Aśka Gąska | Bibliowywiad na Gocławskiej – transkrypcja

Zapraszamy do wysłuchania podcastu Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej im. Komisji Edukacji Narodowej w Warszawie.

Kasia: Cześć, dzień dobry, Kasia Gołubiew z tej strony. Witam Was w Bibliowywiadzie na Gocławskiej. I przede mną siedzi moja gościni, Aśka Gąska, która przyjechała do nas aż z dalekich Łosic. Aśka pracuje w Bibliotece Pedagogicznej w Łosicach, która jest filią Biblioteki Pedagogicznej im. Heleny Radlińskiej w Siedlcach. Z Aśką wspólnie prowadziłyśmy konferencję  „Zaczytajmy Mazowsze Biblioteka z kobietą” w połowie listopada tak mniej więcej. Tak mi się wydaje, Asiu, że jesteś chyba najbardziej wytatuowaną bibliotekarką w Polsce. Cześć w ogóle.

Aśka: Cześć, witam serdecznie. No, zaskoczyłaś mnie. Szczerze mówiąc, nie robiłam takich badań nigdy, nie zastanawiałam się nawet nad tym. Myślę, że są mocno wytatuowane bibliotekarki i nauczycielki, ale jeśli tak myślisz, to chyba nawet to jest dla mnie taki komplement.

Kasia: W kontekście Biblioteki Pedagogicznej, w której obie pracujemy, tylko ty akurat w innej, wydaje mi się, że jednak możesz być jedną z najbardziej wytatuowanych, jeżeli chodzi o osoby pracujące w Bibliotekach Pedagogicznych. A powiedz mi, a ta praca w Bibliotece Pedagogicznej, bo znam troszeczkę ciebie wiem, że jesteś prezeską powiatowego  Stowarzyszenia Animatorów Kultury, bardzo lubisz fotografować. Prowadzisz też taką stronę Rude Kadry, to pewnie związane z kolorem twoich włosów przepięknym z resztą. Jesteś taką pełną energii dziewczyną, która zawsze musi coś robić, takie odnoszę wrażenie. A praca w Bibliotece, jest taką dosyć specyficzną pracą charakterystyczną. Czy masz tak trochę z przypadku?

Aśka: Nie do końca z przypadku, chyba tak nie mogłabym powiedzieć i to moje takie zamiłowanie do adrenaliny, do robienia czegoś, do bycia wszędzie, to Biblioteka też mi daje taką przestrzeń, bo okazuje się, że w takich małych miejscowościach Biblioteki to nie tylko miejsca, w których wypożycza się książki. To nie tylko miejsca, w których przychodzi się na zajęcie jakieś edukacyjne, a tak naprawdę jest to taka przestrzeń, w której odkrywa się kulturę, bo na przykład robimy wernisaże różnego typu, odkrywa się literaturę, bo robimy na przykład spotkania autorskie, odkrywa się na przykład nowoczesne technologie, bo na przykład mamy zajęcia właśnie z AI i okazuje się, że właśnie takie małe miejscowości skupiają się wśród takich ośrodków jak Biblioteka i tak naprawdę trochę nasza praca wykracza poza takie słownikowe rozumienie Biblioteki, bo okazuje się, że w niektórych momentach wchodzimy trochę na teren domu kultury, wchodzimy na teren jakiegoś ośrodka informacyjnego, bo na przykład robimy spotkania związane z turystyką lub opowiadamy o tym ludziom, więc tak naprawdę troszeczkę takie typowe postrzeganie Biblioteki w małej miejscowości jest inne i ja tam mogę się spełniać, ja tam mogę robić to, co uważam za fajne, za ciekawe, mogę też zarażać ludzi swoimi pasjami, na przykład między innymi do fotografii.

Kasia: No właśnie, tutaj chciałabym troszeczkę się zatrzymać, ponieważ to jest jedna z twoich wielu pasji, fotografowanie. Wykorzystujesz to w swojej pracy w Bibliotece?

Aśka: No oczywiście.

Kasia: A jeżeli mogłabyś się podzielić ze słuchaczkami, słuchaczami, w jaki sposób?

