Marcin Molski | Bibliowywiad na Gocłwskiej – transkrypcja

Zapraszamy do wysłuchania podcastu Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej im. Komisji Edukacji Narodowej w Warszawie.

Kasia: Cześć, dzień dobry. Nazywam się Kasia Gołubiew i witam Was pierwszym w nowym roku 2026 odcinku Bibliowywiadu na Gocławskiej i koło mnie siedzi mój pierwszy styczniowy gość, gość wyjątkowy, bo gość, którego znam 20 lat, 25, 30, ile my się znamy?

Marcin: Może lepiej już nie mów…

Kasia: Może lepiej…

Marcin: Bo to jest zbyt głęboko brniemy.

Kasia: Tak, nie mówmy ile się znamy, ale się znamy.

Marcin: Od dziecka

Kasia: Mój bardzo dobry przyjaciel. Niemalże od dziecka, od kołyski (śmiech) Nie, no teraz to przesadzamy. Mój bardzo dobry przyjaciel, kolega z liceum. Marcin Molski, cześć Marcin.

Marcin: Dzień dobry, witam wszystkich. Dzień dobry, Kasiu.

Kasia: Dzień dobry, Marcin. Marcin, ja cię bardzo dobrze znam, przynajmniej tak mi się wydaje, natomiast jak byś się przedstawił komuś, czyli naszym słuchaczkom i naszym słuchaczom, generalnie ludziom, którzy nic o tobie nie wiedzą, co byś o sobie powiedział tak krótko?

Marcin: No, jestem niestatystycznym, statystycznym Polakiem. Niestatystycznym w wyglądzie zewnętrznym, ponieważ urodziłem się z wrodzonym brakiem kończyn górnych i dolnych. Nie mam rąk i nóg, a statystycznym, ponieważ wiodę po prostu zwykłe, normalne życie, czyli pracuję, jestem mężem, ojcem. Zmagam się z trudnościami takimi jak każdy inny Polak, no i też z takimi troszeczkę niestandardowymi jako osoba niepełnosprawna.

Kasia: A co ci daje, jaka osobie z niepełnosprawnościami, takie największe poczucie sprawczości? Czy jest jedna taka rzecz, którą byś mógł wymienić albo dwie rzeczy?

Marcin: Ciężko powiedzieć, ponieważ ja, jeżeli chodzi o poczucie sprawczości, to staram się realizować na wielu różnych polach i generalnie tam, gdzie jest jakaś możliwość odnieść sukces, by czuć się sprawczo, no i oczywiście jest to w jakiś sposób pozytywny, to staram się za to brać, staram się to robić. Ale tak na co dzień, to na pewno dużo satysfakcji daje mi to, że jak widzę, że jak moje dziecko dorasta, staje się większe, mądrzejsze, coraz bardziej poznaję jej charakter, to daje mi bardzo dużo, bardzo dużo takiej pozytywnej energii, no i kolejne sukcesy, jakieś mniejsze, większe.

Kasia: A pamiętasz, Marcin, jak się kiedyś spotkaliśmy parę lat temu zupełnie przypadkiem, ja wracam z pracy, gdzieś na Pradze i spotkaliśmy się na ulicy i słuchajcie, co mnie najbardziej uderzyło, my sobie z Marcinem rozmawialiśmy tak kilka minut, pamiętasz to czy nie pamiętasz, bo widzę, że…

Marcin: Pamiętam, na Targowej.

Kasia: Tak, na Targowej. I w tym czasie do Marcina podeszło, nie wiem, dwie, trzy osoby, chyba nieznane, tobie i albo ci czegoś gratulowali, albo mówili do ciebie „Szacun człowieku”, wręczali ci jakieś prezenty. Ja pamiętam, że jeden z tych ludzi też powiedział mi komplement, słuchajcie, ja miałam okulary przeciwsłoneczne, on powiedział, że mam ładne oczy, a Marcinowi wręczył jakiś prezent.

