A. Historie opowiedziane przez pisarza zmuszają do refleksji. Hubert Klimko-Dobrzański mówi do czytelnika: Może jestem naiwny, ale sądzę, opowiadanie ma również wartości terapeutyczne – wskrzesza nawyk czytania. To jest forma na nasze czasy, zwięzła i krótka.

Joanna Olech przedstawia Zemstę delfina. Która ma miejsce w czasach Potopu Szwedzkiego. Inicjatorem opowieści jest eksponat delfin - fragment fontanny ogrodowej z Vilii Regii (Pałac Kazimierzowski). Inna narracja to historia rodziny w opowiadaniu Zaręczyny i portret kobiety w stroju z okresu żałoby narodowej. Opowiadanie Pojednanie przedstawia historię dwóch zwaśnionych rodzin Do pojednania doprowadza kolejny eksponat - nocnik typu bourdaloue, a sama autorka kończy swoje opowiadanie bardzo osobistą refleksją.
Joanna Olech wie, że Ludzie, którzy czytają książki, są szczęśliwsi od tych, którzy nie czytają. Mam na to dowody.
Łukasz Orbitowski napisał opowiadania Palenie zabija, Szczęsny Bolek, Historia stworzenia i Piosenka o małym człowieku. Zatrzymam się na ostatnim tytule, w którym kasetka z kompletem monet z czasów Powstania Listopadowego zmienia bohatera życie Pana Mieczysława. Autor ma takie przesłanie do czytelnika Niedawno rozmawiałem z kolegami o świadomym śnieniu. Kiedyś nawet chciałem się tego nauczyć. Śniłbym o pracowaniu. Rozważałbym fabuły swoich książek, wymyślałbym bohaterów. I właśnie takich śmiałków wymyślił na podstawie eksponatów z Muzeum Warszawy.
Wspaniałym uzupełnieniem opowiadań są ilustracje Joanny Górskiej i Jerzego Skanuna. Absolwenci Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku zajmują się projektowaniem plakatów, grafiką wydawniczą i wizualizacją wydarzeń kulturalnych.
Oprócz opowiadań książka zawiera także krótkie opisy kuratorskie oraz przetworzone, zmuszające do refleksji zdjęcia. Serdecznie polecam bliższe, literackie spotkanie z warszawskimi eksponatami z Muzeum Warszawy i ich niesamowitymi historiami.

przeczytała i poleca
Barbara Szczepaniak
Wydział Wspomagania Edukacji


Co robisz z problemem?, Kobi Yamada, Mae Besom

Nie wiem, jak do tego doszło, ale pewnego dnia miałem problem.

Tak zaczyna się książka Kobiego Yamady oraz Mae Besom Co robisz z problemem? Po jej przeczytaniu zrozumiałam, czemu w krótkim czasie znalazła się na liście bestsellerów prestiżowego New York Timesa. W Polsce pojawiła się w 2018 r. nakładem Wydawnictwa Levyz. Książka wchodzi w skład serii To, co robisz ma znaczenie. Jakie więc znaczenie może mieć posiadanie jakiegokolwiek problemu? Czy odpowiedź znajdziemy po lekturze książki?
Czy w ogóle możliwa jest odpowiedź, która nas, czytelników w pełni usatysfakcjonuje?

problem

Na początku zastanówmy się nad fenomenem książki Co robisz z problemem? Skąd ta popularność? Zresztą – cała seria cieszy się niesłabnącym powodzeniem. Myślę, że tu kwestia nie podlega żadnej dyskusji. Przeczytacie – zrozumiecie. Krótko? No tak, ponieważ książeczka nie jest długa. Posiada niewiele ponad 30 stron. Tekstu na każdej stronie nie jest dużo, bo maksymalnie 5 zdań. Za to jakich zdań – krótkich, celnych, wiernie opisujących istotę tytułowego problemu z perspektywy czytelnika.

Nie bez znaczenia są również ilustracje, a te przeważają na stronach książki. Prosta grafika doskonale współgra z tekstem. Stonowane kolory studzą emocje, a oszczędna paleta barw odzwierciedla stan bohatera. Jednak pod koniec książki świat staje się bardziej kolorowy.

Jeżeli więc drogi czytelniku chcesz się koniecznie dowiedzieć, co możesz zrobić ze swoim problemem, sięgnij po tę książkę. Wprawdzie docelowo przeznaczona jest dla dzieci (rekomendowany wiek 6-8 lat), ale zapewniam, że zachwyca każdego, kto miał z nią bliższy kontakt. Bo czy w ogóle można odnaleźć sens w posiadaniu problemów? Czy problem może rozbudzić naszą kreatywność? Czy może mieć jakikolwiek pozytywny aspekt? Koniecznie przeczytajcie książkę Co robisz z problemem?

Na koniec proponuję małe ćwiczenie do wykonania po lekturze książki. Warto zrobić je z dzieckiem. Po przeczytaniu pozycji Co robisz z problemem napisz na kartce papieru nurtujący Cię właśnie problem. Od Ciebie zależy co napiszesz. Kartkę zapakuj do koperty. Na kopercie zapisz: Do przeczytania za rok. Schowaj w czeluściach szuflady swojego biurka. I dokładnie za rok, o tej samej porze, znajdź kopertę i przeczytaj jaki miała/eś problem. Zapewniam, że opisany kłopot wyda Ci się błahostką.

przeczytała i poleca
Katarzyna Gołubiew
WWE


Miłość a pedagogika ,red. Krzysztof Kamiński ,Wydawnictwo Uniwersytet Warszawski, 2020, ISBN 978 83 235 4036 6

Autorzy podejmują temat miłości w odniesieniu do szeroko rozumianej pedagogiki w rozmaitych aspektach – to wielogłos pochodzący z wielu obszarów naukowych. Cechuje ich wielobarwność światopoglądowa i różny poziom wrażliwości, ale wszyscy są przekonani, że miłość w kontekście pedagogicznym to zagadnienie doniosłe, którym należy się zajmować.

okladka

Zróżnicowanie ujęć tego zagadnienia oraz postaw i poglądów sprawia, że w prezentowanej monografii czytelnik znajdzie treści, które go zainteresują i zainspirują w odniesieniu zarówno do badań naukowych, jak i pedagogicznej (edukacyjnej, wychowawczej) działalności praktycznej. Tom otwiera wprowadzenie czytelników w najważniejsze dyskusje dotyczące pojęcia miłości. W pierwszej części zawarto artykuły, w których z kunsztem i właściwą humanistyce finezją zostało omówione znaczenie tego pojęcia, a także – na podstawie badań – zaprezentowane społeczne funkcjonowanie miłości. Część druga to zbiór tekstów ukazujących miłość w różnych kontekstach kulturowych, oddający zróżnicowanie i bogactwo inspiracji, które wiążą się z problematyką miłości. Takie ujęcie pozwala na dobre przygotowanie do rozważań ściśle pedagogicznych z części trzeciej. Autorzy próbują uchwycić w niej bowiem niezwykłość fenomenu miłości w doświadczeniu pedagogicznym.

Książkę możecie za darmo pobrać z platformy IBUK do których nasza biblioteka wykupiła dostęp.

Przeczytała i poleca
Katarzyna Wielgo
Wydział Udostęniania Zbiorów


Czarownice: Niezwyciężona siła kobiet, Mona Chollet

Na książkę Mony Chollet trafiłam zupełnie przypadkowo, co akurat w moim przypadku (i podejrzewam, że nie tylko w moim) jest zupełnie naturalne.
W pewien weekend przeczytałam dostępny gdzieś w Internecie wywiad z autorką Moną Chollet. Z francusko-szwajcarską dziennikarką i feministką rozmawiała reporterka Aleksandra Lipczak. Tematem rozmowy była właśnie nowa książka Chollet. I chociaż wywiad oscylował wokół tajemniczej aury jaka otacza bądź otaczała czarownice (nie tylko te współczesne), tematyka samej książki ma dużo szerszy zasięg.

99122242_1152166225243387_288834291503202304_n

Owszem – we wstępie podano nam historiografię czarownic. Autorka stara się udzielić odpowiedzi na pytania: czy rzeczywiście wszystkie czarownice są złe? Skąd wzięło się to przekonanie o okrucieństwie kobiet uznawanych przez oświecone (sic!) wówczas umysły za czarownice? Dlaczego podejrzewano je o bliskie kontakty z diabłem? Wreszcie – czy faktycznie należało się takich kobiet obawiać? Dlaczego setki tysięcy niewinnych kobiet spłonęło na stosach? Dlaczego traktat Młot na czarownice spisany przez dominikańskiego inkwizytora Heinricha Kramera oraz Jakoba Sprengera, w XVI oraz w XVII w. był przysłowiowym gwoździem do trumny dla niewinnych osób?

To znajdziemy we wstępie. Dalej o czarownicach jest mniej… ale czy rzeczywiście? Czemu Chollet dodała podtytuł Niezwyciężona siła kobiet? Dla autorki często określenie czarownica jest synonimem kobiety. A cała książka to esej, w którym opisane są zawirowania kobiet wyzwolonych, bezdzietnych i niezamężnych. Kobiety przedstawione są tu jako przysłowiowe ofiary walki z bezdusznym systemem wszechobecnego patriarchatu oraz mizoginii. Chollet w książce jasno daje do zrozumienia, że przez wieki, ale również na przełomie ostatnich dziesięcioleci, zwalcza się pewne zachowania kobiet. Piętnuje się ich niezależność, prawo decydowania o własnym ciele, o własnym życiu. Dzieje się tak, ponieważ w naszej kulturze i obrazie postrzegania świata tkwią pewne modele społeczne, gdzie rola kobiety jest marginalizowana. Kiedy kobiety zaś nie godzą się na taki stan rzeczy – niektóre środowiska za wszelką cenę próbują je skompromitować, uciszyć, zakneblować usta. I chociaż (na szczęście) nie ma już stosów, nadal funkcjonują (i dobrze się mają) presja społeczna i wykluczenie.

Zakończę cytatem. Będzie to Manifest Czarownicy (Women’s International Terrorist Conspiracy from Hell) z 1968 r. Cytat ten otwiera lekturę książki Mony Chollet Czarownice: niezwyciężona siła kobiet i brzmi: Do WITCH [czarownic] nie ma zapisów. Jeśli jesteś kobietą i jeśli odważysz się wejrzeć w samą siebie, przekonasz się, że już jesteś czarownicą. W takim razie ja jestem jedną z czarownic (po wieloma względami) i jest to dla mnie powód do dumy.

przeczytała i poleca
Katarzyna Gołubiew
WWE


Pozytywna dyscyplina Jane Nelsen Wydawnictwo CoJaNaTo ISBN 9788363860127

okladka

"Pozytywna dyscyplina" to książka dla wszystkich rodziców, którzy chcieliby bez zgrzytania zębami zmierzyć się z wychowywaniem dziecka. Jane Nelsen udowodni, że odpowiednia metoda szybko przyniesie rezultaty. Wychowywanie dziecka to bez wątpienia niełatwa sprawa. Każdego dnia z tym wyzwaniem zmagają się setki rodziców. Niestety, bardzo wielu z nich nie ma pojęcia, jak się za to zabrać i jednocześnie nie zaszkodzić swoim pociechom. Z pomocą spieszy im Jane Nelsen, ze swoją książką "Pozytywna dyscyplina", w której przedstawia metodę opierającą się na nurcie psychologii indywidualnej Alfreda Adlera.
"Pozytywna dyscyplina" zwraca uwagę na wiele aspektów wychowawczych. Wielokrotnie zdarza się, że dorosły nie jest w stanie dogadać się z dzieckiem i przez to powstają konflikty. Autorka podpowiada, jak zmierzyć się z tą trudnością oraz jak przezwyciężyć niemoc, a zarazem zbliżyć się do nastolatka. Czytelnik dowie się też, jaka różnica jest między konstruktywnym wsparciem a rozpieszczaniem oraz w jaki sposób może wyznaczyć dziecku jasne granice, a także rozdzielać obowiązki w rodzinie. Książka pomoże też załagodzić relacje między skłóconym rodzeństwem w taki sposób, by żadne z dzieci nie poczuło się gorsze.

Warta kupienia i przeczytania jeśli naprawdę chcesz zmienić swoje podejście do wychowania. To nie kolejny poradnik, który "powie" co dokładnie masz robić, aby dziecko było "grzeczne". Autorka podpowiada jak zmienić swoje podejście i myślenie, aby wydobyć z dziecka to co najlepsze w danym momencie rozwojowym. Gorąco polecam. Książkę możecie za darmo pobrać z platformy IBUK do których nasza biblioteka wykupiła dostęp.

Przeczytała i poleca
Katarzyna Wielgo
Wydział Udostęniania Zbiorów


Cudowny chłopak, reż. Stephen Chbosky

Na początku była książka. Pod tym samym tytułem. Napisana przez R.J. Palacio. Przez wiele miesięcy, w 2012 r., widniała na liście bestsellerów w Stanach Zjednoczonych we wszelkich możliwych rankingach. Według mnie książka piękna, wzruszająca, czytana jednym tchem. Właściwie – przeczytana w drodze z pracy do domu. Lub odwrotnie – z domu do pracy… nieistotne. Chłonęłam każde zdanie, każdą historię. Przeżywałam wszystkie rozterki, nie tylko tytułowego cudownego chłopca, ale również jego rodziny i przyjaciół. Byłam zachwycona systemem pracy szkoły, do której trafił Auggie. Wreszcie – byłam zachwycona informacją, że na podstawie książki powstanie film.

film_okladka

Reżyserii podjął się Stephen Chbosky. Natomiast Palacio była jednym z ważniejszych pełnomocników przy produkcji filmu. I to, moim zdaniem, była bardzo dobra decyzja, ponieważ film odzwierciedla najbardziej istotne momenty, chwile, roztereki, przeżycia, uczucia, emocje opisane w książce. Zachowany jest elementarny podział na historie rodzinne, chociaż wiadomo, że wszystko i tak obraca się wokół życia Auggiego Pullmana, którego rewelacyjnie zagrał jedenastoletni wówczas Jacob Tremblay.
August Pullman, tytułowy cudowny chłopak rodzi się z deformacją twarzy. Ma za sobą wiele operacji, ale i tak jego wygląd, delikatnie mówiąc, nieco różni się od wyglądu normalnych ludzi. Chłopiec większość swojego życia spędził w szpitalach, czekając na kolejne operacje. Do tej pory jego edukacją zajmowała się mama (Julia Roberts). Teraz jednak Auggie zaczyna 5 klasę w normalnej, publicznej, choć według mnie - niezwykłej szkole im. Henry’ego Warda Beechera ( o jej niezwykłości świadczy zakończenie zarówno filmu, jak i książki, o którym nie będę tu wspominać).
Chłopiec próbuje odnaleźć się w nowym środowisku. Nie pragnie niczego więcej niż tego, by rówieśnicy dostrzegli w nim zwykłego chłopca, a nie kogoś z deformowaną twarzą. Na początku jego wygląd sprawia, że staje się szkolną sensacją. Uczniowie wytykają go palcami, śmieją się z niego, schodzą mu z drogi. Jednak z biegiem czasu zaczyna się to zmieniać. Wystarczy jeden przyjazny gest, uśmiech, chwila rozmowy, by dostrzec, że August jest niezwykłym chłopcem. I tu wcale nie chodzi o jego twarz. Nieoczekiwanie, a być może nawet nieświadomie, misją Auggiego staje się pokazanie ludziom, że prawdziwe piękno kryje się nie w wyglądzie, lecz w głębi duszy.
Nie bez znaczenia jest środowisko rodzinne. Rodzice i starsza siostra otoczyli go miłością bezwarunkową. Mimo wielu przebytych operacji, zapewnili mu szczęśliwe dzieciństwo. Oglądając film nie mogłam wyjść z podziwu, jak wspaniałych rodziców miał Auggie - czułą, kochającą i mądrą mamę oraz inteligentnego, zabawnego i przyjaźnie nastawionego do świata ojca (Owen Wilson). Via (Izabela Vidovic), starsza, nastoletnia siostra, jest powierniczką największych sekretów Augusta. I chociaż sama wkracza w tak zwany trudny wiek, w którym przeżywa wiele problemów, zdaje sobie z tego sprawę, że życie rodzinne skupione jest głównie na Auguście.
Bo August jest naprawdę niezwykłym chłopcem, a kontakt z nim, nieważne czy poprzez lekturę książki czy obejrzenie filmu sprawia, że zaczynamy inaczej spostrzegać świat. Kontakt z chłopcem odmienia również rówieśników oraz dorosłych, z którymi przebywa. Dlaczego tak się dzieje? Wystarczy obejrzeć film lub przeczytać książkę. A najlepiej, w miarę możliwości, i jedno i drugie.

