Lektury szkolne – pomagają czy szkodzą czytelnictwu | Agnieszka w Krainie Opowieści – transkrypcja

Zapraszamy do wysłuchania podcastu Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej im. Komisji Edukacji Narodowej w Warszawie. Wita się z Państwem Agnieszka z Krainy Opowieści.

O tym, że o gustach się nie dyskutuje, wiemy wszyscy, a o gustach czytelniczych tym bardziej. Każdy z nas szuka właściwie swojej książki i odnajduje radość z czytania w rozmaitej literaturze. Niemniej zwróciłam uwagę na to, że jest pewna grupa książek, która wywołuje dość podobne odczucia i są to lektury szkolne.

Wydaje mi się, że większość z nas źle je wspomina, z całą pewnością źle wspominają je nasze dzieciaki, przynajmniej bardzo dużo z nich. I powszechna niechęć do lektura obowiązkowych jest tak ogromna, że mam wrażenie, że może nawet rozkręcić każdą imprezę, bo wystarczy, że zapytamy się w jakimś towarzystwie, jakiej lektury z czasów szkolnych nie lubiłeś albo, która zostawiła w tobie jakieś niezatarte, ale mało przyjemne wrażenie, to okazuje się, że dyskusja jest bardzo burzliwa.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego tych lektur szkolnych tak bardzo nie lubimy? I to jest takie uczucie, które towarzyszy zarówno obecnym kilkudziesięciolatkom, jak i młodym dzieciakom? Z całą pewnością to, że musimy czytać lektury, że to jest taka aktywność w szkole, z której jesteśmy rozliczani. I to jest okropne. Przy czym bardzo często jesteśmy też rozliczani w sposób ograbiający literaturę z przyjemności czytania, bo na przykład musimy powiedzieć na egzaminie, bądź na jakiejś kartkówce, o detalach, które tak naprawdę nie miały znaczenia dla fabuły. I myślę, że część z nas pamięta właśnie takie pytania ze swoich lektur, ze swoich książek, ze swojego czasu szkolnego i to było dramatyczne. Więc błagam, drodzy poloniści, nie róbcie takich egzaminów, takich kartkówek, bo to naprawdę zabija przyjemność czytania.

Bardzo często lektury nie są też dostosowane do naszego wieku, wtedy kiedy je czytamy. Są oderwane od rzeczywistości, kojarzą nam się właśnie ze stresem i z jakąś oceną. Czy w takim razie należy całkowicie odejść od lektur? Nie.

Myślę, że nie. Myślę, że lektury po prostu muszą być w naszej rzeczywistości, bo one budują naszą tożsamość i pamięć kulturową, budują nas jako społeczeństwo, tworzą wspólny kod kulturowy, rozwijają kompetencje intelektualne, wartości moralne, wspólną bazę wiedzy. I oczywiście to wszystko można też osiągnąć dobrymi książkami, które są spoza kanonu lektur i serdecznie zachęcam do tego, żeby właśnie to robić. Może nie do tego, żeby wrzucić wszystkie lektury, bo właśnie jesteśmy przed kolejną reorganizacją kanonu, bo to jest po prostu niemożliwe.

Dzieciaki muszą poznać pewne fragmenty o różnych utworów, które są podstawą dla naszej kultury europejskiej i narodowej. Niemniej starajmy się, żeby to były fragmenty, a nie ogromne dzieła i żeby opowiadane były takim sposób, który pomoże im odnaleźć, odnaleźć siebie w tej rzeczywistości przedstawionej i pokazać, jaką to dla nich cały czas ma wartość. Ostatnio natknęłam się w internecie na rolkę jednej z booktuberek, która opowiadała o tym, jaka jest jedna z jej największych traum życiowych.