Marcin: Dał mi słoik, masło orzechowego (śmiech)

Kasia: Tak, to był jakiś słoik, dokładnie (śmiech)

Marcin: Słoik z masłem Bardzo dobry z resztą.

Kasia: Jak często spotykasz się z taką reakcją? Czy…, bo wiesz mnie to naprawdę zaskoczyło i powiem ci, że… Myślę sobie: „Wow, czy my porozmawiamy tutaj normalnie, jak starzy znajomi, którzy się przypadkiem spotkali na ulicy, czy nie będzie nam dane porozmawiać?

Marcin: Zdarza się

Kasia: Bo rozumiem, że ty nie znałeś tych ludzi, mimo że tam są twoje rewiry, twoje okolice? Nie?

Marcin: Nie, nie, byli mi to całkowicie obcy ludzie, których nigdy w życiu wcześniej nie widziałem na oczy, bądź jeżeli widziałem, to po prostu nie pamiętałem, bo w Warszawie spotyka się mnóstwo osób i bardzo często nie wiadomo kim… Znaczy, po prostu widzę i widzę je następnym razem i nawet nie wiem, że widziałem tych ludzi. To normalne, natomiast…

Kasia:  Normalne, że dostajesz słoik masła orzechowego albo jakieś inne gifty (śmiech)

Marcin (śmiech): To nie jest normalne. Raczej nie spotykają mnie takie rzeczy na co dzień. Natomiast to, że ludzie tam czasami podchodzą i mówią jakieś miłe rzeczy, z dużą przewagą przede wszystkim miłych rzeczy, to zdarza się. Nie jest to może codzienność, ale powiedzmy, że raz w tygodniu to coś takiego może się przytrafić.

Kasia: To jest super, a jest czasami, bo wtedy byłam ja w twoim towarzystwie, np. twoja córeczka albo żona też były świadkiniami takich sytuacji, wydarzeń?

Marcin: A to jeżeli chodzi o… Bo o żonę to mogą mnie podejrzewać, że to siostra albo koleżanka.

Kasia (w tle): OK

Marcin: Więc nigdzie nie jest napisane. Natomiast jeżeli chodzi o córkę, to jak jesteśmy we dwoje, to raczej dość łatwo wywnioskować, że prawdopodobnie jest to moje dziecko i wtedy takie sytuacje mają znacznie częściej miejsce.

Kasia: I rozumiem, że też jakiś gift dostanie się córeczce? Albo chociaż miłe słowo.

Marcin: Miłe słowo, ale pewnie też się zdarzały takie sytuacje. Teraz jakoś ciężko mi sobie to przypomnieć, ale na pewno zdarzyły się takie sytuacje.

Kasia: Zobacz, to było kilka lat temu, ja pamiętam. To było dla mnie ogromne zaskoczenie wtedy, a jeszcze ten komplement, że ma pani ładne oczy, ja w tych okularach, takich z ciemnymi szkłami, myślę sobie, no fajnie. Może i mam, może coś widzi, nie wiem.

Powiedz mi, a takie zachowania na dłuższą metę są raczej wspierające, budujące czy męczące? Tak jak myślisz swojego doświadczenia. Czy nie myślisz w ogóle o czym?

Marcin: W pewnym momencie tak trochę powszednieje. Przepraszam, bo to też nie chcę, żeby zabrzmiało w taki sposób, że wow jestem taki, mam fame i w ogóle. Ale to oczywiście jest to miłe. To jest niewątpliwie miłe. To też zależy jeszcze od kogo kierowane, ponieważ zdarzają się takie sytuacje, kiedy są to po prostu osoby pod wpływem alkoholu i prawdę powiedziawszy to jakoś nieszczególnie sprawia mi to wielką przyjemność. Nie jest to też smutne, po prostu ktoś pijany nie jest sobą i wtedy nie traktuje tego ani poważnie, ani też jako jakieś szczególnie miłe przeżycie. Natomiast generalnie lubię to, jest to przyjemne.