Jest to doskonały film na godzinę wychowawczą oraz na rodzinne seanse w domowym zaciszu. Obraz pokazuje istotną rolę rodziców w wychowywaniu dzieci na wartościowych ludzi - pewnych siebie, z wpojonymi zasadami i pozytywnie zakręconych. Co do książki – amerykański, prestiżowy dziennik The New York Times uznał, że powieść zapoczątkowała światowy trend uczenia dzieci bycia życzliwych i niech to będzie dla was zachęta do bliższego zapoznania się z niezwykłym, cudownym Augustem Pullmanem.
Film Cudowny chłopak dostępny jest na platformie NETFLIX.

obejrzała i poleca
Katarzyna Gołubiew
Wydział Wspomagania Edukacji

Źródło zdjęcia: https://www.filmweb.pl/


Niełatwo być Konopnicką / Wiesława Grochola

Dwudziestego trzeciego maja 2020 roku mija 178 rocznica urodzin poetki czasów niepoetyckich – Marii Konopnickiej. Kiedy przygotowywałam quiz na tę okoliczność, korzystałam z różnych materiałów, m. in. powtórnie przeczytałam publikację Wiesławy Grocholi Niełatwo być Konopnicką, wydaną w 1988 roku przez Naszą Księgarnię. Chciałabym dziś parę słów jej poświęcić. Przyznam, że znów czytałam tę książkę z dużą przyjemnością. Lektura niesamowicie wciąga! To jest przykład pięknej popularyzacji wiedzy.

okladka

Autorka koncentruje się bardziej na życiu niż na twórczości Konopnickiej. Ale o twórczości też trochę pisze. Zacytuję tylko jedną ciekawostkę, którą trudno będzie znaleźć w innych szeroko dostępnych źródłach: Jako poetka wyróżniała się na tle epoki dużą inwencją i biegłością wersyfikacyjną (stosowała ponad pięćset gatunków form stroficznych)!

Poznajemy pisarkę w dniach jej wielkiego jubileuszu w Krakowie i we Lwowie w październiku 1902 roku. Dowiadujemy się, ile znaczyła dla Polaków ze wszystkich zaborów. Po przedstawieniu realiów epoki, w której przyszło żyć poetce (Polska pod zaborami, idee pozytywizmu), Wiesława Grochola przechodzi do swego zasadniczego celu: Zanim zastygła w pomnikową wielkość, była zwyczajna…budziła żywe emocje, ba, namiętności. Jak odtworzyć tę jej zwyczajność dziś, jak pokazać dzisiejszym czytelnikom?

Trzy przeszkody na jakie trafiła autorka biografii Konopnickiej to: bestialstwo Niemców, którzy spalili znaczną część zbiorów specjalnych Biblioteki Narodowej, wśród których były listy poetki; troska o dobre imię Konopnickiej, wykazywana przez jej pierwszych biografów oraz córki (czytaj: cenzura, palenie papierów pozostałych po matce); wreszcie dyskrecja samej bohaterki. Mimo to Grochola potrafiła stworzyć ciekawy obraz życia i osobowości Marii. Było to życie trudne, ale ciekawe. Wyobraźcie sobie matkę z sześciorgiem dzieci zarabiającą na życie w Warszawie! Z poezji nie utrzymałaby się. Daje prywatne lekcje w zamożnych domach. A wieczorami szyje, ceruje i pisze…

To tylko jeden z okresów życia naszej bohaterki. A każdy był inny, przeżywany w różnych miejscach, w różnych środowiskach. Najpierw dzieciństwo w Suwałkach, potem w Kaliszu. Śmierć matki i rok na doskonałej i kosztownej pensji sióstr Sakramentek w Warszawie. Dekada w Bronowie z dużą rodziną Konopnickich (teraz mieści się tam muzeum jej poświęcone oraz Filia Biblioteki Pedagogicznej w Sieradzu). Kilka lat w Gusinie (został tylko wrak dworku, a na drodze wiodącej doń tablica pamiątkowa). Kilkanaście lat z dziećmi w Warszawie. Kolejne kilkanaście lat to ciągłe podróże po Europie (przyczyną nie była tylko chęć poznania kontynentu, ale ucieczka przed dużymi kłopotami rodzinnymi). Ostatnie przystanie Konopnickiej to dar narodowy Żarnowiec (przebywała tam od wiosny do wczesnej jesieni) oraz Lwów (sezon zimowy).

Trudno jest być Konopnicką, ale trudno jest także żyć z Konopnicką. Grochola nie wybiela swojej bohaterki. Potrafi spojrzeć na nią nie tylko z jej punktu widzenia. Patrzy oczyma Jarosława Konopnickiego czy Elizy Orzeszkowej. Analizuje różne niejednoznaczne fakty z życia Marii. Jest to mądre spojrzenie dojrzałej kobiety. Do przeczytania dla każdej z nas!

PS
Może czytelnik pomyśli, że pomyliłam imię autorki. Nic podobnego. Wiesława Grochola (1932-2018), dziennikarka i pisarka, była ciocią Katarzyny Grocholi. Czyżby rodzinne zdolności beletrystyczne?

Przeczytała i poleca
Jolanta Przybylska
Wydział Opracowania Zbiorów Zwartych i Specjalnych


„Paryż-Manhattan”, reż. Sophie Lellouche, 2012

„Paryż-Manhattan” to urocza, chwilami zabawna, chwilami neurotyczna komedia o miłości. Główna bohaterka Alice, młoda farmaceutka, uwielbia filmy Allena. Zna je wszystkie, cytuje, poleca klientom swojej apteki jako lekarstwo na różne życiowe problemy. Jej samej wielokrotnie pomagały. Innym – różnie.

okladka

Dziewczyna nie tylko ogląda filmy Allena i poleca je innym, ale także dyskutuje z reżyserem a raczej z jego plakatem, który wisi w centralnym miejscu jej pokoju. W odpowiedzi słyszy cytaty z jego filmów. Pewnego dnia poznaje przystojnego instalatora alarmów Victora, który... nie zna filmów Allena. Co było dalej i jak potoczyły się losy Alice i Victora? Proszę obejrzeć film.

Główni bohaterowie tworzą przemiłą parę i budzą powszechną sympatię. To świetne role znanego we Francji aktora i piosenkarza Patricka Bruela oraz pełnej wdzięku i pięknej Alice Taglioni. Pod koniec filmu na ekranie pojawia się sam Woody Allen. I jest czarujący.

„Tym, co łączy mnie z Alice – powiedziała Sophie Lellouche – jest fakt, że Woody Allen na mnie też wywarł wielki wpływ. Podczas pisania scenariusza inspirowałam się jego humorem, kwestiami z jego filmów”. Pomysł filmu „Paryż-Manhattan” zrodził się właśnie z uwielbienia dla Woody`ego Allena. Jak pisali krytycy filmowi: ,,Sophie Lellouche zrobiła bardziej allenowski film od samego Allena”. I zapewne dużo w tym prawdy.

Poleca
Mariola Pryzwan
Wydział Informacyjno-Bibliograficzny


Siedziby wielkich Polaków. Od Reja do Kraszewskiego

Barbary Wachowicz nie trzeba rekomendować. To znana, solidna firma. Ostatnio sięgnęłam do tomu jej gawęd zatytułowanego Siedziby wielkich Polaków. Od Reja do Kraszewskiego.
Duży format, kredowy papier, nastrojowa fotografia na okładce, bogata historyczna i współczesna ikonografia. Nowe, kolorowe fotografie, w większości autorstwa Zenona Żyburtowicza i samej pisarki, wspaniale pokazują piękno rodzimych dworów i krajobrazów. Aż chce się książkę wziąć do ręki! O jakość publikacji postarał się Świat Książki.

siedziby

Ale przejdźmy do zawartości. Określa ją podtytuł, wskazując na pierwszego i ostatniego bohatera opowieści. A w środku gawędy o siedzibach, z którymi byli związani inni wielcy twórcy polskiej kultury i historii. Literatka najbardziej kocha poetów, więc jest ich cała plejada: Kochanowski, Mickiewicz, Krasiński, Norwid oraz Wincenty Pol. Znajdziemy opowieść o Mereczowszczyźnie, rodzinnej ziemi Tadeusza Kościuszki. Wirtualnie odwiedzimy Suchą na Podlasiu, gdzie w XIX wieku rezydował największy polski filozof tamtego okresu – August Cieszkowski, a którą pod koniec XX wieku profesor Marek Kwiatkowski przywrócił do życia (dokonał dzieła tytanicznego, jak podkreśla autorka). Nie mogło też zabraknąć Żelazowej Woli miejsca urodzin, a także ulubionego miejsca spędzania wakacji i świąt, naszego geniusza muzycznego – Fryderyka Chopina.
Dlaczego warto przeczytać ten tom? Barbara Wachowicz pisze pięknym, świadomie archaizowanym językiem. Ma ogromną wiedzę, ale nie przynudza. Pokazuje ludzką twarz swoich bohaterów, przybliża ich czytelnikowi. Kiedy w 1995 r. otrzymała od młodzieży Order Uśmiechu, uzasadnienie werdyktu brzmiało: To dzięki niej zstępują z piedestału bohaterowie narodowi i najwięksi twórcy literatury, by stać się nam bliskimi. To prawda!
Warto po przeczytaniu tej uroczej książki wybrać się na wycieczkę i zwiedzić wybrane miejsca. Oczywiście, gdy minie pandemia koronawirusa! Sama większość tych dworów i dworków widziałam, ale wciąż przede mną podróż do Suchej Cieszkowskiego i Kwiatkowskiego, możliwość zwiedzenia lubelskiej siedziby Wincentego Pola oraz wyprawa na Białoruś do zrekonstruowanego dworu Tadeusza Kościuszki w Mereczowszczyźnie. Pomarzyć dobra rzecz...
Reasumując: pięknie wydana i napisana książka. Miła lektura dla maturzystów, studentów, nauczycieli humanistów oraz dla wszystkich czytelników rozmiłowanych w polskiej kulturze i historii. Gorąco polecam!

Przeczytała i poleca
Jolanta Przybylska
Wydział Opracowania Zbiorów Zwartych i Specjalnych


Palacio Raquel Jaramillo, Cudowny chłopak, Warszawa, Wydawnictwo Albatros, 2018, ISBN 9788381250740

Książka amerykańskiej autorki R. J. Palacio pt. „Cudowny chłopak” to pouczająca i wzruszająca opowieść o akceptacji, zrozumieniu, rodzicielskiej miłości, przyjaźni i tolerancji.

cudowny chlopak

Bohaterem książki jest Auggie Pullman – inteligentny 10-letni chłopiec, który doświadcza wielu przykrości i upokorzeń w związku ze swoim wyglądem, znacznie odróżniającym go od innych dzieci. Z powodu choroby i związanej z tym „inności” jego relacje z rówieśnikami nie są łatwe, często wręcz wrogie. Kochany przez rodziców i wychowywany w poczuciu własnej wartości Auggie po długim okresie nauki w domu rozpoczyna naukę w szkole i musi skonfrontować się z rówieśnikami, zmierzyć się ze światem i ludźmi, których spotyka na swej drodze. Jego historię poznajemy z jego relacji, a także z perspektywy jego siostry i przyjaciół. Książka napisana jest prostym, przystępnym językiem w formie narracji pamiętnikarskiej i choć przeznaczona jest dla nastolatków, porusza i zmusza do refleksji również dorosłych. Zwraca uwagę na to, jak trudno jest żyć w społeczeństwie, w którym jest się ocenianym przez pryzmat wyglądu. Uczy tym samym życzliwości, empatii i wrażliwości na drugiego człowieka. Pokazuje, że każdy człowiek jest wyjątkowy i ma prawo do szczęścia i spełniania swoich marzeń, jeśli nie krzywdzi przy tym innych. Cytując głównego bohatera „wszyscy powinniśmy przynajmniej raz w życiu dostać owację na stojąco, bo przecież każdy z nas zwycięża ten świat”. Książka ta przypomina czytelnikowi, że mimo wszelkich przeciwności losu warto być dobrym, dostrzec to, co niewidoczne na zewnątrz i czasami jednym przyjaznym gestem wyzwolić pozytywną energię, która jest w każdym człowieku. Powieść okazała się międzynarodowym bestsellerem i została zekranizowana pod tym samym tytułem. Polecam wszystkim - warto przeczytać.

Przeczytała i poleciła
Małgorzata Czuba
Wydział Udostępniania Zbiorów PBW


„Wojtyła” / Adam Bujak fotografie, Michał Rożek tekst

Osiemnastego maja 2020 roku obchodzimy setną rocznicę urodzin świętego papieża Jana Pawła II. W związku z pandemią nie będzie wielkich uroczystości z udziałem rzesz wiernych. Ale myślę, że to dobra okazja, by poszerzyć naszą wiedzę o największym Polaku XX wieku.

okladka

Ja przeczytałam i z czystym sumieniem Państwu polecam książkę krakowskich autorów: artysty fotografika Adama Bujaka i historyka sztuki Michała Rożka, zatytułowaną krótko „Wojtyła”. Publikację wydało we Wrocławiu Wydawnictwo Dolnośląskie w 1997 roku w cenionej, pięknej serii „A To Polska Właśnie”. W swoich prywatnych zasobach mam to wydanie, nasza Biblioteka (PBW Gocławska 4) też je ma. Książka była wielokrotnie wznawiana, co roku w latach 1998-2000, a później w 2003 i 2005. Dwukrotnie nagrano tę pozycję dla niewidomych – w 1998 na kasetach dźwiękowych, a w 2010 na dysku optycznym. Tyle o dostępności. A co z treścią?

Książka jest biografią Karola Wojtyły, zaprezentowaną na szerokim tle społecznym, doprowadzoną do momentu wyboru metropolity krakowskiego na papieża (żeby być dokładną – przedstawiony jest jeszcze pierwszy tydzień Jana Pawła II w Rzymie).

Karol urodził się w głęboko wierzącej rodzinie, rodzinie dotkniętej tragedią powtarzającej się śmierci. Z pięcioosobowej rodziny został sam. Najpierw zmarła siostra (przed narodzinami przyszłego kapłana), później matka (13.04.1929), następnie ukochany brat, 26-letni Edmund, lekarz, który zaraził się płonicą od pacjentki. Na koniec, 18 lutego 1941 r. ojciec.

Los nie szczędził mu bardzo trudnych doświadczeń, ale zawsze znajdowali się ludzie, którzy mu pomagali. Pomagali nauczyciele i katecheci, wspierała rodzina matki, ale także obcy ludzie. Np. robotnicy z Solvaya, z którymi pracował podczas wojny w kamieniołomach (nazywali go „studencikiem” i „księżykiem”, i chętnie dzielili się z młodzieńcem jedzeniem). Pomagała matka Juliusza i Lucjana Kydryńskiego, pani Aleksandra, u której Karol stołował się, a także mieszkał przez pół roku po śmierci ojca.

Śmierć ojca była cezurą w życiu młodzieńca. Zmienił polonistykę na seminarium.

Bogate i ciekawe było życie tego giganta pracy, intelektu i serca. Nie będę ciągnąć opowieści dalej, ale postawię kilka pytań dotyczących Karola Wojtyły. Kiedy i w jakich okolicznościach zwrócił uwagę na młodzieńca abp krakowski Adam Stefan Sapieha? Jaką rolę odegrali w życiu Karola księża Edward Zacher i Kazimierz Figlewicz? W jakim teatrze występował Karol Wojtyła? Czy Karol chciał wstąpić do zakonu? Jakiego? W jakich miastach studiował Wojtyła? Która miejscowość była pierwszą parafią wikarego Wojtyły? Kto nazywał księdza Wojtyłę „wujciem”? Gdzie i co wykładał Karol Wojtyła? W którym wieku ostatnio przed Janem Pawłem II wybrano na papieża nie-Włocha?

Na te i wiele innych pytań pomoże Państwu odpowiedzieć książka Bujaka i Rożka „Wojtyła”. Warto skorzystać!

Przeczytała i poleca
Jolanta Przybylska
Wydział Opracowania Zbiorów Zwartych i Specjalnych


„Zakochani w Rzymie”, reż. Woody Allen, 2012

„Zakochani w Rzymie” nie należą do wybitnych dzieł reżysera, ale sympatycy Woody`ego Allena obejrzą go z przyjemnością. Dla kilku scen i pięknych widoków Wiecznego Miasta naprawdę warto. Allen polubił Europę, w której od dawna cieszy się wielkim uznaniem. Do jego wielbicielek zaliczała się między innymi Wisława Szymborska.

zakochani

Woody Allen przybliża widzom europejskie miasta: Wenecję, Barcelonę, Londyn, Paryż i właśnie Rzym. W „Zakochanych w Rzymie” opowiedział kilka niezależnych – bardziej lub mniej interesujących – historii, których wspólnym tematem jest miłość. Naśmiewa się ze świata celebrytów i tych, którzy żyją ich życiem. Film dostarcza nam sporo humoru i... absurdu. Obok panoramy Rzymu główną ozdobą filmu są znani aktorzy: Roberto Benigni, Alec Baldwin i Penélope Cruz w roli ekskluzywnej prostytutki. Jednak najbardziej autentyczny i najlepszy jest sam Allen. Zagrał w filmie neurotyka, emerytowanego reżysera operowego z Nowego Jorku. To chyba najciekawsza postać „Zakochanych w Rzymie”.

Spoglądamy na Wieczne Miasto oczami turysty. Przypomniałam sobie swoje pobyty w Rzymie, jednym z najpiękniejszych miejsc, które widziałam. Schody Hiszpańskie tak lubiane przez turystów, zatłoczone wąskie uliczki i place, pełne uroku kafejki... Jakże chętnie wróciłabym do Rzymu i innych włoskich miast! Mam nadzieję, że za jakiś czas będę mogła pojechać do swojej ulubionej Italii. Teraz zostają mi wspomnienia i filmy, między innymi „Zakochani w Rzymie” Woody`ego Allena.