Było to przeczytanie książki „Antek” i ta słynna scena z Rozalką wkładaną, wsadzaną do pieca na trzy Zdrowaśki. I tak, oderwane od rzeczywistości lektury, zbyt poważne, czasami dramatyczne, rzeczywiście zniechęcają dzieci do czytania. Czy należy więc przeorganizować w sposób dramatyczny kanon lektur i wprowadzić do niego same, nowe, fajne pozycje? Moim zdaniem nie.

Przede wszystkim dlatego, że wtedy tracimy ten komponent budowania tożsamości i pamięci kulturowej, co jest bardzo ważne w przypadku lektur i książek, które wszyscy czytamy na jakimś poziomie i w jakimś okresie swojego życia. Poza tym lektury mam wrażenie, że mają już teraz tak zły PR, że potrafią zamordować swoją złą sławą, każdy nawet najlepszy tytuł. I paradoksalnie w klasach 4-8 i w liceum, dzieciaki zniechęcone dotychczasowymi, trudnymi do zrozumienia lekturami, np. wspaniałym „Plastusiowym pamiętnikiem”, który już teraz jest zupełnie niezrozumiały dla dzieci i być może powinien być zastąpione czymś innym, znaczy z całą pewnością. I w klasach 4, 8 te negatywne skojarzenia związane z lekturą już są tak silne, że wprowadzenie nawet dobrej książki do kanonu i omawianie jej w taki lekturowy sposób, czyli ze sprawdzianami, klasycznym „co autor miał na myśli”, jest w stanie zamordować każdy nawet najlepszy tytuł.

Co więc robić? Czy jesteśmy bezradni w obliczu tego wszystkiego? Moim zdaniem nie.

Wydaje mi się, że najlepszym tutaj rozwiązaniem i taką rzeczą, do której powinniśmy zmierzać, jest zbudowanie fantastycznego kanonu lektur i bazy lektur dla klas 1-3, bo to wtedy kształtuje się stosunek do lektur i wtedy kształtuje się też taki domowy PR dotyczący książek zadawanych w szkole. Pamiętam, że jakiś czas temu jeden z mówców, który mówił na zupełnie inny temat, niezwiązany z lekturami, w czasie swojego wystąpienia, mówiąc o rozwoju osobistym, kilkakrotnie przywołał z ogromnym wzdychaniem i smutkiem fakt, że musiał niedawno przeczytać ze swoim dzieckiem – „Puc, Bursztyn i goście”. Taką lekturę w klasie chyba trzeciej. I chociaż ja osobiście bardzo lubię tę książkę i wydaje mi się, że jest ona zabawna, była ona tak trudna dla tego rodzica, że sam był nią zmordowany i zmęczony. A też konieczność zwrócenia uwagi na mnóstwo szczegółów, o które potem pytała pani dodatkowo potęgował tę nieprzyjemność lektury, która była bardzo niefajna dla rodzica, a to siłą rzeczy rzutowało też na dziecko i była nieprzyjemna dla nich obojga. Dlatego wydaje mi się, że rozwiązaniem jest budowanie, tak jak mówię, dobrego kanonu lektur w klasach 1-3, także dlatego, że jest on bardzo często czytany razem z dzieckiem przez rodzica.

Moim zdaniem taki kanon lektor musi być nie tylko interesujący dla dzieciaka, dla dziecka, ale też interesujący dla rodzica, który może mu pokazać swoim przykładem, jak fajnie jest spędzać czas w książce. A żeby tak się stało, to także rodzic musi mieć przyjemność z lektury. Jestem bardzo ciekawa co państwo o tym myślicie, bo moim zdaniem to jest kluczowe.

Uważam, że budowanie dobrego zasobu lektor w klasach 1-3 jest absolutnie kluczowe do tego, żeby odczarować słowo lektura, żeby ono nie było synonimem książki, która jest dla nas traumatyczna. Dlatego serdecznie zachęcam państwa do wzięcia udziału w tej przemianie, w odczarowywaniu słowa lektura i myślę, że możemy to zrobić w wieloraki sposób. Po pierwsze, jeżeli jesteśmy nauczycielami 1-3, wybierajmy lektury, które nam się podobają, wybierajmy lektury, które mogą naszym dzieciom sprawić frajdę i ich rodzicom i podsuwajmy takie.