Kasia: Marcin, a w twoim codziennym życiu, co jest łatwiejsze w twoim codziennym życiu, co się może innym ludziom, osobom pełnosprawnym wydawać, że jest trudne i na odwrót?

Co jest trudne, a innym się może wydawać z twojego punktu widzenia, że jest łatwe?

Marcin: To znaczy co jest dla mnie łatwe, a innym może się wydawać?

Kasia: Tak, a innym może się wydawać patrząc na ciebie, że może się to sprawiać trudność.

Marcin: Jedzenie na przykład.

Kasia: Jedzenie jest dla ciebie łatwe.

Marcin: Bardzo łatwe.

Kasia: Wiem

Marcin: I przyjemne.

Kasia(śmiech):  Wiem, że jedzenie jest dla ciebie łatwe i przyjemne.

Marcin: Ale sposób, mechanika jedzenia jest dla mnie bardzo łatwa i generalnie nie sprawia mi większego problemu. Myślę, że ludzie mogą myśleć, że to jest trudne. Tak samo na przykład dbanie o higienę.

Kasia: Gotowanie jest dla ciebie też łatwe.

Marcin: Gotowanie też nie jest niczym szczególnie trudnym. Z tym, że tutaj często też wchodzi w grę pomoc mojej żony, ponieważ niektóre rzeczy żona mi przygotowuje i dlatego później jest łatwiej.

Natomiast jeżeli chodzi o higienę, to są to rzeczy naprawdę proste, bardzo łatwe, na które wypracowałem sobie metody typu mycie zębów, golenie się, generalnie mycie się pod prysznicem. To wiele osób, czy też ubieranie, wiele osób może myśleć, że mogę mieć z tym duży problem. A tak nie jest. To są rzeczy bardzo proste, przy których wykorzystuję po prostu prawa fizyki. Jedzenie to troszeczkę dźwignia, gdzie część łyżki leży na rancie, talerza i sobie ręką podważam. Jeżeli chodzi o golenie się, to też sposób trzymania maszynki do golenia nie jest szczególnie trudny, czy też szczoteczki do zębów, to też jest bardzo prosta rzecz. Takie rzeczy jak używanie irygatora do czyszczenia też zębów, to są wszystko bardzo proste rzeczy.

Kasia: Takie przyziemne czynności w ogóle nie masz z nimi żadnych problemów?

Marcin: Raczej nie. To znaczy to jest tak, że nie wynika z tego, że to są tak banalnie proste rzeczy, tylko to wynika raczej z tego, że urodziłem się w takim stanie, w jakim się urodziłem i to z kolei w jakiś sposób wymusiło na mnie wypracowanie sobie metod, na radzenie sobie z różnymi rzeczami. A nawet trudne rzeczy, kiedy nauczymy się robić, stają się proste. I dlatego one nie sprawiają mi problemu, natomiast wielu osobom, które nie muszą znać takich metod, mogą wydawać się po prostu trudne.

Kasia: A odwrotna sytuacja, ludziom się wydaje na przykład, że są takie okoliczności, że może to być dla ciebie coś łatwe, a wcale tak nie jest. Przechodzi ci coś teraz do głowy?

Marcin: Ciężko mi powiedzieć, bo też nie do końca wiem, co ludzie sobie myślą, co oni tam sobie wyobrażają.

Kasia: Ale rozumiem, że o tych czynnościach typu jedzenie, mycie się to dostałeś takie sygnały, albo takie dziwne pytania: „jak ty możesz jeść?”

Marcin: Tak, oczywiście to ja niejednokrotnie widzę zdziwienie, niejednokrotnie widzę zdziwienie, niejednokrotnie widzę takie zaskoczenie, wow, jak ten człowiek sobie radzi.