Poleca
Mariola Pryzwan
Wydział Informacyjno-Bibliograficzny


McQueen, reż. Ian Bonhote, muzyka Michael Nyman ; John McKitterick, Joyce McQueen, John Hitchcoock [i inni], Warszawa, 2018, GCWYP 1660 F

Moda - kto się nią nie interesuje. Czy kojarzycie kapelusz z motylami z kolekcji La Dame Bleue? Albo szpilki Armadillo (pancerniki) z ostatniej kolekcji Atlantis Plato z 2010 r., które mają około 40-centymetrowe obcasy. Moda to właśnie pierwsze skojarzenie z filmem Alexander McQueen.

okladka film

Film rozpoczyna się pokazaniem drogi tytułowego bohatera - z East Endu. Reżyser prowadzi nas po trzech płaszczyznach: modzie, rodzinie, relacjach. Stara się odnaleźć stopniowo budzące się w McQuinie demony, które dawały osobie znać przez całe życie.
Kariera młodego chłopca, który sam szuka swojego miejsca i jako 16-latek kończy kurs kroju w New Collage jest tylko punktem obrania innej drogi. Aleksander zatrudnia się w Andersen & Sheppard. Zdobywa wiedzę, która inspiruje go do przekraczania granic: w modzie szyciu, w wycinaniu nowych form, tworzeniu i łączeniu materiałów. To, co nie możliwe, w modzie Aleksandra do dalszej pracy. W dokumencie widzimy fragmenty prywatnych filmów z rodziną. Pokazane są również relacje, jakie panowały wśród najbliższych projektanta. Wywiady z przyjaciółmi ukazują jaki Lee był na co dzień. Dowiadujemy się o mrocznej przeszłości. Obserwujemy jego burzliwą, ale niezwykle silną przyjaźń z Isabell Blow, która jako pierwsza odkryła drzemiący w Alexandrze potencjał.
McQueen rozpoczął pracę nad zmianą swojego wizerunku Nie zawsze mu to na dobre wychodziło. Nie sprzyjało to również dobrym relacjom ze współpracownikami i przyjaciółmi. Tworząc nowe kolekcje, niekiedy pracując nawet 24 h na dobę, coraz częściej zaczął sięgać po wszelkiego rodzaju używki. Doskonale, czuł, że ciąży na nim wielka odpowiedzialność. Zatrudniał bardzo dużo osób. Zdawał sobie sprawę z tego, że wszyscy na niego liczą.
W 1996 roku został głównym domu mody Givenchy. Jednocześnie budował swoją markę projektując autorskie kolekcje.
Od początku był krytykowany i musiał sobie radzić z brakiem akceptacji w środowisku. Kolekcje, które projektował traktował jak terapię: były one piękne, innym niebanalnie piękne czy wręcz inspirowane brzydotą. W filmie widzim
Jego kolekcje wywoływały skrajne emocje od zachwytu po rozczarowanie. Polska modelka Małgorzata Bella brała udział w jednym projekcie MCQueena. Póżniej wspomniała, że starała się o tym zapomnieć, ponieważ było to dla niej traumatyczne doświadczenie. Przypomniała wszystko gdy obejrzała dokument. Napisała o tym w felietonie do miesięcznika kobiecego.
McQuinn w swojej kolekcji Highland Rape [Szkocki Gwałt - przyp. aut.] oddał hołd Szkotkom mordowanym i gwałconym przez Anglików. Chciałem pokazać ludziom, to, czego nie chcą widzieć. Na świecie jest bieda, głód, krew, a interesy wielu ograniczają się tylko do mody, wydajemy pieniądze, aby publiczność zwracała uwagę na drugą stronę. Kolekcja Spotkała się z różnymi opiniami w środowisku modowym.
Według mnie film McQueen jest godny polecenia. Pokazuje życie pełne pasji pełen , miłości do mody, do poszukiwania nowych rozwiązań w modzie. Wreszcie – ukazuje psychikę projektanta . Widz obserwuje wachlarz emocji, towarzyszący przy tworzeniu nowych kolekcji czy przy pokazach mody. Historią życia młodego projektanta, który świadomie łamał stereotypy w świecie mody przez ponad dwie dekady.
Piękne obrazy potęguje muzyka Michaela Nymana, Johna McKittericka. Polecam nie tylko fashionistkom i pasjonatom mody.

Poleca
Barbara Szczepaniak
Wydział Wspomagania Edukacji


Trudne osobowości : jak radzić sobie ze szkodliwymi zachowaniami innych oraz własnymi / McGrath Helen Lorainne, Edwards Hazel

Bardzo ciekawy poradnik, który opisuje rożne charaktery i pokazuje jak sobie poradzić:
- z gniewem i konfliktami
- przezwyciężyć lęk
- wzbudzić i wyrażać empatie
- wykazywać asertywność i optymizm - podejmować trudne decyzje w związku.
Warto sięgnąć po książkę aby zrozumieć charakter innych oraz swoje zachowania.
Książka jest bardzo rzeczowa i spójna. Uważam tylko, że konstrukcja jest trochę monotonna niemniej jednak, nie ma to wpływu na merytoryczną zawartość. Nie tylko opisuje dane typy osobowości, ale daje konkretne informacje jak żyć z nimi.

i-trudne-osobowosci

Jedna z lepszych książek, które czytałam związanych z tematyką psychologiczną. Całość w formie poradnika zawierającego praktyczne porady, jak sobie radzić ze sobą albo z innymi toksycznymi osobami. Polecam wszystkim, nie tylko tym, którzy mają z sobą lub z innymi ludźmi problem.

Książka porusza ważne tematy naszych ludzkich, nierzadko trudnych właśnie osobowości i pokazuje jak sobie z nimi radzić. Zawiera w sobie szeroki przekrój typów osobowości uważanych powszechnie za trudne. Autorki w bardzo przejrzysty sposób prezentują zagadnienia dotyczące osobowości ludzkich. Począwszy od tego czym w ogóle jest osobowość, poprzez prezentacje jej lżejszych odmian np: osobowość lękowa czy nieelastyczna, aż po skrajne przypadki, czyli osobowość socjopatyczną. Książkę uważam za godną polecenia, pomogła mi zrozumieć ludzkie zachowania, po trochę też moje. Zdałam sobie również sprawę, jak trudno znosić niezrozumiałe zachowania osób w pracy, w szkole czy wśród znajomych.
Bardzo interesująca lektura. Każdy, kogo interesuje drugi człowiek, jego inność, a jednocześnie chce mieć z nim niezły kontakt powinien przeczytać tą książkę, żeby zrozumieć, że czasami ta "inność" nie wynika z błędów wychowawczych, tylko z niepowtarzalnej osobowości. Zalecam ją wszystkim.

Poleca
Jolanta Kiełbasa
Wydział Udostępniania Zbiorów


Natacha Henry, Uczone siostry : rodzinna historia Marii i Broni Skłodowskich, Wrocław, Poznań: Wydawnictwo Dolnośląskie. Oddział Publicat, 2016, ISBN 9788327155566

Marii Skłodowska - Curie znana jest chyba każdemu - odkryła rad i polon, dwa nowe pierwiastki za co uhonorowana została dwukrotnie Nagrodą Nobla. Mniej znana jest jej siostra Bronisława Skłodowska, która później przyjęła po mężu nazwisko Dłuska. Obie kobiety to niezwykłe, wykształcone osoby, które z misją wykonywały swoją pracę. Niezwykła jest też siostrzana więź jaka łączyła je przez całe życie.

okladka

Autorką biografii sióstr Skłodowskich jest Natacha Henry francuska dziennikarka, historyczka i eseistka, absolwentka paryskiej Sorbony, która specjalizuje się w biografiach słynnych kobiet. Za książkę o Marii i Broni Skłodowskich otrzymała dwie nagrody: francuską nagrodę literacką Marianne w 2016 r. oraz nagrodę Marie Curie w 2017 r. Książka była także nominowana do nagrody literackiej Simone-Veil w 2015 r.

Autorka świetnie zarysowuje całe tło polityczne i społeczne tamtej epoki, zarówno we Francji, jak i w Polsce. Przedstawia obie bohaterki w sposób interesujący z dbałością opisując działania obu kobiet. Wiele miejsca poświęca również niezwykłej więzi, która łączyła siostry, przez całe życie. Wspierały się, polegały na sobie i pomagały sobie od dzieciństwa do końca swoich dni. Fakt, że stały się sobie bardzo bliskie, być może spowodował brak matki, która zmarła na gruźlicę, kiedy one dorastały. Łączyły je również wspólne cele: oddanie nauce i praca oraz nadzieja że będą mogły żyć w niepodległej Polsce. Ukazuje życie kobiet, które zmuszone były wyemigrować, aby móc się rozwijać i studiować. Starsza z sióstr Bronia przecierała szlaki dla młodszej Mani na Sorbonie, pocieszała gdy za sprawą Kazimierza Żorawskiego przeżywała gorycz pierwszego miłosnego rozczarowania. Jak ważną miejsce w życiu Marii zajmowała siostra może świadczyć fakt, że to właśnie Bronię zaprosił Piotr Curie do swojego domu w Sceaux, by poznała jego rodzinę, bo wiedział, że tylko ona może zachęcić Marię, by powiedziała mu "tak". Maria zaś, by siostra mogła studiować medycynę zarabia jako guwernantka i co miesiąc wysyła jej część zarobionych pieniędzy. Podtrzymuje na duchu, gdy Bronia z mężem zaczynają nowe życie na ojczystej ziemi i gdy po Podhalu krążą plotki o romansach jej męża Kazimierza Dłuskiego.

Bronia i Maria to idealistki, które poświęciły się pracy, jedna w gabinecie lekarskim a druga pracy w laboratorium. Przeżywają i trudne chwile gdy muszą pogodzić ideały z codziennymi wyzwaniami a pracę z macierzyństwem. Maria wybiera Francję, zostaje z Piotrem w Paryżu, zaś Bronia z Kazimierzem postanawiają wrócić na ziemie polskie. Bronię ciągnie do rodziny, do Warszawy, ale na Kazimierza Dłuskiego w zaborze rosyjskim czeka więzienie, osiadają więc w Zakopanem. Tam w niedalekim Kościelisku budują wspaniałe sanatorium. Bronia jest wspaniałą organizatorką, dzięki jej staraniom powstaje luksusowy zakład znany również za granicą. Zgodnie z ideałami jakie przyświecały jej od początku swojej pracy, organizuje również sanatorium akademickie dla biednych, młodych gruźlików. W tym czasie sukces staje się udziałem Marii i Piotra, bowiem za swoja pracę otrzymują nagrodę Nobla.

Życie to nie tylko pasmo sukcesów, czego doświadczają zarówno sławna na całym świecie Maria jak i znana Bronia. Maria straciła dziecko, przeżyła śmierć ukochanego męża, przetrwała nagonkę z powodu romansu z Paulem Langevinem. We Francji jej drugi domu została upokorzona, zastraszona, zaszczuta. Bronię los doświadczył , stratą pięcioletniego syna, chorobą córki, która doprowadziła do jej samobójstwa, goryczy zdrady współpracownika przez co musieli z Kazimierzem zostawić sanatorium, któremu poświęcili wiele lat życia a u schyłku życia śmiercią męża.

Bohaterki książki Nataszy Henry wiodły życie oddane nauce, zgodne z wartościami jakie wyniosły z domu i Uniwersytetu łatającego. Obie kobiety nie zrezygnowały ze swoich dążeń, wierzyły w postęp i działały zgodnie z przekonaniem, że zdobycze nauki powinny służyć wszystkim. Cały czas trzymały się zasad pozytywistycznych i humanistycznych. Ich solidarność dawała im siłę. Siostry jeszcze raz połączyły siły i dzięki talentowi organizacyjnemu Broni udało sie im zrealizować pragnienie Marii. W wolnej odrodzonej Polsce stworzyły bliźniaczy do istniejącego w Paryżu Instytut Radowy w Warszawie.

Autorka nie stawiam sióstr na piedestale, ale pisze o wykształconych, mądrych kobietach dla których ważna była rodzina i które walczyły o swoje ideały. Cała biografia oparta jest na korespondencji miedzy Marią i Bronią a także pozostałymi członkami rodziny.

Kto chciałby dowiedzieć się co o Marii sądził Albert Einstein, co Ignacy Paderewski myśli o talencie Ewy, jakie relacje łączyły Dłuskich z Józefem i Bronisławem Piłsudskimi, kto spotykał się z Leninem, dlaczego J. Conrad nie oczarował Broni oraz co Zakopane im zawdzięcza powinien koniecznie sięgnąć po tę, pozycję. Biografia sióstr jest nie tylko dla wszystkich zainteresowanych życiem Marii Skłodowskiej - Curie i Bronisławy Dłuskiej, ale też dla zainteresowanych historią, w tym życiem kobiet na przełomie wieku XIX i XX.

Przeczytała i poleciła
Renata Badowska
Filia w Grodzisku Mazowieckim


Bartosz Żurawiecki, „Festiwale wyklęte”, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, 2019

Książka Bartosza Żurawieckiego „Festiwale wyklęte” to wspaniały prezent dla tych, którzy lubią polskie festiwale, interesują się polską piosenką, życiem artystów i historiami zakulisowymi naszych imprez muzycznych.

festiwale wyklete

Od kilku lat często słyszymy o „żołnierzach wyklętych”, warto więc dowiedzieć się czegoś także o „festiwalach wyklętych”. Jak łatwo się domyślać chodzi o Festiwal Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze i Festiwal Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu. W czasach PRL-u festiwale te funkcjonowały w branży muzycznej na tych samych prawach co Krajowy Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu i Międzynarodowy Festiwal Piosenki w Sopocie. Śpiewali tam nasi wielcy artyści, m. in. Anna German, Anna Jantar, Irena Jarocka, Czesław Niemen czy Maryla Rodowicz.

Po 1989 roku zrobiono wszystko, by publiczność zapomniała o festiwalach w Zielonej Górze i Kołobrzegu. Są wykonawcy – także ci z najwyższej półki – którzy brali udział w obydwu festiwalach, bądź jednym z nich, a teraz wymazali je z pamięci. Są tacy, którzy zaprzeczają, że kiedykolwiek tam występowali, choć są na to dowody w postaci programów poszczególnych koncertów, recenzji czy fotografii. Czytałam książkę Bartosza Żurawieckiego i nie chciałam uwierzyć, że tak można. Na szczęście większość piosenkarzy nie zaprzecza, ba, wspomina te festiwale ze wzruszeniem, czasem z uśmiechem. „Zielona Góra to była nasza (Szansa na sukces)” – podsumowuje Izabela Trojanowska. A Urszula dodaje: „Powiem krótko – festiwal w Zielonej Górze to była trampolina do kariery. Mnie akurat się udało. Nie ma się czego wstydzić, prawie wszyscy tam zaczynaliśmy. Panowała bardzo przyjemna atmosfera, poznałam mnóstwo fajnych ludzi. Wspominam to dużo lepiej niż festiwal w Opolu, na którym występowałam w roku następnym”.

Książka Bartosza Żurawieckiego „Festiwale wyklęte” to skarbnica wiedzy nie tylko o wspomnianych festiwalach, ale w ogóle o życiu kulturalnym w PRL-u. To także świetny materiał socjologiczny i psychologiczny. Przeczytałam z ogromnym zainteresowaniem i serdecznie polecam.

Przeczytała i poleciła
Mariola Pryzwan
Wydział Informacyjno-Bibliograficzny


Ewa Zawistowska, „Dziadek Władek. O Broniewskim, Ance i rodzinie”, Prószyński Media, 2019

Ewa Zawistowska - wnuczka Władysława Broniewskiego – z nieznanych listów, fotografii i dokumentów ułożyła historię swojej nietuzinkowej, patchworkowej rodziny. A wszystko na tle historycznym, literackim i kulturalnym Polski końca lat czterdziestych i pierwszej połowy pięćdziesiątych.

zawistowska ewa

Czytałam tę znakomitą książkę wolno, delektując się każdym zdaniem. Chciałam, żeby moja przygoda z opowieścią o Broniewskich trwała jak najdłużej. Od dawna wiedziałam, że Broniewski to poeta, który wymyka się wszelkim uogólnieniom. Dzięki książce jego wnuczki, dowiedziało się o tym wielu czytelników. Ci, którzy słyszeli, że Ewa Zawistowska przygotowuje wspomnieniową książkę, zastanawiali się, czy powstanie laurka, czy też napisze o alkoholizmie dziadka, komunizmie babci Janiny, chorobie i romansie matki oraz jej tragicznej śmierci. Napisała. Ewa Zawistowska nie bała się trudnych tematów. Podeszła do nich z dystansem – głos oddała bliskim. Z ich słów zbudowała fascynującą opowieść ograniczając swoją rolę do objaśnień, rzadko komentarzy. Nie broni, nie wybiela, nie krytykuje, nie osądza.

Dla mnie największą zaletą książki jest fakt, że Ewa Zawistowska uczłowieczyła swą matkę. To ona – Anka – jest główną bohaterką książki. Anka, o której uczymy się w szkole czytając cykl wierszy Broniewskiego poświęconych córce. Teraz to nie tylko legenda i postać literacka, ale kobieta z krwi i kości. Inteligentna, zdolna, błyskotliwa. Czuła i wrażliwa. Reżyserka dokumentalistka z dużym talentem epistolograficznym. Listy Anki to majstersztyk. Są pełne humoru, miłości, elokwencji. Taka w większości jest również korespondencja pozostałych członków rodziny. Można jedynie pozazdrościć (i wziąć przykład), jak Broniewscy potrafili pisać o wszystkim, wyjaśniać, dyskutować, wybaczać, rozumieć. I cały czas kochać.