Po drugie, jeżeli jesteśmy polonistami, polonistkami, bądź wychowawczyniami, wychowawcami klas 1-3, nie róbmy szczegółowych sprawozdań z lektury, nie róbmy kartkówek dotyczących szczegółów, to naprawdę bardzo zniechęca. Odpowiedzmy zresztą sobie sami, jako dorośli, ile z książek, takich drobiazgów, ile takich detali państwo pamiętacie z książek, które przeczytaliście dla przyjemności i które dały wam dużą frajdę. Prawdopodobnie nic, bo nie na tym się skupiamy. Skupiamy się na naszych emocjach, na przekazie moralnym i na wartościach, które daje nam ta książka. I to właśnie podkreślajmy, omawiając lektury. Starajmy się, żeby proces rozmowy o lekturze w klasie był jak najbardziej przyjemny, życzliwy, sympatyczny i stwarzał przestrzeń do tego, żeby podzielić się swoimi emocjami i przestrzenią do tego, żeby uczyć się wartości i empatii.

Moim zdaniem to jest bardzo ważne na każdym poziomie edukacyjnym i jest absolutnie nie do przecenienia, tak jak mówię, na każdym poziomie edukacyjnym. Także omawiając literaturę i lektury na studiach, oczywiście to jest trochę inny wymiar, ale rozumiecie państwo, jaki tutaj chciałabym wam przekazać, jaką myśl. Poza tym, jak jeżeli jesteśmy rodzicami bądź po prostu osobami zainteresowanymi edukacją, włączajmy się w różnego rodzaju debaty bądź konsultacje społeczne dotyczące książek, które wybierane są do lektury szkolnej. Śledźmy też różne trendy wydawnicze, wydawnictwa, czytajmy, co one proponują, bo może jest to przestrzeń na to, żebyśmy my też wyraźni swoje zdanie na temat lektury, którą powinny czytać nasze dzieci. Tak jak napomknęłam, ja uważam, że kluczową sprawą są lektury 1-3 i tu trzeba poczynić największe kroki i zmiany, żeby pojawiły się tam dobre książki. Potem to już będzie szło siłą rozpędu.

Dobre książki w 1-3, sympatyczne omawianie nastawione na wartości i empatię, będą procentować dalej i być może za jakiś czas dostrzeżemy tę ogromną zmianę.

Ze swojej strony chciałabym państwa bardzo serdecznie zachęcić do tego, żeby włączyć się w akcję promowania jednej konkretnej książki, która moim zdaniem powinna znaleźć się w kanonie lektur klas 1-3. Jest to książka pana Marka Michalaka – „Opowieści o tym, co w życiu ważne”. Moim zdaniem, niesamowita pozycja wydana przez wydawnictwo Ibis, która zawiera 19 opowieści o różnych wartościach, począwszy od miłości, przez przyjaźń, uczciwość, nadzieję, godność, odwagę, patriotyzm, ale też podkreślającą chociażby wagę i wartość własnego zdania. Każda z tych opowieści osadzona jest we współczesnym polskim mieście i jej bohaterami są Julka i Miłosz. Prywatnie dzieci pana autora, pana Marka Michalaka mają tak na imię, więc chyba wie, co mówi.

Dzieciaki, które uczęszczają do szkoły podstawowej także będą się podobać naszym odbiorcom i to właśnie im przydarzają się różne historie takie dotyczące codziennych spraw, dotyczące szkoły, relacji z najbliższymi, ale także takich zwyczajnych codziennych rzeczy, chociażby jazdy autobusem i tego, co się może podczas takiej jazdy wydarzyć, czego można się nauczyć. I te wszystkie codzienne wydarzenia, codzienne prawy są pretekstem do tego, żeby porozmawiać o wartościach. Pokazują, jak daną wartość odnajdujemy w naszym życiu. Ta książka ma też niesamowity taki walor modelujący, ponieważ tam pokazane jest jak te wartości objaśniają rodzice i inni dorośli, i pokazane jest jak dobrze można rozmawiać z dzieckiem.