Natomiast ogóle myślę, że ludziom ciężko jest pomyśleć sobie, że człowiekowi w moim stanie może być cokolwiek łatwo. Zakładam, że raczej większość ludzi myśli sobie, że moje życie polega głównie na tym, że nie jestem w stanie nic zrobić sam i siedzę w domu.

Kasia: I wszyscy muszą koło ciebie skakać, pomagać.

Marcin: Tak, a to często jest odwrotnie. I też, dlatego też trudno mi sobie to wyobrazić, jak jestem odbierany pod tym kątem.

Kasia: A nie masz Marcin wrażenia, że ten stereotyp, który tak wspomniałeś, bo nazwały mi to stereotypem, pokutuje także wśród innych osób z niepełnosprawnościami jeżdżącymi na wózku, że właśnie wszyscy myślą, że one po prostu wymagają nie wiadomo jakiej opieki, troski, a tak naprawdę w wielu obszarach, takich przyziemnych, codziennych doskonale sobie radzą?

Marcin: Chodzi o inne osoby niepełnosprawne. Czy to troszeczkę nie powoduje u nich takiego lenistwa, tak?

Kasia: Nawet nie lenistwa, tylko o to pytanie, tak jak cię pytałam, dla innych, co tobie wydaje się łatwe, a dla innych wydaje się trudne. Czy to po prostu nie jest takie myślenie, jak domino, że wszystkim osobom, które jeżdżą na wózku, to w samym…

Marcin: Czyli to nie jest na zasadzie takiego zaszufladkowania?

Kasia: Tak, takie włożenie do szufladki. Oczywiście są różne stopnie niepełnosprawności, prawda?

Marcin: No właśnie, to jest kwestia rodzaju niepełnosprawności. Jest w jaki sposób niepełnosprawnych, o czym naprawdę trudno… Trudno jest w ogóle poznać się, że jest to osoba w pewnym sensie niepełnosprawna, ale teraz przyszła mi taka sytuacja do głowy. Przypomniałem sobie, jak kiedyś mam saszetkę taką, której po prostu trzymam telefon. I to jest saszetka ze zwykłym suwaczkiem, którym odsuwam buzią, tą bardziej zewnętrzną przegródkę i tam buzią wyjmuję telefon, sobie tak samo wkładam ten telefon. Kiedyś wyjąłem telefon, podszedł do mnie człowiek, który nagle zaczął mi ten telefon wyszarpywać i byłem przekonany, że chcę mi ukraść ten telefon. I on je ci pomogę, ja ci pomogę, ja ci pomogę i wyrwał mi ten telefon, zaczął go tam wpychać i pamiętam, że odwróciłem się i powiedziałem, by to już tak bardzo nieprzyjemnie, że jak ja bym potrzebował, bym potrzebował pomocy, to ja potrafię sobie, potrafię się zwrócić o to i że to tak trochę niefajnie jest takie traktowanie kogoś.

Kasia: To taka była pomoc na siłę, taka nadgorliwość?

Marcin: Tak, taka nadgorliwość dokładnie, wiadomo od czego jest gorsza nadgorliwość.

Kasia: Dokładnie. Marcin, ja wiem, że ty masz poczucie humoru.

Marcin: Zdarza mi się.

Kasia: Masz? (śmiech) Czy twojej poczucie humoru częściej ci pomaga czy przeszkadza? Bo ty masz takie specyficzne poczucie humoru, już nie będę wnikać w szczegóły. Nie będziemy brnąć za głęboko.

Marcin: Nie, to też lepiej chyba nie do końca się z tym uzewnętrzniać czasami.

Kasia: Tak, ale odpowiedz tylko na pytanie.

Marcin:  Kiedyś rozmawiałem z psychologiem na temat mojego poczucia humoru i często byłem taki, przez wiele osób odbierany na takiej zasadzie, że moje poczucie humoru świadczy trochę o takim o byciu infantylnym.

Kasia: Tak? Tak psycholog ci powiedział?