Ewa Zawistowska napisała we wstępie: „Ruszam zatem na wyprawę w głąb powiązanych starowieckimi wstążeczkami spłowiałych kopert, w których są oni wszyscy – zatrzymani w odległych stalinowskich czasach. Tacy, jacy byli wtedy. Zwykli, codzienni, prywatni. (...) Jeśli ktoś chce się ze mną na tę wyprawę zabrać – zapraszam”.

I ja zapraszam, bo warto. Książka Ewy Zawistowskiej „Dziadek Władek. O Broniewskim, Ance i rodzinie” to wspaniała, niezwykle ciepła i mądra lektura.

Przeczytała i poleciła
Mariola Pryzwan
Wydział Informacyjno-Bibliograficzny


Casalderrey Francisco Martin, Złudzenie zmysłów: sztuka w oczach matematyki, Kraków, Wydawnictwo RBA, 2012, ISBN: 9788447375271

Książka „Złudzenie zmysłów” hiszpańskiego autora F. M. Casalderrey stara się przekonać czytelnika, że istnieje ścisły związek matematyki ze sztuką. Takie pojęcia jak czas, przestrzeń, perspektywa są podstawą zarówno twórczości artystycznej, jak i badań matematycznych. Publikacja pokazuje dzieła sztuki i architektury widziane z matematycznej perspektywy.

zludzenie zmyslow

Autor opisuje kolejne etapy rozwoju sztuki i architektury, wskazując na silny wpływ matematycznych reguł na ówczesnych artystów i architektów. Pokazuje widoczny związek geometrii z dziełami takich artystów jak np. Filippo Brunelleschi, Albrecht Dürer, Piero della Francesca, Paolo Uccello, Leon Batista Alberti. Publikacja przeznaczona jest zarówno dla czytelnika interesującego się naukami ścisłymi, matematyką, architekturą, jak i dla entuzjastów historii sztuki. Książka wydana została w serii „Świat jest matematyczny” i dowodzi, że wiele przestrzeni życia człowieka ma związek z matematyką – królową nauk.

Przeczytała i poleciła
Małgorzata Czuba
Wydział Udostępniania Zbiorów PBW


Książka. Najpotężniejszy przedmiot naszych czasów zbadany od deski do deski / Keith Houston

"Książka” Keitha Houstona to pięć tysięcy lat opisanych na kilkuset stronach, dzieje kilku cywilizacji i historie z pięciu kontynentów. Fascynujące dzieje książki dla tych, którzy nadal są uzależnieni od jej zapachu i uwielbiają czytać.

okladka

Papier, pismo, druk, ilustracje – za każdym z tych aspektów książki stoją setki lat historii i wiele ludzkich namiętności. Opowiadając o narodzinach i rozwoju „najpotężniejszego przedmiotu naszych czasów”, Keith Houston kreśli dzieje kilku cywilizacji, nie tracąc przy tym z oczu losów poszczególnych osób – odkrywców, wynalazców i wizjonerów.
Książka podzielona jest na cztery główne części. Pierwsza pt. „Strona” opisuje dzieje papirusa, pergaminu i papieru. A także innych nośników, na których pisano. Druga „Tekst” opowiada o piśmie, pisaniu i drukowaniu. Tytuł trzeciej „Ilustracje” mówi wszystko o zawartości. Czwarta „Forma” przytacza historię od zwojów papirusowych po książkę jaką znamy. Wszystkie rozdziały są bogato ilustrowane , więc książkę nie tylko dobrze się czyta, ale też ogląda. W książce są iluminowane średniowieczne skrypty i piękne chińskie pieniądze. poznajemy różne techniki drukowania iilustrowania ksiąg: drzeworyt, miedzioryt, grawerstwo, akwaforta – kwasoryt, akwafinta, druk wypukły, druk wklęsły, litografia – rysowanie w kamieniu, fotografia, druk rastrowy, aż po druk współczesny. zagłębiamy się w drukarskie technologie, poznajemy tajniki oprawy, poznajemy formaty.
Książka znakomicie zaprojektowana i wydana.
Rzeczywiście zbadana od deski do deski. Nie była to bardzo łatwa w odbiorze lektura, ale zawiera mnóstwo wiedzy.
Polecam tą książkę każdemu.

Przeczytała i poleca
Dorota Suchocka
Wydział Udostępniania Zbiorów


Podręcznik mądrości tego świata / Józef Maria Bocheński

W lutym br. obejrzałam w Teatrze Telewizji „Negocjatora”. Jego głównym bohaterem był dominikanin, filozof Józef Maria Bocheński. Spektakl pokazywał zakonnika, byłego rektora uniwersytetu we Fryburgu jako negocjatora między władzami szwajcarskimi a tajemniczą polską grupą antykomunistyczną, okupującą ambasadę PRL w Bernie (takie zdarzenie miało miejsce w 1982 r.).

madrosci

Zaczynam od obejrzanego teatru faktu, bo przypomniał mi tę niecodzienną postać, wybitnego logika, autora Historii logiki (dzieło życia) i Zarysu etyki wojskowej (podobno jedyna tego typu rozprawa w literaturze światowej). Oprócz wiekopomnych książek dla specjalistów fryburski (tam spędził połowę 93-letniego życia) Polak napisał książkę dla każdego. Jest nią Podręcznik mądrości tego świata. Publikacja ma kieszonkowy format, napisana skrótowo (sto stron tekstu), bardzo spójna (wszak jest to dzieło logika!).

W pierwszym zdaniu przedmowy autor pisze: Zestawiłem w tym podręczniku niektóre przykazania mądrości, których nauczyłem się w ciągu mojego długiego życia od dawnych mędrców. Jakież więc są te przykazania? Bocheński podzielił je na dwie grupy: A – zasady podstawowe i B – zasady postępowania z innymi. Pierwsze przykazanie mądrości, z którego wynikają wszystkie pozostałe brzmi: Postępuj tak, abyś długo żył i dobrze ci się powodziło. Kolejne zasady z grupy A dotyczą celu działania, osoby działającej, sposobu i przedmiotu działania. Logik używa prostego języka, ale czasami może nas zwieść. Musimy dokładnie czytać, o czym autor pisze. Zasada samorządu nie powinna nam się kojarzyć z samorządem terytorialnym, tylko z samostanowieniem, podmiotowością (Rządź swoim życiem). Wszystkie te zasady dzielą się na bardziej szczegółowe przykazania, które czyta się z ciekawością i przyjemnością, zastanawiając się, na ile je spełniamy.

Zasady z grupy B dotyczą relacji z innymi ludźmi. Myślę, że będą szczególnie interesujące dla nauczycieli, studentów, refleksyjnych uczniów. Zasadę podstawową Bocheński sformułował następująco: Uważaj twój stosunek do innych ludzi za nadzwyczaj ważny dla twojego życia. Z tejże zasady wypływają nakazy negatywne: zasada ostrożności, niemieszania się w sprawy obcych, dyskrecji i dystansu oraz nakazy pozytywne: życzliwości, solidności i solidarności. Taki jest zarys konstrukcji zbudowanej przez filozofa. Smaczki są w środku. Dla przykładu przykazanie z rozdziału Ostrożność: Dopóki go lepiej nie poznasz, uważaj każdego spotkanego człowieka za złośliwego głupca. Skądinąd wiem, że tak zachowują się Szwajcarzy. Dużo wody musi upłynąć w Rodanie, zanim zaprzyjaźnią się z cudzoziemcem! Dużo arcyciekawych zdań znajdziemy w rozdziale poświęconym życzliwości. W kolejnych dowiemy się, dlaczego warto być solidnym i na ile mamy być solidarni. Na zakończenie krótkie, klarowne wyjaśnienie pojęć: moralność, etyka, mądrość i wyjaśnienie, czym różnią się od siebie.

Czy warto zajrzeć do Podręcznika mądrości? Ja wracam do tej książki co kilka lat. Właśnie przeczytałam ją trzeci raz. Przypomnijmy podstawowe przykazanie mądrości: Postępuj tak, abyś długo żył i dobrze ci się powodziło. Autor tej książki, zakonnik i wojskowy, pasjonat logiki, przeżył 93 lata! Uczestniczył w bitwie o Monte Cassino. Lubił szybkie samochody i samoloty. Licencję pilota zdobył w wieku 70 lat (żeby latać na wykłady do różnych miast). Był człowiekiem szczęśliwym i długowiecznym. Warto zawierzyć mądrości!

Przeczytała i poleciła
Jolanta Przybylska
Wydział Opracowania Zbiorów Zwartych i Specjalnych


Świrszczyńska, Poświatowska i... Adamski

,,Jeszcze kocham… Zapiski intymne” Anny Świrszczyńskiej, to poruszający dziennik wybitnej poetki. Rozważania na temat seksualności i ciała dojrzałej kobiety. Nigdy nie przepadałam za Świrszczyńską, może dlatego, że była żoną Jana Adamskiego – ostatniej miłości mojej ulubionej poetki Haliny Poświatowskiej...

okladka

Anna Świrszczyńska debiutowała przed wojną. Pierwszy tomik poezji i prozy wydała w 1936 roku, a kolejny dopiero w 1958. Publikowała przeważnie w czasopismach. Współpracowała z Polskim Radiem. Naprawdę nazywała się Świerczyńska, ale urzędnik rosyjski błędnie wpisał nazwisko do metryki i tak już zostało. Po wojnie w 1945 roku zamieszkała w słynnym Domu Literatów przy ulicy Krupniczej w Krakowie. W 1953 wyszła za mąż za Jana Adamskiego – krakowskiego aktora i literata pochodzącego z Buczacza na Podolu. Ona miała 44 lata, on... 29! W latach pięćdziesiątych musiało to wywołać środowiskowy skandal, zwłaszcza w mieszczańskim Krakowie. Kilkanaście lat później takim skandalem stał się romans Adamskiego z Haliną Poświatowską, która wróciła z trzyletniego pobytu w Ameryce i także zamieszkała na Krupniczej. Wróciła po przeprowadzonej w Stanach Zjednoczonych operacji serca i po studiach w Smith College w Northampton w stanie Massachusetts. Młoda, piękna, inteligentna... Fascynująca.

Dla mnie największą wartością książki „Jeszcze kocham... Zapiski intymne” jest niezwykle interesujący obszerny wstęp Wioletty Bojdy przybliżający życie Anny Świrszczyńskiej. Sporo miejsca poświęcono w nim wątkowi Świrszczyńska – Poświatowska – Adamski. Są też fragmenty nigdy wcześniej niepublikowanych listów Haliny Poświatowskiej do Jana Adamskiego. „(...) Co ze mną zrobić, Jaś, tak mi przykro, że zamiast pomóc Ci, to jeszcze przysparzam Ci kłopotów. Ale nie mogę inaczej, naprawdę nie mogę. Przecież Ty już wiesz, że ja nic nie potrafię ukradkiem, i jeśli Cię kocham, to chcę móc o tym mówić i chcę być z tego dumna. I z tego, że Ty kochasz mnie. (...)”.

Świrszczyńska nie umiała poradzić sobie ze zdradą męża. Wciąż go kochała i szantażowała mówiąc, że popełni samobójstwo, gdy ten zostawi ją i odejdzie do drugiej. Jan Adamski opuścił jednak żonę i Kraków. Wyjechał do Rzeszowa, gdzie występował w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej. Tam odwiedzała go Halina. Rozwód Adamscy wzięli dopiero w styczniu 1969 roku, już po śmierci Poświatowskiej.

O książce Anny Świrszczyńskiej pisano, że to „opowieść o samotnej sześćdziesięcioletniej kobiecie, która po odejściu męża do innej znanej poetki, pragnie miłości i bliskości”. Znajduje ją w uczuciu do Tadeusza Różewicza, a potem w kilkuletnim, szalonym, pełnym namiętności i czułości związku z Józefem Oleszczukiem. Efektem tego romansu był najlepszy tom poetki „Jestem baba”.

Wioletta Bojda spisała tekst Anny Świrszczyńskiej z rękopisów, maszynopisów i luźnych kartek, które udostępniła jej córka Adamskich, Ludmiła.

Książka „Jeszcze kocham... Zapiski intymne” zainteresuje zarówno sympatyków Anny Świrszczyńskiej, jak też Haliny Poświatowskiej, ale również miłośników literatury faktu.

przeczytała i poleciła
Mariola Pryzwan
Wydział Informacyjno-Bibliograficzny


Szkoła mówców. Myśl i prezentuj inaczej niż wszyscy, Lidia Buksak, Gliwice, 2019, ISBN 978 83 283-4281 1

Cześć i chwała wariatom.
Tym , którzy nie pasują, którzy się wyłamują.
Think Different, STEVE JOBS (1955-2011).
Tym cytatem rozpoczynamy lekturę książki Szkoła mówców. Myśl i prezentuj inaczej niż wszyscy Lidii Buksak. Autorka jest trenerem personalnym i uczy jak występować publicznie. Jej książka to jest efekt wielu lat pracy. Buksak pracowała jako doradca zawodowy i jako logopeda.

buksak okladka

Wracając do książki każdy z nas wcześniej czy później musi i oswoić się z wystąpieniami publicznymi i dobrą autoprezentacją: czy to na spotkaniach rodzinnych czy w czasie rozmowy z przyszłym pracodawcą. I właśnie przy tych, a także wielu innych sytuacjach pewność siebie to rzecz kluczowa, a ta książka może pomóc nam to uzyskać. Autorka prowadzi czytelnika przez najważniejsze elementych prezentacji. Każdy rozdział kończy się podsumowaniem wiedzy, zebranie elementarnych obowiązujących zasad. W pierwszej części trenerka pyta nas, jakim mówcą chcemy być.
W drugiej - omawia strategię i strukturę prezentacji. Trzeci rozdział to gotowy materiał na warsztat logopedyczny, który powinien znać każdy świadomy mówca. Otrzymujemy tutaj gotowy zestaw do pracy nad poprawą dykcji. Część czwarta to przekaz werbalny, czyli to, co pokazujemy odbiorcom swoim ciałem. Otrzymujemy 19 zasad, które są passe. Na przykład agenda, kiedyś zamieszczano ją na pierwszym slajdzie. Dziś lepiej jest powiedzieć ogólnie o czym będzie mowa. Dowiadujemy się dlaczego na ostatnim slajdzie prezentacji nie powinnyśmy zamieszczać informacji Dziękuję za uwagę. Jeśli nawiązaliśmy relację ze słuchaczami, to na koniec powiedzmy dziękuję. Ostatnia część książki to pierwsze wrażenie i wizerunek mówcy. Tutaj dostajemy gotowe ćwiczenia do pracy nad sobą. Nie jest to łatwe zadanie. Należy odpowiedzieć sobie na pytania: jaki mamy styl komunikacji z odbiorcami czy jak radzić sobie ze stresem.

Lektura książki to nie wszystko, co może nam dać Lidia Buksak. Autorka zaprasza do kontaktu za pośrednictwem mediów społecznościowych. Na portalu FB funkcjonuje grupa Lidia Buksak.
Wystąpienia publiczne są dla ludzi, tam możemy słuchać co tydzień wykładów na żywo i podjąć np. challenge Jak stworzyć swój Elevator Pitch. Swoją recenzję również zakończę cytatem. Są to słowa Stanisława Leca, które są hasłem przewodnim działań Lidii Buksak : Nie wystarczy mówić do rzeczy, trzeba mówić do ludzi.

buksak

przeczytała i poleca
Barbara Szczepaniak
Wydział Wspomagania Edukacji


Krystian Głuszko, Podaj łapkę misiu, Warszawa: Wydawnictwo Alegoria, 2015, ISBN 9788362248575

Książki miewają czasem wartości nie tylko literackie, ale przede wszystkim terapeutyczne i nawet autoterapeutyczne. Taka jest twórczość Krystiana Głuszki. Książka , którą chcę polecić przeznaczona jest dla dzieci, choć jej temat jest poważny - akceptacja osób z zespołem Aspergera.

podaj lapke misiu

Autor wie, o czym pisze, ponieważ sam ma zdiagnozowany (choć zbyt późno i w nieoczywisty sposób) zespół Aspergera, stąd szczególne wyczulenie na poruszany w tym utworze problem. Myślę, że przyświecała mu chęć zmiany nastawienia do odmieńców ze spektrum autyzmu.

Niezwykle ciepło, wręcz czule tworzy Głuszko postać głównego bohatera - misia Aspi, który lubi samotność i ciszę, ale jak KAŻDY potrzebuje zrozumienia i szuka przyjaciela. Spotyka na swojej drodze otwartego i życzliwego zajączka, który pomaga mu przezwyciężyć trudności. W prosty i sugestywny sposób pokazane są różnice między światem neurotypowego zajączka i autystycznego misia.

Nie zawsze przyjaciele chcą się bawić w podobny sposób i podzielają te same fascynacje, jednak ważne jest wzajemne zrozumienie. Koncert żabek zachwyca Kubusia, a dla Kostka jest nie do zniesienia, ucieka w trakcie jego trwania. Miś tłumaczy potem przyjacielowi, że rechot był dla niego za głośny - „żaby rechotały pięknie, ale mnie to bolało. Zaczęło mi dudnić w głowie i zrobiło się słabo. Poza tym drażni mnie mocne światło, a wtedy mocno świeciło słońce”.

