Złowić wielką rybę. O świadomości, kreatywności i medytacji

img
Autor: David Lynch

„Idee są jak ryby. Jeśli chcesz złowić małą rybę, możesz zostać na płyciźnie”. Tak rozpoczyna się książka znanego reżysera. Już od pierwszych stron uderza prosty, oszczędny i szczery język. Lynch nie epatuje wielkimi teoriami ani nie próbuje imponować. Zamiast tego dostajemy konkret – doświadczenie człowieka, który przez lata budował własną drogę twórczą.

Autor pokazuje, czym są dla niego idea, pomysł i twórcza intuicja. Opowiada, jak dochodził do reżyserii, jakie decyzje podejmował i ile w jego życiu było odwagi, a ile przypadku. Nie daje gotowych recept, ale pokazuje, że każdy może odnaleźć własną drogę, jeśli nauczy się słuchać siebie.
Lynch przekonuje, że pomysłów nie da się wymusić. Nie rodzą się podczas gorączkowego szukania, lecz przychodzą wtedy, gdy umysł jest spokojny i uważny. Dlatego tak ważne miejsce w jego życiu zajmuje medytacja transcendentalna. Według reżysera właśnie ona pozwala „zanurkować głębiej”, tam, gdzie czekają największe i najbardziej wartościowe idee. Nie chodzi o mistykę, ale o praktykę codziennego wyciszenia, z której rodzi się twórcza odwaga.

Przypominają mi się tu słowa Adama Mickiewicza ze zbioru Zdania i uwagi:

„Bóg nic darmo nie daje, lecz wszystko otwiera,
I każdy z Boga tyle, ile chce, zabiera”.

Lynch robi coś bardzo podobnego. Pokazuje swoje wybory, które wcale nie były oczywiste. Nie mówi, że każdy powinien pójść jego śladem, lecz zachęca do świadomego podejmowania własnych decyzji. Wszystko zależy od miejsca, w którym jesteśmy, i od doświadczeń, jakie nas ukształtowały.

To książka szczególnie wartościowa dla osób dotkniętych wypaleniem zawodowym lub stojących na życiowym zakręcie. Równie dobrze odnajdą się w niej młodzi ludzie po studiach, szukający własnej drogi. Lynch przypomina, że wszystko zaczyna się od świadomości tego, co naprawdę chcemy robić.

Mnie szczególnie poruszył rozdział „Życie sztuką”. W prosty sposób przemawia do czytelnika, inspiruje i zmusza do refleksji. Czy odwiedzamy muzea i galerie? Czy przeglądamy albumy ze sztuką? Jaki naprawdę jest nasz kontakt ze sztuką? Czy tylko oglądamy, czy pozwalamy, by prowadziła nas do nowych pomysłów i projektów?
Lynch przypomina również, że twórczość nie zaczyna się przy biurku. Rodzi się z uważnego patrzenia na świat. Spacer, rozmowa, obraz w galerii, przypadkowo usłyszana melodia czy światło wpadające przez okno mogą stać się początkiem wielkiej historii. Ta książka uczy patrzeć, zanim zaczniemy tworzyć.

Idea – pragnienie – myśl. To właśnie ta droga prowadziła Lyncha do powstania jego filmów. Świetnym przykładem jest historia komiksu The Angriest Dog in the World oraz refleksja nad tym, co właściwie wywołuje gniew psa. Ta z pozoru prosta opowieść staje się punktem wyjścia do głębszych rozważań – nie tylko autora, lecz także czytelnika.

O tym, jak dobiera się muzykę do filmu, przeczytamy w rozdziale „Muzyka”. Szczególnie zapadła mi
w pamięć historia poszukiwania odpowiedniego wykonania Adagia na smyczki do filmu Człowiek słoń. Okazuje się, że nie każde wykonanie tego utworu niosło emocje, których szukał reżyser. Ciekawe, czy po lekturze również będziecie chcieli sprawdzić, które z nich wybrał i dlaczego.

Rozdział „Włączyć światło” w kilku prostych akapitach tłumaczy, jaką energię wnosi człowiek do pomieszczenia. Trudno nie zacząć wtedy myśleć o ludziach, których obecność natychmiast rozjaśnia przestrzeń albo – przeciwnie – odbiera jej światło. Ten fragment skojarzył mi się z książką Zuzy Ziomeckiej Dobrze, że jesteś. Moc niewzruszonej obecności. Obie publikacje, choć bardzo różne, mówią o sile obecności i uważności.

Zaledwie w kilku zdaniach Lynch potrafi streścić istotę filmu Zagubiona autostrada oraz wyjaśnić motyw fugi dysocjacyjnej. I właśnie w tym tkwi fenomen tej książki – prostymi słowami opowiada o rzeczach trudnych. Bez ozdobników, bez intelektualnego popisu, a jednocześnie niezwykle celnie.

Największą wartością tej książki jest to, że nie jest autobiografią ani poradnikiem kreatywności. To zapis sposobu myślenia artysty, który pokazuje, że wyobraźnia potrzebuje dyscypliny, odwagi i cierpliwości. Lynch nie obiecuje sukcesu. Zachęca natomiast, by zaufać własnej intuicji, pielęgnować ciekawość świata i nie bać się podążać za pomysłami, nawet jeśli początkowo wydają się dziwne lub niezrozumiałe.

Można odnieść wrażenie, że miejscami Lynch powtarza niektóre myśli, a jego fascynacja medytacją transcendentalną nie każdego przekona. Nie zmienia to jednak faktu, że prostota, z jaką mówi o twórczości, intuicji i procesie tworzenia, pozostaje największą siłą tej książki.

Na zakończenie otrzymujemy wywiad Davida Lyncha z Ringo Starrem. To interesująca rozmowa o medytacji transcendentalnej, która okazuje się jednym z cichych bohaterów całej książki. Rozwój duchowy nie jest tu dodatkiem, lecz fundamentem twórczości i sposobu patrzenia na świat.

Polecam Złowić wielką rybę każdemu – nie tylko na wakacje. To książka, która zachęca, by na chwilę się zatrzymać, spojrzeć na własne życie z dystansu i zaufać własnej intuicji. Bo największe idee nie czekają na powierzchni. Trzeba odważyć się zanurkować głębiej.

Oprac. Barbara Szczepaniak,
Wydział Wspomagania Edukacji, lipiec, 2026 r.

Polityka cookies i prywatności

Strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celu niezbędnym do prawidłowego działania serwisu, dostosowania strony do indywidualnych preferencji użytkownika oraz statystyk. Wyłączenie zapisywania plików cookies jest możliwe w ustawieniach każdej przeglądarki internetowej, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Jeżeli nie wyrażasz zgody na zapisywanie informacji w plikach cookies należy opuścić stronę.

Zaznacz cookies, które akceptujesz:
Powrót