Marcin: Nie, właśnie nie. Ale to płynął często sygnał od osób, które spotykały się z przejawami mojego poczucia humoru, ponieważ mam też dość duży dystans do siebie i swojej niepełnosprawności. Ale też generalnie do wielu rzeczy…

Kasia w tle: No tak

Marcin: To często byłem odbierany jako taki, że to takie dziecinne poczucie humoru i głupie wręcz. Natomiast jak podawałem przykłady w rozmowie z psychologiem mojego poczucia humoru, to właśnie dowiedziałem się, że odwrotnie, że to jest bardzo, bardzo dorosłe poczucie humoru i to świadczy o dojrzałości. Że mam do tak wielu rzeczy dystans.

Kasia: Czyli jak ja rozumiem twoje poczucie humoru i mi się  ono absolutnie nie wydaje, infantylne to też jest tam taka dojrzała i, to znaczy peselowo jestem (śmiech) Ale wiesz, metryka czasami idzie parze z myśleniem w główce.

Marcin: Ja nie jestem psychologiem, ale ja lubię twoje poczucie humoru.

Kasia: Ja lubię twoje też i nie uważam, że jest infantylne.

Marcin: Ja też nie uważam, żeby twoje było. Trochę sobie teraz pospijaliśmy z dzióbków.

Kasia: Tak, tak, no to Marcin, takie trudne pytanie filozoficzne. Jak rozumiesz szczęście? Takie na poły filozoficzne…

Marcin: Na pewno jest to brak problemów. To już sam brak problemów powoduje, że spotykamy się z jakimiś elementami szczęścia. Ale też takie samospełnienie, realizacja, brak problemów, brak trosk. To już jest taki duży wyznacznik tego, że możemy czuć się szczęśliwi. Ale też często, mając jakieś problemy i troski, możemy czuć się szczęśliwi. To też kwestia jest tego, przez kogo jesteśmy otoczeni. Im więcej wsparcia mamy, im więcej widzimy od ludzi takich pozytywnych sygnałów i też takiej troski o nas, tym bardziej możemy czuć się szczęśliwi.

Kasia: A jaki mit na swój temat chciałbyś obalić? Krążą w ogóle wokół twojej osoby jakieś mit, dochodzi coś do ciebie?

Marcin: Nie wiem.

Kasia w tle: Jakieś głosy?

Marcin: Nie wiem naprawdę, pewnie są tam jakieś mity. Pewnie też są związane z tym, że, właśnie że nie mogę wielu rzeczy robić. Ja tak z drugiej strony też szczerze powiedziawszy to nie do końca mam ochotę obalać jakieś mity i nie do końca mam ochotę walczyć ze steorytypami, dlatego, że czasami to jest bardzo wygodna pozycja.

Kasia: A powiedz coś więcej…

Marcin: Bycie niedocenianym może powodować, że daje nam to czasami większe pole manewru w pewnych kwestiach.

Kasia: Ty słyszałeś, tylko tak szczerze zanim dowiedziałeś się, że pracuję w takim miejscu, jak biblioteka pedagogiczna, tylko tak szczerze Marcin słyszałeś wcześniej o takiej instytucji?

Marcin: Tak.

Kasia: Ooo

Marcin: Oczywiście, że tak.

Kasia: Na studiach.

Marcin: Oczywiście. Na studiach No też ja pracowałem, byłem kiedyś pracownikiem domu kultury i mieliśmy bardzo blisko w ogóle bibliotekę to wiadomo, że biblioteki istnieją, ale to była biblioteka pedagogiczna, jak najbardziej była mi znana z okresu studiów ponieważ sam studiowałem pedagogikę więc tak…

Kasia: Korzystałeś…

Marcin: Korzystałem, może korzystałem to tam czasami może być szumnie powiedziane, ale zdarzało mi się odwiedzać.

Kasia: Obiegówkę podpisywać.