Nadwrażliwość na dźwięki, zapachy, dotyk została sugestywnie przedstawiona jako rodzaj fizycznego bólu; myślę, że taki sposób działa na dziecięcą wyobraźnię i wpływa na lepsze zrozumienie dotkniętych zaburzeniem dzieci.

Miś Aspi czasem dziwnie się zachowuje, jest inny, ale zachwyca swoim oddaniem i prawdomównością. Na końcu książki autor zamieścił cenne wskazówki dla wszystkich obcujących z osobami z zespołem Aspergera, wskazówki , które pozwolą lepiej ich poznać i zrozumieć, bowiem największy lęk wzbudzają w nas zjawiska nieznane, np.

„Nie myśl, że jesteśmy niekomunikatywni.

Pomyśl, że porozumiewamy się inaczej”.

I na koniec najważniejsze przesłanie tej książki, przeciwstawiające się schematycznemu myśleniu o autyzmie i głoszące potrzebę tolerancji:

„Nie myśl, że mamy niesprawny ośrodek czucia.

Pomyśl, że mamy zbyt dobrze nastrojony ośrodek czucia”.

„Podaj łapkę misiu” to piękna opowieść o inności, przyjaźni i tolerancji, napisana przez autora doświadczonego stygmatyzacją, a przez to sugestywna i wiarygodna.

Przeczytała i poleciła
Iwona Szagała
Wydział Informacyjno-Bibliograficzny


Anna Kamińska-Mieszkowska: Na końcu języka. Frazeologia i przysłowia, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2019. (Książka dostępna na platformie IBUK Libra)

Ta książka po prostu wciąga! Wśród wielu propozycji platformy IBUK Libra, moją uwagę zwróciła pozycja „Na końcu języka. Frazeologia i przysłowia”.

Koleżanka z Wydziału Gromadzenia podpowiedziała - „to świetna książka dla Ciebie”. Nie myliła się, chociażby dlatego, że w czasie kwarantanny książka dla dziecka, ale też całej rodziny jest na wagę złota. Taką właśnie jest propozycja Anny Kamińskiej-Mieszkowskiej. Publikacja jest bowiem przeznaczona dla dzieci na poziomie późnoprzedszkolnym i wczesnoszkolnym, ale proszę mi wierzyć, każdy kto choć trochę interesuje się językiem polskim przeczyta ją z ogromna przyjemnością!

okladka

Anna Kamińska-Mieszkowska jest absolwentką studiów językoznawczych na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Korektorka, redaktorka, copywriter , autorka m. in. Słowniczka frazeologizmów zapomnianych (2014), artykułów naukowych, popularnonaukowych, jurorka w warszawskich i ogólnopolskich dyktandach ortograficznych.

Autorka rozpoczyna od podania jasnej definicji związku frazeologicznego i przysłowia, a wiemy, że czasem już to rozróżnienie może sprawić kłopoty starszym dzieciom, o rodzicach, którzy być może teraz muszą zmierzyć się z tematem nie wspominając.

Całość książki podzielona jest na dwie części poświęcone frazeologii i przysłowiom. W nich poszczególne związki frazeologiczne i przysłowia autorka przyporządkowała do następujących kategorii: człowiek i części ciała, zwierzęta, rośliny i jedzenie, przedmioty oraz inne. Na końcu znajdują się ćwiczenia. Można więc zdobytą wiedzę przetestować, a dla rodziców poszukujących pomocy dydaktycznych do nauki języka polskiego stanowią one nieocenioną pomoc. A mogę zagwarantować, że wszystkie te informacje wchłoniecie równie niepostrzeżenie jak szybko kończy się książka. Począwszy od tytułowego zwrotu Mieć coś na końcu języka, poprzez Języczek u wagi, Strachy na Lachy!, Sam jak palec (to dopiero zaskoczenie) – znacie te wyrażenia, ale czy na pewno wiecie skąd się wzięły…A czy wiecie co znaczy Szpakami karmiony? Kiedy zacytujemy przysłowie Weź to co połkniesz a nie to czym się udławisz? Dla tych, którzy są ciekawi języka polskiego, albo tych, którzy tę „wiedzę tajemną” chcą (czy też muszą) przekazać młodszym, książka Anny Kamińskiej-Mieszkowskiej nadaje się idealnie. Każdy frazeologizm i przysłowie zaopatrzone jest w obrazowy przykład, opis sytuacji znanej dzieciom, w której używamy danego zwrotu, czasem nawet zachętę do zabawy lub podpowiedź zabawy związanej z tematem. Dodatkowo książka zachwyca szatą graficzną, z ogromna przyjemnością obcuje się z ilustracjami zawartymi w publikacji. Polecam bez wahania!! Dla tych, którzy już znają na przykład świetne książki Grzegorza Kasdepke Co to znaczy, w których autor w zabawny sposób tłumaczy popularne związki frazeologiczne, będzie to kolejna pozycja na półce, choćby tej wirtualnej. Dodam tylko, że w naszych zbiorach, już w tradycyjnej formie, znajduje się gra planszowa o znajomo brzmiącym tytule Na końcu języka. Zawsze warto!

Przeczytała i poleciła
Dorota Walasek-Woźniak
Wydział Opracowania Zbiorów Zwartych i Specjalnych


Rzeczozmęczenie : jak żyć pełniej, posiadając mniej / James Wallman. - Kraków : Insignis Media, 2017

Jeśli czujesz się przytłoczony nadmiarem rzeczy, które posiadasz; czujesz się wyczerpany, będąc w domu; zestresowany, kiedy nie możesz czegoś znaleźć; uważasz, że nie kontrolujesz swoich zakupów i piętrzących się rzeczy to ta książka jest dla Ciebie. Zdiagnozuj u siebie rzeczozmęczenie.

foto

James Wallman – dziennikarz, futurolog, prognostyk trendów społeczno-kulturalnych – analizuje to zjawisko, odsłania przyczyny i demaskuje skutki tego z najbardziej dotkliwych schorzeń współczesności. Podaje dodatkowo przykłady ludzi, lifestyle’owych pionierów, którzy wytyczyli nowy wzór postępowania wobec powszechnego konsumpcjonizmu. Niniejszy futurolog kultury przekonuje, iż ani minimalizm, ani dobrowolna prostota, ani życie w średnim tempie nie zastąpią materializmu i nie staną się nowym, powszechnym systemem wartości. Wallman twierdzi, iż zjawiskiem, które zdefiniuje naszą przyszłość będzie eksperientalizm (z ang. experience – doświadczenie, przeżycie, doznanie):
„Kiedy więcej ludzi […] zakwestionuje system, w którym żyje, i uzna, że więcej nie znaczy już lepiej, a szczęścia nie osiągnie się, gromadząc dobra materialne, będziemy świadkami kulturowej rewolucji. Kiedy więcej ludzi uświadomi sobie, że kolejne przedmioty nie zapewnią im szczęścia i że doznawanie to najlepszy sposób na poszukiwanie tożsamości, statusu, poczucia sensu i szczęścia, zobaczymy, jak epoka materializmu odchodzi w niepamięć i zaczyna się – mam taką nadzieję – era eksperientalizmu. […] Co więcej, myślę, że to już się dzieje, że ten ruch już się rozpoczął”.
Zauważa, iż nowa kulturowa rewolucja, będzie niosła za sobą istotne i zauważalne zmiany społeczne: „Zamiast postrzegać własną pozycję przez pryzmat możliwości finansowych, będziemy wyrażać swoja tożsamość; pokażemy innym, kim naprawdę jesteśmy – jaka jest nasza osobowość, nasz charakter – nie poprzez konsumpcję i rytualne chełpienie się przedmiotami […] ale przez naszą aktywność, spotkania i przygody, których doświadczyliśmy. Zmieni się również polityka rządu, mniej uwagi będziemy poświęcać ekonomiii i PKB, więcej nowym wskaźnikom wzrostu”.

Polecam także ostatnią część publikacji zatytułowaną: „Dodatek – droga eksperientalisty”. Autor zawarł w niej wszystko, co jest niezbędne, żeby przez miesiąc spróbować żyć jak pionierzy nowej kulturowej rewolucji. Można tam znaleźć również instrukcje, jak „przeprojektować” swoje życie i na stałe dołączyć do grona eksperientalistów.

Co zatem należy zrobić? Jak rozwiązać problem naszego rzeczozmęczenia?
Remedium jest proste. Być a nie mieć. Doświadczać a nie posiadać. Wystarczy przyjrzeć się wyznawanym przez siebie poglądom i wartościom, uzmysłowić sobie co tak naprawdę jest dla nas istotne oraz skupić się na przeżywaniu życia a nie na gromadzeniu przedmiotów.

przeczytała i poleciła
Milena Godlewska
Wydział Opracowania Zbiorów Zwartych i Specjalnych


Bartnikowski Bogdan, Dzieciństwo w pasiakach, Warszawa, Prószyński i S-ka, 2019, ISBN 978-83-8169-133-8

8-go maja będziemy obchodzić 75. rocznicę kapitulacji III Rzeszy i zakończenia II wojny światowej w Europie.
W kontekście tego wydarzenia warto zapoznać się z książką „Dzieciństwo w pasiakach” Bogdana Bartnikowskiego. Pozycja była już wcześniej kilkakrotnie wydawana, m.in. przez Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau. Obecnie mamy do czynienia z pierwszą edycją wydawnictwa „Prószyński i S-ka”.

dziecinstwo

Książka „Dzieciństwo w pasiakach” to wspomnienia autora, Bogdana Bartnikowskiego, z pobytu w KL Auschwitz-Birkenau. Autor trafił do obozu wraz z matką, w 1944 roku, jako dwunastoletni chłopiec, podczas Powstania Warszawskiego, po pacyfikacji Ochoty przez Rosyjską Wyzwoleńczą Armię Ludową. Początkowo zostali wypędzeni do obozu przejściowego w Pruszkowie, by później zostać wywiezieni, wraz z resztą cywilnej ludności ocalałej z tzw. Rzezi Ochoty, do KL Auschwitz-Birkenau, gdzie autor książki jako numer 192731, spędził pięć miesięcy, a kolejne podczas ewakuacji więźniów do obozu w Mauthausen, na tereny pozostające w granicach Rzeszy.

W swych wspomnieniach autor obrazuje życie zwykłych polskich chłopców przez pryzmat codzienności obozowej. Zaznacza wymiar straszliwej zbrodni nazistowskiej ukazując losy konkretnych ofiar, jak i sylwetki oprawców – stosunek blokowych, kapo i esesmanów do ofiar.
Czytelnik poznaje system działania obozów koncentracyjnych i niewolniczej pracy więźniów obozów stworzonych przez Trzecią Rzeszę.
Książka „Dzieciństwo w pasiakach” dokumentuje jak dzieci i młodzież usiłowali przetrwać najgorsze miesiące, a często nawet lata, ich życia. Jak najmłodsi z dnia na dzień stawali się dorosłymi. Jak walczyli o przeżycie, ale również o zachowanie ludzkich uczu i indywidualności.
Okrutne obozowe życie, apele, bicie i zabijanie więźniów, również rówieśników, przeplatają się ze snami o wolności, jedzeniu, oczekiwaniu na spotkanie bliskich… Dzieci, gdy tylko mogą, wyglądają kobiet idących do niewolniczej pracy czekając, że może wśród nich zobaczą matkę i upewnią się, że ta najbliższa im osoba żyje. Tam, za obozowymi drutami okruszyny chleba mają wartość zdecydowanie wyższą niż znaleziona w baraku złota moneta 20 $, która nikomu nie jest potrzebna, w przeciwieństwie do jedzenia, którego dzienna porcja to pół litra wodnistej zupy z brukwią i kilkoma larwami bielinka kapustnika (stanowiącymi jedyne źródło białka w obozie) oraz 20 deko chleba na każdego z więźniów.

Kto może być adresatem książki?

Mogą to być rówieśnicy bohatera (12 lat) lub nawet dzieci trochę młodsze, pod warunkiem, że są wystarczająco dojrzałe emocjonalnie. Konieczne jest też, by tak młodzi czytelnicy zapoznawali się z tą książką pod kontrolą osoby dorosłej, która starannie dobierze pojedyncze wspomnienie autora, pod kontem psychiki konkretnego dziecka i wydarzenia, któremu ma ono służyć.
Biorąc pod uwagę, że do Muzeum Powstania Warszawskiego, Muzeum Polin czy gdańskiego Muzeum II Wojny Światowej chodzą – nie tylko prywatnie, ale również na lekcje muzealne – dzieci z czwartych klas szkół podstawowych, można polecać lekturę rodzicom i wychowawcom, by podczas rozmów z dziećmi podejmowali przedstawioną w niej tematykę.
„Dzieciństwo w pasiakach” ma przystępny dla młodego czytelnika język i sposób prowadzenia narracji. W książce nie zamieszczono fotografii ani grafiki, która mogłaby już na początku zetknięcia się z nią intensyfikować emocje.

Obecnie książka umieszczona jest w wykazie lektur uzupełniających dla klasy VIII, podobnie jak „Pamiętnik z powstania warszawskiego”, „Kamienie na szaniec” i „Dywizjon 303”, co jest skorelowane z programem nauczania historii klasy VIII.

Jednak zaznajomienie młodzieży z książką jest niewątpliwie wskazane – bez względu na wiek – w dwóch przypadkach: pierwszy to zapoznanie z formami represji hitlerowskich podczas II wojny światowej i kontynuacja przekazywania, np. przez nauczyciela, informacji o powstaniu warszawskim, a drugie przed szkolną wycieczką do KL Auschwitz-Birkenau lub innego obozu koncentracyjnego, gdyż może stanowić doskonałe przygotowanie do jego zwiedzania.
Jednocześnie trzeba mieć na uwadze, że nawet nie każda osoba dorosła jest psychicznie gotowa do czytania jakiejkolwiek literatury obozowej lub innej związanej z II wojną światową czy represjami stosowanymi w okresie stalinizmu. Często są to osoby, które same bądź ich bliscy cierpieli w takich miejscach kaźni jak obozy lub byli ofiarami represji politycznych.
Zaryzykowałabym stwierdzenie, że – bez względu na wiek – osoba, która nie jest w stanie przeczytać tej lub podobnej pozycji w całości, nie powinna zwiedzać obozów koncentracyjnych i innych miejsc kaźni.

Wspomnienia Bogdana Bartnikowskiego, który po wyzwoleniu wrócił do Warszawy, stanowią lekcję historii. Historii, o której nie wolno nam zapomnieć.

Przeczytała i poleca
Joanna Bojarska
Wydział Opracowania Zbiorów Zwartych i Specjalnych


Pod podszewką. Prawdziwy wizerunek pisarza / Sylwia Stano, Zofia Karaszewska

„Kolekcja literacka.

Ubranie stwarza własną i niepowtarzalną przestrzeń.
Jest w tym zawarty akt twórczy.

OLGA TOKARCZUK”

Czy ubrania decydują o tym kim jesteśmy? Być może znajdziemy w książce Pod podszewką. Prawdziwy wizerunek pisarza, którą stworzyły Książniczki (autorki bloga o książkach) i Justyna Ołtarzewska.

pod poszewka

Autorki zaprosiły do rozmów pisarzy, których zdaniem był wybór ulubionej części garderoby. Następnie mieli uczestniczyć w procesie tworzenia ubrań, który zakończył się zdjęciem. Pisarze przy okazji opowiedzieli czytelnikom o garderobie: co lubią nosić, a czego nie znosili, również w dzieciństwie. Wspominali o poglądach i wyborach życiowych. Pomysły odzieżowe pisarek i pisarzy zrealizowała projektantka Justyna Ołtarzewska, a zdjęcia wykonało w Studio Booke and Art Michała Jaworskiego.
Na czytelnika, który zdecyduje się sięgnąć po książkę Pod podszewką, czeka kilkanaście rozmów o wizerunku pisarza. Dowiemy się o czym mówiły Olga Tokarczuk, Joanna Bator, Sylwia Chutnik, Agnieszka Wolny-Humkało. W przedsięwzięciu wzięli udział przedstawiciele płci męskiej polscy pisarze: Janusz Leon Wiśniewski, Jacek Dehnel, Wojciech Chmielarz czy Michał Rusinek. Każdy z zaproszonych artystów mówił o swoim wizerunku oraz ewentualnych związkach pomiędzy tym wizerunkiem a twórczością.
Janusz Leon Wiśniewski zaprojektował bikini nawiązując do swojej powieści Bikini. Przedstawił historię stroju kąpielowego oraz małej czarnej. Joanna Bator opowiedziała o historii Murasaki Khibiku oraz o swojej kolekcji kurtek skórzanych i kimon. Grażyna Plebanek snuje opowieść o włosach mocy, uważności i zielonym garniturze. Jeżeli chcemy poznać modową mapę Sztokholmu polecamy wywiad z Katarzyną Tubylewicz, pisarką i joginką. Właśnie ukazała się jej najnowsza książka: Bardzo zimna wiosna. Tom 1. (marzec 2020). W książce Pod podszewką, pokazane są także kompleksy pisarzy, ale również to, co motywuje ich do nowych wyzwań tj. założenie konta na Facebooku przez Joannę Bator.
Sylwia Chutnik opowiada o swoim efekcie Wow i jaki to miało wpływ na jej relacje z nauczycielami. Agnieszka Wolny Hamkało wpomina o wierszu, który został ukryty w kieszeni marynarki. Grzegorz Kasdepke opowiada o swoich eksperymentach z fryzurami, poszukiwaniu tożsamości. Z Michałem Rusinkiem autorki rozmawiają o okularach i jego słabości do skarpetek. Olga Tokarczuk uważa, że zakładanie ubrań to akt twórczy. Widzimy to w, którą noblistka projektowała Dwa tygodnie. Podszewka to rycina, która przedstawiająca wszechświat i wędrowca. W tej właśnie sukience Tokarczuk Nagrodę Bookera. Ale więcej o tym i innych wydarzeniach przeczytacie sami. Czekają na Was wywiady z Grażyną Plebanek, Katarzyną Bondą, Łukaszem Orbitowskim, Mariuszem Czubajem i innymi znanymi pisarzami. I pamiętajmy, że, jak mówi Michał Rusinek, ubrania się zakłada, a ubiera się choinkę.