Aśka: No przede wszystkim jestem dokumentalistką tego, co się dzieje w naszej Bibliotece, w naszej placówce. Generalnie najlepiej chyba czuję się w takiej fotografii reportażowej i działania Biblioteki dają mi taką możliwość, że mogę swoją pasję przenieść również na ten grunt biblioteczny, ale nie tylko. Ponieważ, tak jak już też wspomniałaś, jestem między innymi również prezeską Powiatowego Stowarzyszenia Animatorów Kultury w Łosicach.

Bardzo często piszemy różnego typu projekty i ponieważ ja tą fotografię bardzo kocham, no to bardzo często te projekty związane są z fotografią i na przykład właśnie w październiku i listopadzie mieliśmy taki fajny, moim zdaniem, fajny projekt fotograficzny, który się nazywał „Światłoczuły Powiat Łosicki” i to były warsztaty i wystawa później poplenerowa.

Kasia: Wystawa rozumiem  w Bibliotece Pedagogicznej?

Aśka: Biblioteka jest partnerem. Zajęcia były w Bibliotece, ponieważ to jest naprawdę bardzo przyjazne miejsce, jest sympatycznie, miło. Natomiast mieszkańcy nie tylko naszego powiatu, ale również ościennych powiatów, a nawet spoza Mazowsze przyjechali, żeby porozmawiać o fotografii, żeby ją odkryć na nowo, być może, żeby nauczyć się uważności i pokazali nam ich okiem, w ich kadrach. Okazało się, że to był naprawdę świetny projekt.

Kasia: To o ile pasje fotografowania możesz łączyć z pracą Bibliotece, to jak to się przekłada na twoją inną działalność dziennikarską?

Aśka: Tak, jestem również redaktorką naczelną portalu informacyjnego „Łosice Info”. Przez wiele lat współpracowałam również z Gazetą Łosicką oraz z tygodnikiem Słowo Podlasia.

Kilka tekstów udało mi się napisać również do mediów ogólnopolskich, więc fotografia, niestety trochę to robi się takie chałturzenie, ja tak to nazywam, ponieważ ja muszę pewne rzeczy robić, muszę być na eventach, muszę zrobić taką dokumentację fotograficzną, żeby później to fajnie udokumentować i zilustrować tekst na przykład na portalu czy w gazecie, więc…

Kasia: Czyli takie dwa w jednym trochę.

Aśka:  Trochę tak i czasem nawet żałuję, ostatnio nawet o tym mówiłam, że żałuję, że bardziej zajmuje się taką praktyczną stroną i wykorzystuję tą fotografię do pracy, a trochę mniej w tym się odnajduje ja sama.

Kasia: Co to znaczy, mogłabyś powiedzieć coś więcej?  Myślałam, że to jedno z drugim idzie w parze, a z twojej wypowiedzi wynika, że jednak niekoniecznie.

Aśka: No tak jak ci powiedziałam, te chałturzenie to wynika trochę z przymusu.

Kasia: Ok.

Aśka: A ja jestem taką osobą, która strasznie się denerwuje, jak muszę coś robić. Ja chciałabym robić coś sama z pasji.

Kasia: Taki wolny strzelec.

Aśka: Dokładnie tak. Natomiast nie ukrywajmy, media rządzą się swoimi prawami. Jeśli jest tekst, to musi być też obrazek. Więc każde działanie, każda inicjatywa, każdy event, każde jakieś wydarzenie, które gdzieś tam w okolicy się zadziewa. No ja tam raczej jestem i opisuję to, ale też dokumentuję na fotografiach. Natomiast fotografia taka sama w sobie, która mnie najbardziej pasjonuje, to jest ta, którą robię z wyboru. Czyli ja sama ustalam miejsce, ja sama ustalam czas, ja sama ustalam to, co będzie fotografowane, a nie, że jadę po raz, nie wiem, 50 na wydarzenie pod tytułem „Ilośltamlecie” jakiejś instytucji, tak? No to jest dla mnie mniej atrakcyjne.

Kasia: Taki powielany schemat.