Marcin: Nie, no tam coś tam wypożyczałem nie tak do końca, że nigdy tam nie byłem, ale tak i było mi to jak najbardziej znane miejsce.

Kasia: Powiedz, jesteś tutaj pierwszy raz jak postrzegasz naszą placówkę?

Marcin: Bardzo fajne.

Kasia: Dostosowane?

Marcin: Tak, bardzo fajnie dostosowane miejsce i taki czuje się spokój. Jest przyjemnie, jest miło tak, bardzo zazdroszczę Wam takiej pracy.

Kasia: To po tym odcinku, po nagraniu Bibliowywiadu zapraszam do wypożyczalni, zjedziemy razem i Ty się zapiszesz.

Marcin: Oczywiście, zapiszę się i zapraszam wszystkich, żeby odwiedzali Was, bo jest to naprawdę fajne miejsce. Pracują bardzo miłe Panie i no cóż, to nie tylko osoby niepełnosprawne, ale również pełnosprawne a niepełnosprawne, tym bardziej dlatego, że tutaj też tak jak wspomniałem jest to bardzo dobrze dostosowane miejsce.

Kasia: Tak, jak zobaczysz zresztą w naszej wypożyczalni, jak jesteśmy dostosowani w czytelni, to też będziesz pod wrażeniem, bo są specjalne stanowiska, specjalne zbiory.

Marcin:  Z pewnością coś przeczytam.

Kasia:  Tak, dobrze, Marcin bardzo…

Marcin: Może coś z Heliodora Muszyńskiego?

Kasia: Poszukamy Marcin, bardzo Ci dziękuję za rozmowę. Życzę Ci spełnienia marzeń i dużo zdrowia w nowym roku i częstszych spotkań ze mną i z naszą jeszcze jedną koleżanką Agnieszką, którą serdecznie pozdrawiamy z tego miejsca.

Marcin: Tak, pozdrawiamy Agnieszkę.

Kasia: Nie będziemy mówić nazwisk, bo mamy RODO, ale Agnieszka będzie wiedziała.

Marcin: Agnieszka na pewno będzie wiedziała, że to jest mowa Agnieszce.

Kasia:  Tak, a Marcin chciałby się jeszcze kogoś pozdrowić z tego miejsca?

Marcin:  Tak, chciałbym pozdrowić moją żonę Asię.

Kasia: Też pozdrawiam Asię.

Marcin: Moją córeczkę Alusię

Kasia: Alusia buziaki.

Marcin: I wszystkich moich znajomych i przyjaciół.

Kasia: Myślałam, że powiesz i wszystkich ludzi (śmiech)

Marcin (śmiech) Ludzi też.

Kasia: A ja pozdrawiam wszystkie osoby, które będą tego słuchać, Marcin jeszcze raz dzięki…

Marcin: Ja również serdecznie.

Kasia: Ale nie myśl sobie, że to jest koniec.

Marcin: Dobrze.

Kasia: Bo jeszcze coś będziemy mówić, znaczy Ty będziesz mówić.

Marcin: A czy będzie poczęstunek?

Kasia: Może być poczęstunek.

Marcin: Dobrze (śmiech)

Kasia: Ja wiem, że jesteś miłośnikiem jedzenia i wiem absolutnie, że żadnego problemu Ci nie sprawia. Pierwsza myśl. Jaka była twoja pierwsza myśl, jak dostałeś ode mnie telefon, czy tam wiadomość na smsie, czy nieważne w jakiś sposób dowiedziałeś się, że chcę cię tutaj zaprosić do tego Bibliowywiadu? Co sobie pomyślałeś?

Marcin: Bardzo chętnie.

Kasia: A z czego się ostatnio śmiałeś tak do łez? Tak – pierwsze skojarzenie. Nie zastanawiaj się za długo

Marcin: No właśnie ciężko powiedzieć, z czego się ostatnio śmiałem do łez, bo ja generalnie śmieję się z wielu rzeczy. W ogóle lubię takie wiesz dziwne poczucie humoru. Jak już wspominałem. Szczerze powiedziawszy to ciężko mi sobie przypomnieć, ale na pewno zdarzyła się taka rzecz.