wiersz

przeczytała i poleciła
Barbara Szczepaniak
Wydział Wspomagania Edukacji


Uparty chłopiec. Życie Ludwika Pasteura / Janusz Korczak

Janusza Korczaka znamy głównie z jego działalności wychowawczej. Wszyscy doceniamy jego wielki, wkład w rozwój pedagogiki opiekuńczej. Warto jednak pamiętać również o jego twórczości pisarskiej. Jego dorobek, zarówno dla dorosłych jak i dzieci zawiera wiele wyjątkowych i dziś niewystarczająco znanych i docenianych utworów. Z bogatej twórczości Janusza Korczaka wybraliśmy dla was Upartego chłopca. Jest to powieść biograficzna wydana w 1938 roku. Oparta na materiałach źródłowych, opowiada o losach Ludwika Pasteura, francuskiego chemika.
Sam Korczak tak mówił na temat tej książki:

„Upartego chłopca” napisałem właśnie teraz - w czasach, kiedy okrucieństwo i niewola duchowa nadwątlają nas, w chwili, kiedy szał hitlerowski szerzy się wokoło. Pisałem po to, żeby dzieci teraz dorastające wiedziały, że są także na świecie inni ludzie, którzy poświęcili i poświęcają swoje życie nie na to, by unicestwić człowieka, lecz, by wyzwolić go, żeby wzbogacić i uszlachetnić istotę ludzką.

janusz_korczak_-_uparty_chlopiec.djvu

Książka jest napisana prostym językiem, dostosowanym do młodego czytelnika, ale treść i przekaz utworu może być inspirująca również dla dorosłych.
Korczak ukazuje Pasteura jako zwyczajnego chłopca z biednej rodziny, który dzięki swojemu uporowi, pasji i poświeceniu dla poszukiwania prawdy, osiągnął wielki sukces. Podkreśla wytrwałość i konsekwencję Ludwika w jego działaniach, jego niezarażanie się mimo błędów i porażek.

Nie jest to jednak banalna historyjka o superbohaterze, ale prawdziwa opowieść o poszukiwaniu prawdy i realnym sukcesie. O człowieku, który naprawdę pomógł ludzkości w walce z chorobami.
Uparty chłopiec to książka, która grzeje serca i daje nadzieję. Wierzę, że nie jedno dziecko zainspirowane przygodami Ludwika nabierze śmiałości do realizacji swoich marzeń. Polecam.

Cały tekst książki znajduje się w:

  • Polskiej Bibliotece Cyfrowej POLONA
  • serwisie Wolne Lektury
  • Wikiźródłach

Poleca
Katarzyna Majchrzak
Wydział Opracowania Zbiorów Zwartych i Specjalnych


Prostota. Siła codziennych rytuałów, Brooke McAlary

Wciąż w pośpiechu, z telefonem w dłoni, myślisz o sprawach, które czekają, o terminach, które naglą… I to poczucie winy, że ciągle coś zaniedbujesz, stres, że z czymś nie zdążysz.
Może na początek zatrzymaj się, usiądź, pomyśl, o co w tej bieganinie chodzi.
Zrób herbatę i skup się przez kilka minut na tej prostej czynności.
Wyłącz telefon, popatrz w niebo, zobacz, ze świat wciąż istnieje, mimo że Ty na chwilę wysiadłeś z tego pędzącego pociągu - (cytat z okładki).

Jest to cytat z książki Brooke McAlary Prostota. Siła codziennych rytuałów. Autorka jest producentką i gospodynią jednego z najpopularniejszych podcastów w kategorii Health/Self-Help na iTunes. Jej program The Slow Home ma ponad milion pobrań.

DSC_0631

O sobie, w swojej książce, napisała: Cześć mam na imię Brooke. Jestem trzydziestoparolatką. Mam cudowną rodzinę, psa, stadko kur i wciąż ewoluujący ogród w Górach Błękitnych w pobliżu Sydney.
Jestem pisarką, niepoprawną śmieszką i orędowniczką tego, co w życiu najlepsze - spędzania czasu na świeżym powietrzu, sjest, podróży i zapomnianej sztuki nicnierobienia. Jestem także kimś, kto po mrocznym okresie zamętu i problemów ze zdrowiem postanowił uprościć życie swoje i swojej rodziny.
Krok po kroku. Kawałek po kawałku. Dzień po dniu.
I w dużej mierze osiągnęłam sukces”.

Brooke McAlary prowadzi nas krok po kroku w drodze do prostszego życia. Poradnik składa się z trzech części. Autorka dzieli się w nim siedmioma metodami, które mogą pomóc nam uwolnić się od chaosu i pośpiechu życia codziennego. W pierwszej części zapoznaje nas z pięcioma rytuałami. Każdy z nich omawia i opatruje ćwiczeniami. Dodatkowo dzieli się cennymi wskazówkami oraz cytatami związanymi z poruszanym tematem. Część druga książki ma konstrukcję podobną do części pierwszej z tym, że Brooke McAlary omawia w niej rytmy. W części trzeciej daje czytelnikowi wskazówki do życia tu i teraz.

Dla mnie ta książka to drogowskaz do lepszego, spokojniejszego i bardziej uporządkowanego życia. To idealna pomoc w czasie, który obecnie dotyka nas wszystkich w sytuacji, gdy uczymy się żyć w czasie kwarantanny. Ten prosty poradnik polecam wszystkim!

przeczytała i poleca
Agnieszka Babula
Wydziału Gromadzenia Zbiorów


„Dalida. Skazana na miłość”, reż. Lisa Azuelos, Francja 2016

Dla wielbicieli Dalidy, do których się zaliczam, to film kultowy. Nie tylko przypomniał światu postać tej znakomitej piosenkarki, ale dzięki niemu wielu, zwłaszcza młodszych widzów, odkryło Dalidę. I pokochało.

img_20200416_154708 2

Dalida, czyli Iolanda Cristina Gigliotti, Włoszka urodzona w Egipcie, ponad trzydzieści lat spędziła w Paryżu. Tam zdobyła ogromną popularność i sławę, ale sukcesy odnosiła nie tylko we Francji. Śmiało można powiedzieć, że na całym świecie. Była międzynarodową gwiazdą, ikoną piosenki, legendą jeszcze za życia.

Dalida jest ponadczasowa. Jej piosenki podobają się ludziom w różnym wieku. Nagrała prawie dwa tysiące piosenek. Była najczęściej nagradzaną francuską piosenkarką. Miliony sprzedanych płyt, dziesiątki złotych płyt, ogromne sale koncertowe wypełnione po brzegi... Życie o jakim marzy wiele artystek. Piękna i tragiczna, uwielbiana przez publiczność, jednak kiedy wracała do domu, najczęściej czekała na nią... samotność. Dalida przejmująco śpiewała o tym w piosence „Pour ne pas vivre seul” („Żeby nie żyć samotnie”), na tle której rozgrywa się tragiczny finał filmu.

Te dwa oblicza artystki: prywatne Iolandy i publiczne Dalidy znakomicie ukazała w filmie Lisa Azuelos. Reżyserka jest córką francuskiej gwiazdy Marie Laforêt i znała środowisko piosenkarskie lat 70. i 80.

Główną rolę w filmie gra włoska aktorka i modelka Sveva Alviti. Jak powiedział Orlando, brat i menedżer Dalidy: „Ma jej elegancję, sylwetkę, styl i delikatność”. „Ta rola pozostaje najpiękniejszym prezentem, jaki dotąd dostałam od życia” – stwierdziła aktorka.

W filmie „Dalida. Skazana na miłość” bardzo dobrze wypadli aktorzy grający główne role. Oprócz wspomnianej już Svevy Alviti – Riccardo Scamarcio w roli Orlanda, Jean-Paul Rouve jako Lucien Morisse, Alessandro Borghi jako Luigi Tenco i Nicolas Duvauchelle jako ekscentryczny Richard Chanfray.

Wszystkim polecam film o Dalidzie – nietuzinkowej kobiecie i charyzmatycznej artystce uznawanej za jedną z sześciu najpopularniejszych piosenkarek na świecie.

Poleca
Mariola Pryzwan
Wydział Informacyjno-Bibliograficzny


"Człowiek w cyberprzestrzeni: wprowadzenie do psychologii Internetu" Marta R. Jabłońskiaj. Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego. 2018

Internet to potężna siła. To również narzędzie, które towarzyszy nam w pracy, w domu, podczas zakupów, spędzania czasu wolnego i w relacjach towarzyskich... czyli prawie na każdym kroku naszego życia.
Zapraszam do zapoznania się książką "Człowiek w cyberprzestrzeni: wprowadzenie do psychologii Internetu" autorstwa Marty R. Jabłońskiej, która została wydana przez Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego. Jest to cenna lektura dla nauczycieli, opiekunów oraz rodziców.

krzywe_druk-5

Czytelnik znajdzie w niej analizę najbardziej popularnych zjawisk funkcjonowania Internetu. Autorka opisuje portret współczesnego internauty oraz podaję klasyfikację uczestników życia w cyberprzestrzeni.

Dowiemy się, co oznacza pojęcie "cyfrowy tubylec" oraz poznamy cechy generacji online i offline. Kim jestem? Co mnie określa? Ile oblicz pokazuję każdego dnia działając w necie?

Media społecznościowe to pokusa do eksperymentowania z własną tożsamością. E-tożsamoś, dowiemy się czym ona jest. Jakie są formy, przejawy oraz atrybuty, które oddziałują na jej kształtowanie.

Polubienia, pozytywne komentarze poprawiają samopoczucie i podnoszą samoocenę. Internet oferuje nieograniczone możliwości autopromocji. Narcyzm to pojęcie nam znane, ma ono też swoje odzwierciedlenie w cyberprzestrzeni to "cyber narcyz". Czy grozi nam "epidemia narcyzmu"? Właśnie tym zagadnieniom autorka poświęciła kolejny rozdział swojej pracy.

Coraz więcej osób obserwuje w sieci agresję lub jej doświadcza. W książce poruszono też bardzo aktualny i niezwykle poważny problem hejtu i mowy nienawiści w sieci. Czy człowiek może się uzależnić od działań w cyberprzestrzeni ? Ostatni rozdział swojej pracy autorka poświęciła uzależnieniu. Co je powoduje, jakie są mechanizmy i formy uzależnienia od sieci. Zapraszam do lektury.

przeczytała i poleca
Kamila Smolarek
Wydział Udostępniania Zbiorów


Wydra Katarzyna, Kronika zabytkomaniaka, Warszawa, Narodowy Instytut Dziedzictwa, 2013, ISBN: 9788363260170

Kronika zabytkomaniaka to książka dla dzieci o dziedzictwie kulturowym. Bohaterem książki jest Staś – zabytkomaniak, który wszystkie ważne wydarzenia ze swojego życia zapisuje w kronice. Chłopiec wraz ze swoją szkolną koleżanką Helenką tropi Białego Kruka, Łaskawą Muzę, Ducha Miejsca i Ząb Czasu. Ciekawość dzieci prowadzi je na ślad złodziei, którzy ukradli cenne przedmioty, przeznaczone na wystawę w lokalnym muzeum.

polecam ksiazke

Autorka – z wykształcenia historyk sztuki – w ciekawy sposób przekazuje dzieciom wiedzę na temat materialnego i niematerialnego dziedzictwa kulturowego. W publikacji tej młodzi czytelnicy znajdą m.in. odpowiedzi na pytania: co to jest dziedzictwo kulturowe, zabytek, krajobraz kulturowy, rezerwat archeologiczny, mecenas sztuki. Poznają także rodzaje zabytków oraz dowiedzą się czemu służą i czym różni się ich ochrona od opieki nad nimi. Dowiedzą się również co to jest i czemu służy rejestr i ewidencja zabytków, jaka jest różnica między rewitalizacją, adaptacją a konserwacją. Tekst książki uzupełniają wyjaśnienia trudniejszych terminów oraz różnego rodzaju zadania, polecenia, zagadki, krzyżówki. Książka ma zaciekawić odbiorców zabytkami, zaszczepić w nich dbałość o pamiątki przeszłości. Kierowana jest do młodych odbiorców, ale i dorośli znajdą w niej wiele istotnych informacji. Dostępne są także dwie kolejne części Kroniki zabytkomaniaka – cz. II poświęcona jest etnografii, a cz. III archeologii. Publikację tę polecam szczególnie dzieciom, ale także nauczycielom, wychowawcom, bibliotekarzom, animatorom kultury jako pomoc w zajęciach z dziećmi.

Książka dostępna jest bezpłatnie on-line do pobrania lub do poczytania ze strony Narodowego Instytutu Dziedzictwa:

https://nid.pl/img/wydawnictwa/kronika_zabytkomaniaka.pdf

Przeczytała i poleciła
Małgorzata Czuba
Wydział Udostępniania Zbiorów PBW


Alkohol : piekło kobiet : prawdziwe historie kobiet uzależnionych od alkoholu / Monika Sławecka. Bielsko-Biała : Pascal, 2019

Dlaczego kobiety piją? Co wpływa na to, że panie coraz częściej sięgają po napoje wysokoprocentowe ? Kiedy do nich dociera, że choć z pozoru prowadzą normalne życie rodzinne i zawodowe to tak naprawdę są alkoholiczkami? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań możemy znaleźć w książce Moniki Sławeckiej pt. Alkohol piekło kobiet, w której autorka przedstawiła osiemnaście prawdziwych historii kobiet uzależnionych od alkoholu.

alkohol pieklo kobiet

Jej bohaterki pochodzą ze wszystkich warstw społecznych, od tych najniższych, które wychowywały się w patologicznych rodzinach gdzie alkohol był odkąd tylko sięgały pamięcią, po warstwy aktorów i dyplomatów, gdzie pod przykrywką wytwornych ubrań i eleganckich przyjęć ukrywają swe prawdziwe oblicze, oblicze kobiet, które bez alkoholu nie potrafią zasnąć, pracować czy funkcjonować jako żony i matki.

Szczere wyznania siedemnastu bohaterek, (osiemnasta nie dożyła momentu autoryzacji rozmowy z autorką i jest na jej temat tylko krótka wzmianka), wprowadzają czytelnika w przerażający świat uzależnienia, w którym nie ma miejsca na miłość czy szacunek do samej siebie, jest tylko wszechobecna potrzeba picia alkoholu, zdobywanego czasami za wszelką cenę. Panie, które odważyły się opowiedzieć Monice Sławeckiej o swym życiowym dramacie, z którym zmagają się lub zmagały przez wiele lat, przyznały się też do wielu drastycznych sytuacji, w jakich znalazły się pod wpływem alkoholu. Niechciana ciąża zakończona nielegalną aborcją, gwałt, prostytucja, kradzieże, utrata pracy czy rodziny a nawet śmierć z powodu zatrucia alkoholowego to wszystko im się naprawdę przydarzyło, głównie dlatego, że nie potrafiły powiedzieć DOŚĆ alkoholowi. Na szczęście większość bohaterek książki w końcu podjęło próbę wydostania się z otchłani alkoholowego piekła i wygrały z uzależnieniem, choć jak same przyznają, alkoholiczkami będą już do końca życia. Jednak nawet to smutne stwierdzenie nie przekreśla ich szans na dalsze w miarę szczęśliwe życie. Te, które zerwały z nałogiem w końcu odkrywają, że życie na trzeźwo jest piękne i oferuje mnóstwo niezwykłych przeżyć, których nigdy by nie doświadczyły, gdyby nadal trwały w alkoholowym amoku. A te z nich, które nadal piją, są najlepszym przykładem i ostrzeżeniem dla nas, że wystarczy lampka wina przed snem, aby bardzo szybko wejść na tę samą drogę, którą szły lub idą rozmówczynie Moniki Sławeckiej, drogę do alkoholowego piekła.

Przeczytała i poleciła
Agnieszka Olszanowska
PBW. Filia Żyrardów


"Odwaga w przywództwie"/Brene' Brown

Jeśli chcesz wiedzieć jak być odważnym liderem nie tylko w pracy ale i w życiu prywatnym to ta książka jest dla Ciebie.