Aśka: Dokładnie tak. Natomiast fotografia sama w sobie wydaje mi się, że jest świetną psychoterapią. Ja przynajmniej żyję w takim świecie, w którym dzieje się wszystko bardzo szybko. Bardzo szybko się przemieszczam z jednego miejsca w drugie, bardzo szybko muszę przejść z jednej pracy do drugiej.

Kasia: Popatrz – Ty sama podkreślasz, że mieszkasz w małym miasteczku, a ten pośpiech cały czas ci towarzyszy. Ja myślałam, że to tylko charakterystyczne dla osób mieszkających w Warszawie lub w ogóle w większych miastach.

Aśka (śmiech): No widzisz, okazuje się, że mamy więcej wspólnego.

Kasia (śmiech): Tak

Aśka: Te Łosice to jednak są takie dość specyficzne, natomiast rzeczywiście moje otoczenie żyje bardzo szybko, ja żyję bardzo szybko i czasem brakuje mi takiej przestrzeni do tego, żeby się zatrzymać. Natomiast fotografia niemal wymusza na mnie, żeby się zatrzymać. Każda osoba, która chce zrobić zdjęcie musi się zatrzymać. Nie da się zrobić zdjęcia w biegu, nie da się zrobić zdjęcia jadąc samochodem. No to generalnie da się, ale nie będzie ono jakościowe, ani na pewno nie będzie takie, jak chcemy. Natomiast jeśli świadomie robimy te zdjęcie, to na pewno trzeba się zatrzymać. Trzeba uspokoić oddech. Trzeba uspokoić drżenie rąk, no bo wtedy będzie poruszone i nie będzie takie, jak chcemy. Jeśli to wszystko na chwilę zatrzymamy, to się okazuje, że ten świat nie musi tak pędzić, że to my jesteśmy władcami tego naszego świata i my decydujemy o tym, kiedy się zatrzymujemy, a kiedy nie. I według mnie fotografia pozwala pomyśleć, skomponować kadr, uchwycić to, co chcemy, emocje czy światło. I dzięki niej możemy właśnie się zatrzymać. Możemy tak jakby odnaleźć siebie z powrotem. Mamy czas na jakąś refleksję, n to, żeby sami ze sobą podyskutować, czy taka kompozycja, taki kadr będzie właściwy, czy nie, czy takie światło, czy takie parametry.

Bo przecież fotografia to nie jest tylko naciśniecie migawki. To jest cała gama różnych ustawień. I to wymaga od nas uważności.

Kasia: Asiu, ja pamiętam, że przed nagrywaniem tego podcastu rozmawiałyśmy o tym, czy ktoś z naszej biblioteki mógłby przyjechać do ciebie do Łosic, przepraszam, poprowadzić jakieś warsztaty. Ja myślę, że ty również mogłabyś przyjechać do nas, do Warszawy i poprowadzić warsztaty z fotografii. Na pewno byłoby paru chętnych wśród osób pracujących w naszej bibliotece i w naszych filiach.

Aśka: Bardzo mi miło. I rzeczywiście odkrywam, że ludzie bardzo lubią robić zdjęcia i czasem potrzeba im takiego impulsu, osoby, która im wskaże, może technikalia pokaże, bo nie wszyscy są technicznie zaawansowani.

Kasia (w tle): Oczywiście…

Aśka: A może ktoś potrzebuje takiego wsparcia mentalnego, żeby powiedzieć, że dasz rade potrafisz, możesz się zatrzymać, to nic strasznego, jeśli na przykład, nie wiem, przyjdziesz 5 minut później do domu, ale zrobiłeś świetne zdjęcie, tak?

Kasia: Wróćmy do tych tatuaży. Pamiętasz, kiedy zrobiłeś sobie pierwszy?

Aśka: Tak.

Kasia: Kiedy to było?

Aśka: To było 10 lat temu, w zasadzie 11 już. I na pewno będzie chciała zapytać, dlaczego?

Kasia: Nie.

Aśka: Nie?

Kasia: Nie. Ani nie chcę zapytać, gdzie. Tylko ogólnie chciałam zapytać, czy pamiętasz, kiedy zrobiłaś?

Aśka: Pamiętam, ale ja może powiem o tym.

Kasia: Tak? Jak sobie życzysz.