Myślę, że to jest naprawdę ogromna wartość modelująca tę sprawę, modelująca i pokazująca właściwe wzorce wychowania, także fantastyczna kiedy czytamy ją razem z dzieckiem i tylko nasze dziecko czegoś się uczy, ale także my. Każda opowieść osadzona jest tak jakby tak jak powiedziałam w tym samym towarzystwie, bohaterami są te same dzieci ,ale historie zdarzają się w różnych miejscach i można je czytać pojedynczo. Także fantastyczna sprawa! 19 historii, 19 wspólnie spędzonych wieczorów które dają szansę rodzicowi i dziecku żeby porozmawiać o tym, co w ich życiu ważne.

Jestem z tym zachwycona tą książką, także dlatego że ona ma taki walor nie tylko wychowawczy dla dziecka ale też bardzo wychowawczy dla rodzica i dla innego dorosłego i ma też takie bonusy, które bardzo mi się podobają. Pod koniec każdej historii napisana jest taka przystępna definicja tego czym jest dana wartość np. wolność i zawarte są 3-4 cytaty dotyczące tej wartości zaczerpnięte z rozmaitych źródeł i rozmaitych autorów, zarówno wielkich myślicieli jak i gwiazd popkultury.

Moim zdaniem fantastyczna sprawa! Ja bardzo bym chciała, żeby ta książka znalazła się w kanonie lektur i dlatego też o tym do państwa mówię, bo myślę, że mamy na to wpływ. Myślę, że powinniśmy się do tego przyczynić i jest teraz na to szansa. Razem z wydawnictwem przygotowałam taki list, który możemy wysłać do Ministerstwa Edukacji Narodowej ja już to zrobiłam, zaadresować i wysłać, który właśnie zaprasza Ministerstwo do rozważenia kandydatury tej książki na lekturę. Ja państwu dorzucę tutaj w załączeniu do tej mojej audycji wzór takiego listu i serdecznie zachęcam do tego, żeby go po prostu wysłać.

Nie wiem, czy jesteśmy w stanie zmienić świat, ale może chociaż spowodujemy, że ta jedna lektura pojawi się w kanonie. Myślę, że byłoby naprawdę cudownie, bo książka jest tego warta. Jeżeli jeszcze państwo jej nie znacie koniecznie po nią sięgnijcie, przeczytajcie sami albo ze swoim dzieckiem.

Myślę, że lektura także dorosłym sprawi, nie dość, że wiele przyjemności to jeszcze naprawdę sporo ich nauczy. Warto też z pełną otwartością powiedzieć, że są lektury, które zapadają dzieciakom w pamięć i które lubią. Ja robiłam plebiscyty na „książkę jesieni”, „książkę wiosny” w mojej szkole i dzieciaki mogły głosować na swoje ulubione książki, to zawsze znajdowały się tam jakieś tytuły lektur.

Nie zmienia to jednak faktu, że lektury zazwyczaj kojarzą się naszym uczniom z czymś bardzo nieprzyjemnym, a nie z radością. Zmieńmy to. Przyczynimy się do tego, żeby czytanie książek było ogromną frajdą od samego początku do końca. Życzę tego państwu z całego serca i mam nadzieję, że wspólnie się do tego przyczynimy.

Polityka cookies i prywatności

Strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celu niezbędnym do prawidłowego działania serwisu, dostosowania strony do indywidualnych preferencji użytkownika oraz statystyk. Wyłączenie zapisywania plików cookies jest możliwe w ustawieniach każdej przeglądarki internetowej, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Jeżeli nie wyrażasz zgody na zapisywanie informacji w plikach cookies należy opuścić stronę.

Zaznacz cookies, które akceptujesz:
Powrót