15861557972893127092340541729517

Brene' Brown – doktor, LMSW, badacz i profesor na Uniwersytecie w Houston jest autorką pięciu bestsellerów " New York Timesa": " Z odwagą w nieznane", "Rosnąć w siłę", "Z wielką odwagą", "Dary niedoskonałości" i "Odwaga w przywództwie", którą z przyjemnością przeczytałam i dzisiaj polecam.
Pisarka wiele lat poświęciła na zbieranie materiałów, przeprowadziła setki rozmów z wpływowymi liderami i zespołami z całego świata po to, by pokazać nam jakich błędów unikać a na czym się skoncentrować, żeby poprowadzić za sobą ludzi. Czego się dowiemy z tej lektury? Np. tego, że odwaga jest zaraźliwa, że odwaga nie zawsze idzie w parze z wygodą, że odważnemu liderowi nie obcy jest wstyd, wrażliwość i empatia, i że warto zainwestować w szklany słój z kulkami.
W przywództwie nie chodzi o tytuły i status. Lider to ktoś kto bierze na siebie odpowiedzialność za innych, nie udaje, że zna odpowiedź na wszystkie pytania i wie, że władzy można mieć więcej jeśli dzieli się nią z innymi.
Autorka profesjonalnie a zarazem lekko i z humorem nauczy nas jak postępować aby być wiarygodnym, jak prowadzić trudne rozmowy i jak budować wzajemne zaufanie.W książce nie brakuje anegdot i dialogów z życia wziętych oraz ciekawych cytatów od Theodora Roosevelta po Leonarda Cohena.

Kończę fragmentem wypowiedzi Eda Catmulla, prezesa Pixar oraz Walt Disney Animation Studios

" Brene' była kiedyś gościem studia Pixar. Rozmawiałą z naszymi ludźmi od filmów, którzy słuchali jej uważnie, ponieważ najlepsze filmy to te, które powstają pod wpływem wrażliwości, gdy się przezwycięża przeszkody i mierzy z trudnościami, gdy się pada na twarz. Łatwo jest siedzieć i opowiadać o wartościach, na których opiera się kultura stanowiąca źródło poczucia bezpieczeństwa i sensu - bardzo trudno jednak coś takiego stworzyć.Trzeba się wykazać ciągłą uwagą. Trzeba tworzyć środowisko, w którym ludzie czują się bezpieczni, mogą się wykazać odwagą i pozwalają sobie na wrażliwość. Wymaga to sporych umiejętności, ale te umiejętności każdy może posiąść. Ta książka to dobry punkt wyjścia."

Poleca
Lidia Mieszała
Wydział Udostępniania Zbiorów


Katarzyna Kubisiowska: „Szaflarska. Grać, aby żyć”

Danuta Szaflarska to jedna z najwybitniejszych polskich aktorek wszech czasów. Znamy ją chyba wszyscy z pierwszego powojennego filmu, kultowych „Zakazanych piosenek”. Wielu pamięta również jej wspaniałą kreację w jednym z ostatnich filmów „Pora umierać”.

d. szaflarska

Danuta Szaflarska pozostawała na scenie do końca swego długiego życia. Ostatni raz zagrała w sztuce „Między nami dobrze jest” na deskach stołecznego teatru TR 15 listopada 2015 roku mając 100 lat! Podobno była najstarszą pracującą zawodowo aktorką w Europie.

Książka Katarzyny Kubisiowskiej „Szaflarska. Grać, aby żyć” ukazała się w 2019 roku – dwa lata po śmierci aktorki. Pokazała nam kobietę niezwykle silną, która poświęciła życie swojej największej pasji – aktorstwu. Naprawdę grała po to, żeby żyć. Nie była jednak samotna. Dwukrotnie wychodziła za mąż i dwukrotnie się rozwodziła. Miała dwie córki, dwoje wnucząt i wąskie grono przyjaciół. „To oni obserwowali, jak najbliższa im osoba stopniowo zatraca się w pracy. W końcu praca przestała wypełniać jej życie. Praca stała się jej życiem”.

Szaflarska bardzo strzegła swojej prywatności. Rzadko udzielała wywiadów, nie przepadała za dziennikarzami. Często odmawiała, gdy miesiącami zabiegali o rozmowę, a bywało, że nie zgadzała się na publikację gotowego już tekstu, gdy jej się nie podobał. Nie znosiła, kiedy dziennikarze zmieniali jej słowa i zastępowali swoimi. Bywała stanowcza i apodyktyczna, ale także dowcipna i spontaniczna, pogodna i wrażliwa. Jej pełne dramatów życie wypełnione było miłością do bliskich, teatru, Warszawy...

W wieku 93 lat Danuta Szaflarska powiedziała: „Uważam, że każdy dzień mam wygrany”. Po lekturze znakomitej książki Katarzyny Kubisiowskiej wierzymy, że tak naprawdę było.

Poleca
Mariola Pryzwan
Wydział Informacyjno-Bibliograficzny


Patrycja Dołowy, Wrócę, gdy będziesz spała: Rozmowy z dziećmi Holocaustu, Wydawnictwo Czarne 2019

Swoją krótką recenzję rozpocznę wierszem nieznanego autora. Wiersz znajduje się w książce. Jedna z bohaterek identyfikuje się z opisaną szmacianą lalką. Niezwykła plastyczność zawarta w środkach wyrazu zrobiła na mnie piorunujące wrażenie:
[…]
Rączki, nóżki trocinowe
Powiązane cienkim sznurkiem
I klejony nos z tekturki.
I w okna wtulona suteryn
Ze smutkiem patrzy i żalem
Jak w wózkach swych spacerowych
Strojne i pstre jadą lale
[…]
I snując marzenia rozliczne
Olśniona ich cudnym obrazem
Spytała raz lalki prześlicznej:
Chcesz ze mną bawić się razem?
Lecz tamta arystokratka
Wytworna, strojna i smukła
Spojrzała na lalkę w szmatkach
i rzekła ze wzgardą: KUKŁA!
[…]*

okladka

Są książki, których lektura sprawia, że na twarzy pojawia się uśmiech. Są też takie, które napełniają czytelnika nadzieją i pełnią szczęścia. Obcowanie z bohaterami takich książek działa jak najlepsze lekarstwo, najlepsza terapia. Z pewnością również każdemu z nas wpadła kiedyś w ręce książka, opisująca ludzkie nieszczęścia, dramaty, chwile grozy. A czy zdarzyło Wam się przeczytać książkę, w której przeplata się sieć tych wszystkich, złych, neutralnych lub dobrych emocji? Książkę, która jednocześnie przepełniona jest nadzieją i rezygnacją? Książkę gdzie znajdziecie szczęśliwe zakończenia mimo nieszczęśliwych historii (lub odwrotnie)? Książkę, która zostanie z Wami na długo, a po każdym przeczytanym rozdziale, wydarzenia w nim opisane będziecie przysłowiowo rozkładać na części pierwsze ? W końcu – książkę, gdzie ludzkie dramaty rozgrywane są na oczach najmłodszych, zupełnie niewinnych dzieci z udziałem najważniejszych dla owych dzieci osób?
Dużo pytań pojawiło się na końcu akapitu. Skąd się wzięły? A może być jeszcze więcej, właściwie te pytania wciąż do nas powracają. Kłębią się coraz bardziej. Jest to świeży efekt lektury poruszającej książki Patrycji Dołowy Wrócę, gdy będziesz spała: rozmowy z dziećmi Holocaustu.
Ta książka zostanie na długo w mojej pamięci. Autorka przeprowadziła wywiady z ocalonymi z rzezi Holocaustu dziećmi – teraz z osobami w podeszłym wieku. Większość z nich zdawała sobie sprawę z powagi sytuacji, w której się znaleźli. Zdecydowana większość straciła na wojnie swoich ukochanych rodziców, rodzeństwo, całą rodzinę, przyjaciół. Ocalone dzieci mówią Dołowy o swoich nierzadko traumatycznych wspomnieniach, związanych nie tylko z okrucieństwem II wojny światowej i sytuacją Żydów polskich w tym strasznym czasie, ale również z całym dzieciństwem. Wspominają również o poszukiwaniu swojej żydowskiej tożsamości, o wewnętrznych rozterkach między dwiema rodzinami - przybraną polską i odnalezioną po latach poszukiwań żydowską. Mówią o swoich doświadczeniach wojennych i powojennych, o tęsknocie za czymś, co w pierwszej chwili dla niektórych było nieokreślone, a co w ostateczności okazało się chęcią powrotu do korzeni…
Większość opisanych historii dzieciństwa przepełniona jest smutkiem, żalem, przygnębieniem. W niektórych pojawia się nadzieja i rozpaczliwa chęć przetrwania. Jednak to tęsknota za miłością macierzyńską lub ogólnie rodzicielską stanowi leitmotiv większości historii. W tym miejscu znowu pojawiają się myśli/pytania: Co mogła czuć matka oddająca swoje maleńkie dziecko na przechowanie nierzadko zupełnie obcym ludziom? Co nią kierowało kiedy musiała wybrać, które z dwojga swoich ukochanych dzieci ocalić? Jakie miała moralne prawo, by jedno dziecko otruć, a drugiemu znaleźć schronienie? Nie potrafię, a nawet nie chcę sobie tego wyobrazić.
Książka Dołowy Wrócę, gdy będziesz spała: rozmowy z dziećmi Holocaustu jest hołdem oddanym żydowskim rodzicom za ich poświęcenie w czasie II wojny światowej. Jest również wyrazem szacunku lub wdzięczności polskim przybranym rodzicom. A szacunek i wdzięczność to pojęcia, które dla większości Ocalałych wzajemnie się wykluczają. Bo książka jest pełna na pozór wykluczających się elementów. Jest o szczęściu w nieszczęściu. O przeżyciu w niewyobrażalnie ciężkich czasach. I o słodko-gorzkim życiu. A życie, jak wiadomo, jest najważniejsze.
Książka dostępna jest również w formie e-booka w formatach EPUB i MOBI.

Przeczytała i poleca
Katarzyna Gołubiew
Wydział Wspomagania Edukacji


Dawno, dawno temu… czyli słów kilka o kościach opowieści Rory’s Story Cubes

Dawno, dawno temu, a znowu nie tak dawno pewien Irlandczyk Rory O’Connor wpadł na pomysł stworzenia kości do opowiadania historii. I tak powstały Rory’s Story Cubes, niesamowite kostki, które od 2004 r. stanowią źródło inspiracji do tworzenia opowieści przez dzieci, młodzież i dorosłych na całym świecie.

img_20200327_080403

O sukcesie gry zadecydowały przede wszystkim jej wszechstronność i prostota. 9 sześciennych kostek ukrytych w niewielkim pudełku, stało się hitem. Coraz częściej nauczyciele kostki Story Cubes wykorzystują nie tylko do tworzenia opowieści, lecz również do nauki i wzbogacania słownictwa swoich uczniów.
Łączna ilość 14 pełnych i 18 uzupełniających zestawów Story Cubes dostępnych obecnie na rynku sprawia, iż możemy tworzyć opowieści z różnych gatunków literackich, od historii przez mitologię po fantastykę. W zestawach kostek każdy znajdzie coś dla siebie i każdy dzięki nim może zostać opowiadaczem niesamowitych historii. Dużą zaletą kostek jest to, że może w nią grać zarówno jedna osoba, jak i większa grupa osób. Zabawa jest taka sama – powstają niepowtarzalne opowieści.
W Pedagogicznej Bibliotece Wojewódzkiej im. KEN w Warszawie na naszych czytelników czeka 16 zestawów Story Cubes do wypożyczenia, oczywiście kiedy już placówka zostanie otwarta.
Rory’s Story Cubes są doskonałą grą na rodzinne wieczory, ale również na duże imprezy. Znakomicie sprawdzą się w szkole lub bibliotece jako jeden z elementów twórczych warsztatów. Przy zabawie i nauce z wykorzystaniem Story Cubes jedyne czego potrzebujemy, to nasza nieograniczona wyobraźnia. Im częściej będziemy grać w Story Cubes tym nasze historie będą bogatsze i bardziej urozmaicone. Dlatego dajmy się ponieść fantazji i zacznijmy budować opowieści ze Story Cubes.

Zobacz również:

Tworzenie opowieści z wykorzystaniem kości opowieści Story Cubes – zestawienie bibliograficzne

„Kreatywne tworzenie opowieści z wykorzystaniem kości Story Cubes” warsztaty dla uczniów klas 4-8 szkół podstawowych

„Zakręcone opowieści Story Cubes” zasady gry

Poleciła
Sylwia Jaworska
Wydział Udostępniania Zbiorów


Johnson M.D.: Bliskie związki. 25 największych mitów, Wydawnictwo Naukowe PWN 2019 (książka dostępna na platformie IBUK Libra)

Czy zastanawiałaś(eś) się kiedyś czy twierdzenia „Dobra komunikacja jest kluczem do szczęśliwego związku” lub „Związki osób tej samej płci i związki osób płci przeciwnych się nie różnią” są prawdziwe? Jeśli tak, to na pewno warto sięgnąć po książkę „Bliskie związki.25 największych mitów”.

okladka

Autor książki Matthew D. Johnson jest profesorem na Binghamton University, Uniwersytet stanowy Nowego Jorku. W kręgu jego zainteresowań leży rozwój problemów małżeńskich i dysfunkcje rodziny - jak to się dzieje, że po fali fascynacji następuje rozpad związku.

Autor postanowił zweryfikować 25 powszechnych twierdzeń dotyczących bliskich związków (takich, które łączą się z seksem). W publikacji uporządkował stan wiedzy naukowej na ten temat, wielokrotnie odwołując się do własnej praktyki terapeuty rodzinnego. Prezentowany materiał pogrupowany został w następujących blokach tematycznych: Seks, Atrakcyjność i zaloty, Randkowanie online, Związki jednopłciowe, Przewidywanie powodzenia i porażki w związkach, Różnice, nieporozumienia i rozpad związku. Omówienie każdego mitu kończy się krótkim podsumowaniem. Publikacja zawiera również indeksy (osób i rzeczowy) oraz wykaz cytowanej literatury.

Szczególnie interesujące wydaje mi się szerokie spojrzenie autora na problem bliskich związków. Powołuje się on na przykłady zaczerpnięte z literatury naukowej, historii, religii, literatury, kultury popularnej czy w końcu własnej praktyki terapeutycznej.

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę? Po pierwsze – po prostu dobrze się ją czyta, lektura sprawia przyjemność. Po drugie - autor we wprowadzeniu zadaje pytanie: „Jak bardzo jesteś zadowolony ze swojego życia?” Okazuje się, że odpowiedź na nie można przewidzieć na podstawie odczuwalnego zadowolenia z aktualnego bliskiego związku. To z kolei ma wpływ na nasze zdrowie psychiczne, fizyczne i osiągnięcia zawodowe. Warto więc poszerzyć i zweryfikować wiedzę na ten temat, przyjrzeć się naszym relacjom z bliską osobą. Książka przypadnie również do gustu osobom zainteresowanym psychologią.

Przeczytała i poleciła
Beata Zaraś
Wydział Gromadzenia Zbiorów


Ilustratorki, ilustratorzy. Motylki z okładki i smoki bez wąsów / Barbara Gawryluk

„O pamięć chodzi w tej książce przede wszystkim” – to słowa wstępu do fascynującej książki o mistrzach polskiej ilustracji dla dzieci. Tych, których prace pamiętamy z książek naszego dzieciństwa. Może wówczas nie znaliśmy ich nazwisk, ale obrazy, które nam towarzyszyły gdy czytaliśmy nasze ulubione baśnie, wiersze, opowiadania, powieści czy czasopisma: Świerszczyk, Miś, a nawet krzyżówki i rebusy, są z nami do dziś. I dziś wiemy, że to byli: Szancer, Stanny, Butenko, Rychlicki. „Gdyby nie oni, dzieciństwo większości z nas byłoby naprawdę szare!” napisał Grzegorz Kasdepke.

20200405_192232

Barbara Gawryluk jest dziennikarką, tłumaczką i pisarką. Napisała ponad trzydzieści książek dla dzieci, jest autorką licznych przekładów szwedzkiej literatury dziecięcej i młodzieżowej, a także biografii: Wanda Chotomska. Nie mam nic do ukrycia. Laureatka nagrody IBBY.

Książka Barbary Gawryluk Wydawnictwa Marginesy, to zbiór rozmów z samymi twórcami, bądź członkami rodzin i krewnymi już nieżyjących artystów. Dowiemy się z nich dlaczego wybitni artyści postanowili zająć się ilustracją dla dzieci, dlaczego ta właśnie literatura ich zafascynowała, jak poważnie należy traktować dziecięcego odbiorcę. Jan Marcin Szancer w swojej autobiografii napisał: „…ilustracja w Polsce stała się nie marginesem prawdziwego malarstwa przez duże M, ale jego nierozdzielną częścią”. Polscy twórcy ilustracji byli również wielokrotnie nagradzani. Ważnym wątkiem wielu rozmów zamieszczonych w książce są losy prac niektórych twórców lub ich samych, poniekąd już dziś zapomnianych. Dla nas, dzisiejszych 40-, 50- czy 60- latków to podróż sentymentalna, zwłaszcza, że w książce znajdziemy mnóstwo ilustracji. Z uwagą przeczytałam również zamieszczone w pracy wypowiedzi współczesnych twórców ilustracji do książek dla dzieci i młodzieży. Okazuje się, że wielu młodych artystów to uczniowie dawnych mistrzów, na drogę artystyczną innych ogromny wpływ miało to, czym nasiąkli w dzieciństwie. Joanna Rusinek, ilustratorka: „Gdybym musiała wybierać najukochańszych ilustratorów, byliby to Butenko, Szancer i Stasys. Odpowiadają za zachwyt, wzruszenia, chichoty i gimnastykę mojej wyobraźni. Gdyby nie oni, zajmowałabym się pewnie czymś zupełnie innym”.

Dowiedziałam się z tej książki również tego, że do dziś nie istnieje muzeum ilustracji dziecięcej, mimo to prace artystów cieszą się coraz większym powodzeniem o czym świadczą ceny jakie osiągają na aukcjach dzieł sztuki.