Kasia Na pewno. Przy mnie kilka razy…(śmiech)

Marcin (śmiech): Tak. Nie wiem, czasami moja żona potrafi mnie dobrze rozbawić, bo ona też ma bardzo fajne poczucie humoru I to mnie na przykład napędza do takiego właśnie dużego ubawu.

Kasia: Aż strach pomyśleć jakie Ala będzie miała poczucie humoru, jak takie kompilacje osobowości się złożą.

Marcin:  Już ma takie i to widzę w niej duże przejawy mojego poczucia humoru.

Kasia: Co w sobie najbardziej lubisz?

Marcin: Taką na pewno determinację Na pewno lubię determinację do tego, żeby coś zrobić i to to jest też niejednokrotnie niejednokrotnie poparte wieloma rzeczami, które osiągnąłem. Determinację po prostu lubię i jak już się na coś uwezmę, to zrobię to.

Kasia: Film, który mógłbyś oglądać bez końca? Film serial to?

Marcin: Film… To jest kilka takich filmów, ale pierwszy to chyba jest „Trainspotting”. Drugi to pewnie byłoby „Casino”. Bardzo lubię. „Movie 43” i „Freddy Godfinger Red”. Natomiast serial „Breaking Bad”

Kasia: Boże, nie oglądam tego jeszcze.

Marcin: Genialny jest.

Kasia w tle: Muszę obejrzeć.

Marcin: Bardzo lubię „Wikingów”, bardzo lubię, uwielbiam wręcz i to chyba nawet jest numer jeden. „True Detective”  pierwszy sezon.

Kasia: To mi polecałeś.

Marcin: To jest moja ulubiona postać, no  i też oddaję w wielu wypadkach mojej podejście do życia ten człowiek. Mówię o Matthew McConaughey.

Kasia: No ja się domyślam (śmiech)

Marcin: Tak.

Kasia: Ja też tego gościa w tym serialu akurat lubiłam. Tamten nie za bardzo.

Marcin: Tego drugiego?

Kasia: Tak

Marcin: Też fajny był.

Kasia:  Nie, ale ten Matthew był fajniejszy.

Marcin:  No Matthew miał takie podejście do wielu rzeczy, które podzielam.

Kasia: Nie wyobrażam sobie wyjść z domu bez…

Marcin: Bez telefonu.

Kasia: I szybkie strzały. Wybierasz jeden wyraz. Biblioteka czy księgarnia?

Marcin: Biblioteka

Kasia: Kawa czy herbata?

Marcin: Herbata

Kasia: Jedzenie czy spanie?

Marcin: Spanie i jedzenie

Kasia (śmiech):  Nie ma tak, jedną miałeś wybrać.

Marcin: Spanie

Kasia: Sokół czy Tede?

Marcin: Sokół.

Kasia: Lionel Messi czy Ronaldo?

Marcin:  Oczywiście Messi.

Kasia: Marcin, bardzo ci dziękuję za rozmowę.

Marcin: Ja również.

Kasia: I pozdrawiamy wszystkich słuchaczy i wszystkich ludzi dobrej woli.

Marcin: Ja również.

Kasia: Których jest więcej.

Marcin: Wszelkiej pomyślności w nowym roku.

Polityka cookies i prywatności

Strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celu niezbędnym do prawidłowego działania serwisu, dostosowania strony do indywidualnych preferencji użytkownika oraz statystyk. Wyłączenie zapisywania plików cookies jest możliwe w ustawieniach każdej przeglądarki internetowej, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Jeżeli nie wyrażasz zgody na zapisywanie informacji w plikach cookies należy opuścić stronę.

Zaznacz cookies, które akceptujesz:
Powrót