Aśka: Bo to dla mnie takie było ważne. Pomyślałam sobie wtedy, że mogę. Zakończyłam swój długoletni związek małżeński, w którym niewiele mogłam, a potem się okazało, że mogę. I to było dla mnie naprawdę takie bardzo oczyszczające, że zrobiłam, bo chciałam, bo mogłam i nikt mi nie mógł powiedzieć, że nie możesz tego zrobić.

Kasia: Super, czyli też taka forma terapii?

Aśka: No chyba tak, to pewnie jakieś tam moje kompleksy wyszły. I jak ktoś będzie to słuchał, kto zna się trochę na psychoanalizie, okaże się, że może to właśnie kwestia kompleksów. Natomiast nie wiem, czy widzisz moje wszystkie tatuaże, myślę, że pewnie wszystkich nie.

Kasia: Nie, na pewno wszystkich nie widziałam.

Aśka: Ale jeden rękaw mam poświęcony superbohaterkom. I to są same kobiety. I bardzo często się mnie pytają ludzie, że dlaczego kobieta-kot, Wonderwoman, Supergirl, dlaczego? Przecież można było jakieś inne postaci sobie tam wyrzucić. Ale ja tak uważam, że kobiety są bardzo silne. Tak myślę o sobie, tak myślę o kobietach. I tak trochę w takim hołdzie dla nas wszystkich postanowiłam, żeby pokazać, że kobieta jest taką właśnie superbohaterką. Że te marvelowskie, jakieś komiksy to wcale tak nie na wyrost nas oceniają.

Kasia: Nie bez przypadków, nie przez przypadek.

Aśka: Dokładnie tak, dokładnie tak. Więc stąd te moje tatuaże pierwsze, a później się zaczęło (śmiech).

Kasia (śmiech): Później się zaczęło, jak domino. To rzeczywiście może być uzależniające. Wiesz co, Asia, pamiętam, że kilka lat temu na twoich mediach społecznościowych pojawił się taki wpis dotyczący niedyskryminowania wytatuowanych osób w miejscu pracy. Nie wiem, czy pamiętasz ten wpis?

Aśka: Przypomnij mi.

Kasia: No nie pamiętam dokładnie tej treści, ale chodziło o to, że jesteś, podpisałaś się pod takim apelem „Jestem za niedyskryminacją osób, które są wytatuowane w miejscu pracy”,  żeby nie traktować ich z pewną dozą ostracyzmu, krytyki, żeby nie obrzucać dziwnym, może wręcz nawet pogardliwym spojrzeniem. Ty akurat mieszkasz w małym miasteczku.

Jak cię postrzegają ludzie? To znaczy, teraz to już się na pewno znają, wiedzą, że jesteś super kobietą, fajnym człowiekiem, świetną fotografką, rewelacyjną bibliotekarką, bardzo empatyczną osobą. Natomiast jak zaczęłaś się tatuować i pokazywałaś te swoje tatuaże, te swoje rękawki, ręce, nie spotykałaś się z swego rodzaju ostracyzmem?


Aśka: Dziękuję za tę pierwszą część i wprowadzenie, że jestem taka fajna dzięki.

Kasia: Tak cię postrzegam.

Aśka: Mam nadzieję, że też inni tak myślą. Jeśli chodzi o jakąś dyskryminację, ja chyba osobiście zawodowo nie spotkałam się z taką dyskryminacją, natomiast gdzieś w rodzinie to mama nie mogła się pogodzić długo z tym, że mam tatuaże i pamiętam taką sytuację, któryś tam mój kolejny tatuaż, lato, ja w koszulce z krótkim rękawem, no i spotykamy się z mamą gdzieś tam na ulicy i ona mówi: Boże zakryj to szybko, ludzie zobaczą, nie? I to jest taka mentalność, trochę też osób, które zostały wychowane w latach 60., że no co ludzie powiedzą. Ja już dawno nie patrzę na to, co ludzie powiedzą. I generalnie nie chyba nie mogę powiedzieć, że spotkałam się z jakimś ostracyzmem. W tej chwili to chyba nawet nie wiem, czy ludzie zwracają bardzo na to uwagę.