Serdecznie wszystkim polecam tę książkę. Zachęcam również do przyjrzenia się świetnej serii Wydawnictwa Dwie Siostry Mistrzowie Ilustracji, w której wydawane są reedycje ponadczasowych klasyków literatury dziecięcej zilustrowanych przez najwybitniejszych przedstawicieli polskiej szkoły ilustracji. Zapraszam do naszego katalogu!

przeczytała i poleciła
Dorota Walasek-Woźniak
Wydział Opracowania Zbiorów Zwartych i Specjalnych


Charles A. Amenta, Krzyś jest wyjątkowy : dla dzieci o autyzmie, Gdańsk : Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, 2010, ISBN : 9788360577479

Książka Charles’a Amenta „Krzyś jest wyjątkowy” jest niezwykła i to niezwykła pod wieloma względami. Po pierwsze, już sam tytuł sugeruje, że mamy do czynienia z wyjątkowym bohaterem, chłopcem z autyzmem. Autyzm Krzysia nie jest tak spektakularny, jak dzieci z zespołem Aspergera, które bywają wybitnie uzdolnione, jego autyzm jest głębokim całościowym zaburzeniem. Pamiętamy filmowy wizerunek sawanta Rain Mana, który genialnie liczył i miał niesamowitą pamięć. Tego typu zdolności są ciekawsze dla widzów i czytelników, tylko w rzeczywistości wykazuje je niewielki procent autystyków. Krzyś nie mówi, trudno się z nim porozumieć, ponieważ niechętnie używa języka migowego, którego się uczy i porozumiewa się głównie gestami – „Czasami, gdy chce pić, chwyta rękę mamy i kładzie ją na drzwiach lodówki”.

krzys_jest_wyjatkowy_001

Bohater książki nie zawsze zachowuje się właściwie, czasami sprawia kłopoty, niszczy zabawki swoich braci, zrywa tapetę w ich pokoju, bracia wtedy się na niego złoszczą. Jednak kochają go i mają świadomość jego choroby i inności. Doceniają oryginalne zachowanie i pomysły brata, fascynuje ich jego ponadprzeciętna wrażliwość. Chłopiec potrafi na swój sposób okazać uczucie i przywiązanie do rodziny, przy tym zawsze jest szczery. Dzieci z autyzmem bowiem uczą nas – neurotypowych dorosłych – szczerości.

Prawdziwy, nieprzesłodzony obraz dziecka z niepełnosprawnościami zawdzięczamy autorowi – lekarzowi i jednocześnie ojcu Krzysia, co również jest rzadkim połączeniem. Daje to możliwość ujrzenia zjawiska z perspektywy medycznej i indywidualnej: „Tę książkę napisałem dla dzieci, by pomóc im zrozumieć, czym jest autyzm. Sam jestem ojcem dziecka dotkniętego autyzmem, ale także lekarzem, co pozwala ufać, że nakreślony przeze mnie obraz jest dokładny, a zarazem osobisty”.

Autor przeznaczył tę książkę dla dzieci, podtytuł „dla dzieci o autyzmie” określa młodego odbiorcę. Mamy bardzo dużo pozycji naukowych o autyzmie, które skierowane są do dorosłych, dużo poradników dla rodziców dzieci z autyzmem, natomiast lektur dla dzieci o autyzmie jest naprawdę niewiele, a napisanych przez lekarza i ojca po prostu nie ma. Opis wydarzeń z życia Krzysia, jego zachowań, sposób narracji, dostosowane są do percepcji dziecięcej. Charles Amenta przystępnie tłumaczy dziwne zachowanie dziecka – „Lubi być sam. Kiedy do domu przychodzą inne dzieci, Krzyś przenosi się do drugiego pokoju albo nawet wychodzi do innego pomieszczenia. Wszystkie dotknięte autyzmem dzieci z trudem nawiązują przyjaźnie. Jednak im są starsze, tym lepiej czują się w towarzystwie innych ludzi.”

Oczywiście polecam tę książkę nie tylko dzieciom, ale także nauczycielom, wychowawcom, oligofrenopedagogom i wszystkim zainteresowanym, ja wykorzystałam ją do zajęć o inności. Przekazuje ona jeszcze jedną bezcenną wartość – nadzieję, że pomimo tak poważnego zaburzenia można być szczęśliwym: „Pomimo autyzmu Krzyś jest szczęśliwy. I chociaż czasami sprawia kłopoty, to jego rodzice i bracia bardzo się cieszą, że należy do ich rodziny. Uważają, że Krzyś jest baaardzo wyjątkowy”.

Przeczytała i poleciła
Iwona Szagała
Wydział Informacyjno-Bibliograficzny


Kryminalne opowieści / Gabriela Jatkowska

Od kilku lat Agencja Wydawniczo-Reklamowa „Skarpa Warszawska” publikuje interesującą serię „Echa dawnej Warszawy”. Książki mają elegancką, jednolitą szatę graficzną. Prezentują zbiór ciekawych felietonów, reportaży, okraszonych czarno-białymi fotografiami. Pierwsze dwa tomy („100 adresów” i „Kolejne 100 adresów” Ireneusza Zalewskiego) opisywały domy, gmachy, zabytki starej Warszawy. Trzeci poświęcono historii komunikacji w stolicy („Z dziejów komunikacji” Daniela Nalazka).

_okladka

Tom czwarty opowiada świecie przestępczym. Nosi tytuł „Kryminalne opowieści”, a jego autorką jest Gabriela Jatkowska, redaktor naczelna magazynu literacko-kryminalnego „Pocisk”. Zbiór mrożących krew w żyłach reportaży dziennikarka poprzedza rzeczowym wstępem informującym czytelnika o warunkach kształtowania się wymiaru sprawiedliwości oraz o tworzeniu się Policji Państwowej w II Rzeczypospolitej (to może być przydatne dla maturzysty). Kilka słów poświęca też komunistycznym zbrodniom politycznym.

Całość materiału autorka podzieliła na cztery grupy tematyczne: Zbrodnie z miłości, Zabójstwa polityczne, Przestępstwa pospolite oraz Znani uwikłani. W każdej z nich znajdziemy po kilka intrygujących historii. O seryjnym mordercy, o mrocznym trójkącie, o księżnej, która zabiła męża, o Polaku, który był prawą ręką Al Capone’a, o tragediach rodzinnych czasu kryzysu, o rektorze Politechniki Warszawskiej i wiele, wiele innych.

Doświadczenie dziennikarskie Gabrieli Jatkowskiej podpowiada jej odpowiedni wybór tytułów podrozdziałów, budzących zupełnie inne skojarzenia. Widzę w tym swoistą grę z czytelnikiem. Wytłumaczę na paru przykładach. Seryjny znad Wisły zwodniczo odsyła nas do lirycznej piosenki Gondolierzy znad Wisły, Gdzie jest generał do powojennej komedii, a sprawa dotyczy grzechów sanacji, ponurego „zaginięcia” generała Włodzimierza Zagórskiego.

Książka nie może nie budzić ogólnej refleksji nad kondycją wymiaru sprawiedliwości (w różnych epokach historycznych). Bardziej niż ze sprawiedliwością kojarzy mi się on … z loterią. Dlatego w największym napięciu przeczytałam ostatni podrozdział Śmierć o zapachu migdałów.

przeczytała i poleciła
Jolanta Przybylska
Wydział Opracowania Zbiorów Zwartych i Specjalnych


Dziecko i baśnie świata w kontekście wczesnej edukacji, red. Urszula Chęcińska, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego, 2016, ISBN 978-83-7972-063-7, IBUK.

2 kwietnia to Międzynarodowy Dzień Książki Dla Dzieci, dlatego zapraszamy do lektury publikacji o baśniach i bajkach dla dzieci.

Z pewnością każdemu z nas ktoś w dzieciństwie czytał baśnie i bajki. Teraz czytamy je własnym dzieciom i wnukom. Zastanawialiśmy się nad tym, czy robimy to świadomie? Czy oswoiliśmy już własne lęki z dzieciństwa? Jeżeli odpowiedź na powyższe pytania brzmi „nie” warto bliżej zapoznać się z książką Dziecko i baśnie świata w kontekście wczesnej edukacji.

dziecko i basnie

Autorka Urszula Chęcińska, Kierownik Katedry Wczesnej Edukacji w Instytucie Pedagogika Uniwersytetu Szczecińskiego, w książce przedstawia nam cykl publikacji naukowych.
Książka składa się z trzech części. W pierwszą wprowadza nas Alicja Baluch artykułem: Co warto wiedzieć o literaturze dla dzieci i młodzieży.
Swoja opinie przedstawili Joanna Papuzińska i Grzegorz Leszczyński z Uniwersytetu Warszawskiego. W pierwszej części książki porusza się też Temat brzydoty w baśniach Małgorzaty Chrobak. Zagadnienia dotyczące samorealizacji kobiet poruszyła Alicja Ungeheuger- Gołąb w artykule O dobrej dziewczynce, a Sabina Waleria Świtała pisze o Dziewczynkach i kobietach na drodze samorealizacji.
Na Hansa Christiana Andersena powołuje się Zosia Ożóg-Winarska w publikacji o Dwóch choinkach. Druga część książki przedstawia temat mitów i bajek. Franciszek W. Rosiński wprowadza nas w temat artykułem: Od mitu do opowiadania i bajki w kulturze krajowców Papui-Nowej Gwinei.
Międzykulturowość poznamy poprzez baśnie cygańskie Urszuli Chęcińskiej. Natomiast Baśnie i opowiadania ludów z Sudanu Południowego Dink, Gollo i Bali dzięki Annie Marii Bytyń. Jeżeli kiedykolwiek zwiedzaliście. Może warto je odkryć na nowo, poprzez te opowiadania. Jest też rarytas dla wielbicieli książki Dar rzeki Fly, mianowicie artykuł: Baśń egzotyczna na warsztacie Krüger.
O temperamentalnych uwarunkowaniach i kolorach w baśniach przeczytamy w trzeciej części publikacji. Paula Wiażewicz-Wójtowicz przedstawia artykuł Kolory radości dzieci na podstawie prac plastycznych inspirowanych. Natomiast Anna Nosek w swoim artykule udzieliła odpowiedzi na pytanie Dlaczego dzieci powinny czytać baśnie, a dlatego nie? (na podstawie tekstów poradnikowych międzywojnia). Anna Kaczor uświadamia nam w swoim artykule co oznacza Dorosłych igranie z baśniami. Przedstawione przykłady to tylko część wartości tej publikacji, więcej otrzymamy czytając wszystkie artykuły, których tutaj nie wymieniliśmy. Książkę możecie za darmo na platformie IBUK do których nasza biblioteka wykupiła dostęp. Po zalogowaniu się na IBUK LIBRA Waszym zadaniem jest dodanie naszej placówki, czyli Pedagogicznej Biblioteka i Wojewódzkiej im. KEN w Warszawie. Kody do platformy otrzymacie kontaktując się drogą mailową z kierownikiem Wydziału Gromadzenia i Uzupełniania Zbiorów Zwartych i Specjalnych - Beatą Zaraś Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. Myślę , że warto czytać świadomie baśnie z naszego dzieciństwa jako rodzic , babcia czy ciocia, dlatego zachęcam do lektury książki Dziecko i baśnie świata w kontekście wczesnej edukacji.

przeczytała i poleciła
Barbara Szczepaniak
Wydział Wspomagania Edukacji, kwiecień, 2020


Słowo na A / Nikodem Sadłowski

Prawdziwa, wzruszająca opowieść o życiu z niewerbalnym Maksem, u którego w wieku dwóch lat zdiagnozowano autyzm. Autor jest jego ojcem.

slowo na a

Historia wydana nakładem Grupy Wydawniczej Harmonia w 2016 roku, zaczyna się opowieścią o autorze, jego barwnym, nierzadko ryzykownym życiu na krawędzi i zmianie. A to wszystko dzięki Maksowi, który inspiruje go każdego dnia. Nikodem udowadnia, że słowo na A nie równa się wyrok, a może być piękne. To nie choroba, więc nie da się wyleczyć. Nie da się naprawić. Pisze o początkach i drodze do akceptacji autyzmu u syna. A na początku jest zawsze trudno. Najpierw żałoba, potem przychodzi czas złości, a po niej stopniowo czas akceptacji. I od tego momentu już tylko od nas samych zależy, czy zaprzyjaźnimy się z autyzmem, czy nie. Opowiada o tym na podstawie własnych doświadczeń, autentycznie, z emocjami, bez obawy, że może być odebrany jako mniej męski. Nie boi się okazywać emocji i nie unika trudnych tematów, jak depresja. Ubrał w słowa to, co czuje większość rodziców dzieci z diagnozą autyzmu. Radzi, czego nie powinno sie im mówić, jakich dobrych rad udzielać. I też o braku akceptacji wśród rodziny i przyjaciół, którzy zamiast wspierać, unikają kontaktu. Książkę należy podsuwać nie tylko zatroskanym, często zmęczonym rodzicom, nieustannie myślącym o przyszłości, szukającym informacji, wsparcia, specjalistów. Należy ją podsuwać każdemu, kto na wieść o autyzmie dziecka współrozmówcy, reaguje: a nie wygląda....

Kończę fragmentem książki, który jest listem skierowanym do żony autora. Jestem pewna, że z tymi słowami utożsamia się każdy z rodziców Asa.

„ (…) Czasem widzę, że brak Ci sił, że czujesz, że to Cię przerasta, i wiem, że gdy nie ma nas w domu, płaczesz. Czasem sam zamykam się w łazience i chowam twarz w rekach, becząc jak dziecko. Widzę, że masz wahania nastrojów, że uchodzi z Ciebie powietrze. Wiem, że jest Ci ciężko i smutno mi z tego powodu, ale jestem przy Tobie. Myślę o Tobie, Wiem, że łapią Cię migreny, stany zmęczenia, i że czujesz się opuszczona, słaba. Pamiętaj, że to nieprawda. Jesteś najsilniejszą kobietą, jaką znam, każde z nas przeszło wiele w życiu, kolejne ciosy przyjmujemy na klatę i nic nas nie łamie. Każdemu jest czasem trudniej, czasem możemy się potknąć, ale liczy się to, że wstajemy i idziemy dalej. Nasze dzieci mają w nas oparcie, dostają od nas poczucie bezpieczeństwa i ogrom miłości. To oznaka nie słabości, lecz bycia wspaniałym, silnym i ponad wszystko – Człowiekiem. Pamiętaj (…).”

Przeczytała i poleca
E. Szczypińska


Stanowczo, łagodnie, bez lęku / Maria Król-Fijewska

"Jeżeli godzę się robić coś, na co nie mam ochoty, nie informując otoczenia o tym, czego naprawdę chcę, wprowadzam ludzi w błąd. Jeśli chcę mieć z ludźmi satysfakcjonujące stosunki, powinnam im jasno przedstawić, jak chcę być traktowana. Oznacza to, że sama biorę odpowiedzialność za kształt moich relacji z otoczeniem - stawiam warunki, przyzwalam, nie zgadzam się, decyduję, wybieram."

okladka

To cytat z książki, którą bardzo Wam polecamy - „ Stanowczo, łagodnie, bez lęku ” Marii Król- Fijewskiej, psycholożki, autorki polskiej wersji treningu asertywności i pierwszego polskiego podręcznika na ten temat. „Stanowczo, łagodnie, bez lęku” to niewielka książeczka. Jej lektura nie zajmie Wam więcej niż dwie godziny, ale na jej niespełna 140 stronach nie znajdziecie ani jednego zbędnego zdania.
Książka Marii Król-Fijewskiej uczy, jak żyć po swojemu i wypowiadać bez lęku własne zdanie, jak odmawiać, nie wywołując konfliktów i złościć się, nie raniąc innych, jak bronić własnych interesów, jak nie dać się wykorzystywać, poniżać ani lekceważyć. Nawet w bardzo trudnych sytuacjach można obronić własną godność i prawa osobiste, nie naruszając godności i praw drugiego człowieka.
Poszczególne tematy zilustrowane są dialogami, dzięki którym można dowiedzieć się, jak rady wykorzystywać w praktyce. Książka kończy się testem, który pomoże ustalić w jakich sferach życia jesteśmy asertywni, a nad którymi warto jeszcze popracować.
Polecam książkę każdemu, ale najbardziej osobom młodym, bo asertywność to umiejętność, która pomoże nie tylko w codziennym życiu, poznaniu własnej psychiki, ale również w internetowych dyskusjach.
A na koniec jeszcze jeden cytat z książki :
„Wiele osób stara się unikać sytuacji, w których mogą być narażone na przeżywanie zakłopotania. Najczęstszą reakcją na zakłopotanie jest chęć uniknięcia go. (...) Zakłopotanie jest wyrażane w naturalny sposób przez relacje ciała - rumieńce, pocenie się, zmianę tonu głosu (...) Zakłopotanie jest naturalną reakcją człowieka w sytuacji, gdy nie jest pewny, jak się zachować. Mam prawo do bycia zakłopotanym. (...) Zaakceptowanie swojego zakłopotania i zgoda na uczynienie tego stanu widocznym dla innych zmniejsza zwykle od razu intensywność zakłopotania”.

foto1

przeczytała i poleciła
Katarzyna Majchrzak
Wydział Opracowania Zbiorów Zwartych i Specjalnych


Poprawiony: wtorek, 20 października 2020 09:50