Kasia: Ja myślę, że w ogóle nie zwracają.

Aśka: Właśnie, tak mi się też wydaje, natomiast też moje jakby obnoszenie się z tymi tatuażami też się trochę zmieniło, no kiedyś byłam taka, że chcę pokazać je, teraz już też ja sama w ogóle o tym nie pamiętam, że ja je mam i nawet nie zwracam na to uwagi i często jak kogoś poznaje, no to się osoby pytają, o tatuaż masz, o pokaż, pokaż co tam masz. Ale osoby, które mnie znają już rzadko kto wraca do tego tematu to jest po prostu mam i tyle, tak?

Kasia: Tak. Ci, co znają, Aśkę Gąskę wiedzą, że jest wytatuowana. Koniec kropka.

Aśka: Dokładnie.

Kasia (śmiech): Asiu, bardzo ci dziękuję za to, że specjalnie przejechałaś do nas z Łosic, by porozmawiać ze mną w moim podkaście  Bibliowywiad na Gocławskiej i chciałabym, żebyś dokończyła teraz pięć takich krótkich zdań. Jaka była twoja pierwsza myśl po, pierwsza reakcja po otrzymaniu zaproszenia do tego podcastu?

Aśka: Oczywiście przestraszyłam się, że ja może sobie nie poradzę to po pierwsza, po drugie, no dlaczego ja, no, czy ja na pewno jestem tą osobą właściwą, która powinna siedzieć na tym fotelu. Chyba tak, to moje też niskie poczucie własnej wartości.

Kasia: Udajemy, że tego nie było. Nie wyobrażasz sobie wyjść z domu bez…

Aśka: Malowania rzęs.

Kasia: Książka, do której chętnie wracasz, to?

Aśka: No pewnie mam ich kilka, ale taką, którą bardzo lubię, to chyba jest „Szatan z 7 klasy”, ze względu na to, że jakieś takie bardzo fajne wspomnienia z dzieciństwa przywołuje i czytałam ją, nie wiem, nie chcę oszukiwać, ale na pewno dziesiąt razy i okazuje się, że mojej synowie, którzy nie bardzo lubią czytać książki, to tę książkę też lubię.

Kasia: Gdybyś wygrała w totolotka, to?

Aśka: Podzieliłabym się z najbliższymi.

Kasia: I ostatnie, najczęściej fotografuję…

Aśka: ludzi.

Kasia: Dobrze, dzięki. Kolejna zabawa, jeszcze ci nie wypuszczę tak szybko. Szybkie strzały, wybiera się jeden strzał. Biblioteka czy księgarnia?

Aśka: Biblioteka.

Kasia: Kawa czy herbata?

Aśka: Obecnie kawa.

Kasia: Spodnie czy sukienka?

Aśka: Sukienka.

Kasia: Opracowanie czy gromadzenie zbiorów?

Aśka: Gromadzenie.

Kasia: Jesteśmy w okresie przedświątecznym, nagrywamy ten odcinek w grudniu, więc święta rodzinno-tradycyjne czy święta wyjazdowe tropikalne? Niekoniecznie

Aśka:. Rodzinno-tradycyjne.

Kasia: Asiu, bardzo ci dziękuję za rozmowę, życzę spokojnych i zdrowych Świąt Bożego Narodzenia i spełniania wszelkich zawodowo-prywatnych pasji w nowym roku.

Aśka: Dziękuję, tobie Kasiu również i wszystkim, którzy nas słuchali.

Kasia: Dzięki jeszcze raz. W nowym roku widzimy się w troszeczkę zmienionej formule do usłyszenia do zobaczenia. Dzięki Asia.

Aśka: Cześć!

Polityka cookies i prywatności

Strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celu niezbędnym do prawidłowego działania serwisu, dostosowania strony do indywidualnych preferencji użytkownika oraz statystyk. Wyłączenie zapisywania plików cookies jest możliwe w ustawieniach każdej przeglądarki internetowej, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Jeżeli nie wyrażasz zgody na zapisywanie informacji w plikach cookies należy opuścić stronę.

Zaznacz cookies, które akceptujesz:
Powrót